Wybory w Niemczech: protesty przeciwko skrajnej prawicy i zaniepokojone organizacje żydowskie

Fot. tvjoern/pixabay/CC0 Creative Commons

Setki osób demonstrowały w nocy w Berlinie, Hamburgu, Monachium i Frankfurcie sprzeciw wobec partii AfD, Alternatywa dla Niemiec, która zdobyła 13 procent w niedzielnych wyborach parlamentarnych, stając się trzecią siłą w Bundestagu. Po raz pierwszy od czasu II wojny światowej skrajna prawica odniosła tak duży sukces wyborczy.

W niedzielnych wyborach – w których głosowało 76 procent uprawnionych – wygrali Chrześcijańscy Demokraci Angeli Markel, która po raz czwarty zostanie kanclerzem Niemiec.

W Berlinie, niedaleko miejsca, gdzie AfD świętowała sukces wyborczy, zebrali się demonstranci ze sloganami “Rasizm nie jest alternatywą”, “AfD to rasiści”, “Naziści wynocha!”.

Dziennik Bild określił sukces nacjonalistów jako “polityczne trzęsienie ziemi”.

Partia AfD powstała zaledwie cztery lata temu. Jest powiązana ze skrajnie prawicowym francuskim Frontem Narodowym oraz brytyjskim ugrupowaniem UKIP. Największe poparcie zyskała we wschodnich Niemczech.

Josef Schuster, przewodniczący Centralnej Rady Niemieckich Żydów, powiedział, że AfD “toleruje skrajnie prawicowe idee i agituje przeciwko mniejszościom”.

Charlotte Knobloch, przewodnicząca gminy żydowskiej w Monachium, zaznaczyła, że “koszmar stał się rzeczywistością”. “Martwię się o demokrację w naszym kraju. Ten wynik to historyczna zmiana” – powiedziała.

Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, Ronald Lauder, zaznaczył, że to oburzające, “iż partia AfD – ruch, który przywołuje najgorsze elementy niemieckiej przeszłości i powinien być wykluczony – teraz ma możliwość promować w niemieckim parlamencie swoje poglądy”.

W trakcie kampanii wyborczej lider AfD, Alexander Gauland, nawoływał Niemców do zaprzestania obwiniania się za dwie wojny światowe i Zagładę oraz do poczucia dumy z niemieckich weteranów.