Apel w sprawie cmentarza w Krotoszynie

Cmentarz w Krotoszynie, fot. Patryk Piotr Antoniak/Stowarzyszenie Krotochwile

Większość miast i miasteczek Wielkopolski posiada wielokulturową i barwną historię swojego regionu. Przez wieki żyli obok siebie Polacy, Żydzi i Niemcy. Budowano kościoły, synagogi i zbory ewangelickie. Wznoszono wiele budowli użyteczności publicznej oraz zakładano cmentarze wyznaniowe. Kres temu współistnieniu położył wybuch drugiej wojny światowej, który na zawsze zmienił bieg historii.

Dziś, po istniejących tam niegdyś społecznościach, nie pozostało praktycznie nic prócz pamięci najstarszych mieszkańców, opuszczonych budynkach sakralnych, które w międzyczasie zmieniły swoje przeznaczenie czy porośniętych cmentarzy, niekiedy już trudnych do namierzenia.

Jednym z takich miejsc na mapie Wielkopolski jest Krotoszyn. Przez kilkaset lat miasto zamieszkiwała bardzo liczna społeczność żydowska. W XIX wieku wzniesiono tu nową, okazałą synagogę, wyposażoną nawet w organy. Z Krotoszynem związanych było wiele postaci ważnych w świecie żydowskim takich jak Isidor Kalisch, Henrietta Goldschmidt czy Dow Ber Monasz. Ten ostatni, krotoszyński drukarz, znany jest przede wszystkim z kompletnego wydania „Talmudu Jerozolimskiego”, wraz z przypisami bibliograficznymi i komentarzami. Od XVII wieku istniał tu także cmentarz żydowski, położony przy ul. Ostrowskiej, który stanowił miejsce spoczynku wielu wybitnych osób nie tylko z Krotoszyna, ale także z Leszna, Kobylina, Kępna, Zdun czy nawet Wrocławia.

Cmentarz w Krotoszynie, zdjęcie jest własnością Muzeum Regionalnego im. Hieronima Ławniczaka w Krotoszynie

Społeczność żydowska pod zaborem pruskim była częściowo zgermanizowana. Powodowało to odpływ ludności żydowskiej już w XIX wieku – rodziny, za lepszym życiem, emigrowały w głąb Niemiec lub do Ameryki. Kolejną emigrację do Niemiec przyniósł rok 1918 i odrodzenie się państwa polskiego. W Krotoszynie, podobnie jak w innych tej wielkości miejscowościach Wielkopolski, pozostało po kilkanaście rodzin żydowskich. Na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej, społeczność krotoszyńskich Żydów była tak nieliczna, że zarząd nad synagogą oraz cmentarzem oddano w ręce Gminy Żydowskiej w Poznaniu.

Kres życiu żydowskiemu w Krotoszynie przyniósł wybuch drugiej wojny światowej – ostatnich kilkunastu Żydów wywieziono z Krotoszyna do getta w Łodzi jeszcze w 1939 roku, a stamtąd do obozów koncentracyjnych. Nikt nie przeżył…

Krotoszyńską synagogę Niemcy rozebrali w 1940 roku, zaś cmentarz zrównali z ziemią, wykorzystując macewy jako materiał do budowy chodników, murków i parkanów. W całości ocalała tylko jedna macewa, znajdująca się dziś w Muzeum Regionalnym im. H. Ławniczaka w Krotoszynie.

Przez cały okres Polski Ludowej temat cmentarza żydowskiego praktycznie nie istniał. Teren ten, zalesiony, stał się miejscem wyprowadzania psów, spotkań miejscowego marginesu i libacji alkoholowych. Już w wolnej Polsce ukazało się kilka artykułów w prasie lokalnej na temat społeczności żydowskiej zamieszkującej przed laty Krotoszyn, jak i o zapomnianym cmentarzu.

Między miastem a Gminą Żydowską we Wrocławiu, podpisana została umowa – władze lokalne zobowiązały się do niezbywania terenu, dbania o niego i docelowo wzniesienia lapidarium, strona żydowska z kolei zobowiązała się do przedstawienia projektu upamiętnienia tego miejsca. Ponieważ po wojnie, na skraju dawnego cmentarza zbudowano budynek usługowy i dwa bloki mieszkalne, za zgodą strony żydowskiej wyodrębniono ten teren z całego obszaru cmentarza. Przez lata podczas prac remontowych na terenie Krotoszyna odnajdywano kolejne fragmenty macew, które miasto pieczołowicie przechowuje w magazynach miejskich.

I niestety, na tym etapie sprawa cmentarza i jego upamiętnienia się zakończyła. Do dziś nie powstało lapidarium, choć miasto zgromadziło ponad 100 fragmentów macew. Do dziś też Gmina Żydowska we Wrocławiu nie przedstawiła projektu upamiętnienia tego miejsca. W 2016 roku, przy okazji festiwalu kultury żydowskiej odbywającego się w Krotoszynie ”Simchat Chajim Festival”, po raz pierwszy po wielu latach władze miasta spotkały się z obecnym Przewodniczącym Gminy Żydowskiej we Wrocławiu, Panem Aleksandrem Gleichgewichtem. Uzgodniono wstępnie, że za pół roku odbędzie się spotkanie robocze w celu ustalenia dalszego harmonogramu działań. Niestety, do spotkania tego w dalszym ciągu nie doszło. Szkoda, bo teren ten nadal służy jako droga „na skróty” lub ścieżka rowerowa do pobliskich zabudowań, miejsce do wyprowadzania psów, libacji alkoholowych a także jako składowisko śmieci. A tak nie powinno być! Warto zauważyć, że w tej ziemi nadal znajdują się szczątki mieszkańców miasta, gdyż prawo żydowskie dotyczące cmentarzy zabrania ekshumacji grobów.

Co ważne, jest w Krotoszynie spora grupa mieszkańców żywo zainteresowanych restytucją tego miejsca, której leży na sercu trwałe uporządkowanie i upamiętnienie cmentarza. Jedna z nauczycielek wraz z uczniami, regularnie porządkuje cmentarz i zbiera śmieci. To bardzo ważne, że społeczność lokalna czuje potrzebę dbania o to miejsce i o pamięć o żydowskich sąsiadach. Tym bardziej przykre jest, że te oddolne działania nie mają wsparcia „z góry” – wydaje się, że sprawa cmentarza nie jest ważna ani dla miasta (choć to, ma związane ręce brakiem projektu) ani dla Gminy Żydowskiej we Wrocławiu (ta zdaje się odwlekać temat w czasie). Stowarzyszenie Krotochwile stara się monitorować tę kwestię, jednak odpowiedzi na składane pisma są lakoniczne albo nie ma ich wcale.

Warto wspomnieć, że Żydzi w Krotoszynie, przez wieki stanowili ponad 30% ogółu mieszkańców miasta. Budowali je przyczyniając się do rozwoju Krotoszyna, a także jego sławy w świecie, tu pracowali i zakładali rodziny.

Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by cmentarz żydowski w Krotoszynie został w końcu godnie upamiętniony, po wielu latach postępującej destrukcji i zacierania historii tego miejsca. Nie będzie to jednak możliwe bez woli ze strony władz miasta, jak i Gminy Żydowskiej we Wrocławiu. Niestety, mija kolejny rok, na ogołoconym i zapomnianym cmentarzu hula tylko wiatr, a słońce ukradkiem przegląda się w szklanych butelkach po napojach wysokoprocentowych, leżących dookoła.

Paweł Bajerlein (Stowarzyszenie Krotochwile)
Marcin Figura