W Dukli ponad stuletnia macewa wróciła na cmentarz

Macewa odnaleziona we wsi pod Duklą 10 listopada tego roku wróciła na cmentarz żydowski. To w dużym stopniu efekt wieloletniej działalności Stowarzyszenia Sztetl Dukla, o którym było głośno m.in. przy okazji przyznania w zeszłym roku nagrody POLIN prezesowi, Jackowi Koszczanowi.

Dzięki temu, w sytuacji odnalezienia zabytku, pamiątki, archiwaliów dotyczących przedwojennej żydowskiej społeczności miasteczka, ludzie wiedzą do kogo się zwrócić.

Tak było i tym razem. Do prezesa Stowarzyszenia zadzwonił mężczyzna. Opowiedział, że w fundamentach starego, spalonego domu odnalazł żydowską płytę nagrobną. Faktycznie, płyta była zachowana niemal w całości. Zachowały się na niej fragmenty bogatego zdobienia, które świadczyło o tym, że pochowany mężczyzna był osobą ważną i szanowaną. Po oczyszczeniu powierzchni piaskowca dało się odczytać tekst inskrypcji:

„Tu spoczywa mąż zacny i prawy, bogobojny we wszystkich swych sprawach,
kroczący drogą Pana przez wszystkie swoje dni,
podążający za sprawiedliwością i dobrocią przez wszystkie dni,
zaopatrujący w potrawy stoły biedoty,
wspierający uczonych w swej łaskawości, uczony,
pan Jisrael Szraga, syn uczonego, pana
Mosze Meszila, błogosławionej pamięci. Odszedł 12 tewet
9 676 według krótkiej rachuby. Niech będzie dusza jego zawiązana w węźle życia”.

Akcję wydobycia i transportu macewy wsparł Urząd Miasta w Dukli. Wydelegował samochód i pracowników. Dzięki ich pomocy można było dźwignąć kamień i zawieźć na dukielską nekropolię.

Joanna Sarnecka