Organizacje żydowskie interweniują w sprawie filmu “Berek”. Muzeum Stutthof wyjaśnia i potępia produkcję Żmijewskiego

http://stutthof.org/

Izraelskie stowarzyszenie skupiające ocalonych z Zagłady, Centrum Szymona Wiesenthala oraz kilka innych organizacji wysłały do prezydenta Andrzeja Dudy list z pytaniem o to, kto zezwolił na nakręcenie filmu “Berek” w Muzeum Stutthof. Placówka poinformowała, że doszło do tego w 1999 r., a twórca filmu nie wywiązał się z umowy z ówczesną dyrektor muzeum, której obiecał zniszczenie obrazu.

“Berek” Artura Żmijewskiego został pokazany w 2015 r. w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Po protestach film został usunięty, ale szybko powrócił w imię “wolności wyrazu artystycznego”. Przedstawia on nagich ludzi, bawiących się w berka w komorze gazowej.

“To najbardziej obrzydliwa rzecz, jaką widziałem od dawna” – stwierdził w 2015 r. Efraim Zuroff, kierujący Centrum Wiesenthala. “To totalna zniewaga dla ofiar i każdego, kto ma jakiekolwiek poczucie moralności i uczciwości”.

Film powstał na terenie muzeum Stutthof. “Zgodę na jego realizację wydała ówczesna dyrektor Muzeum Stutthof, Janina Grabowska-Chałka, która zmarła w roku 2004. Obecny dyrektor Muzeum nie ma więc możliwości dogłębnego wyjaśnienia okoliczności realizacji filmu oraz przesłanek jakie kierowały ówczesną dyrektor Muzeum przy wydaniu zgody w tej sprawie. Obecny dyrektor Muzeum Stutthof pracę w nim rozpoczął w roku 2007” – informuje placówka w swoim oświadczeniu.

Reżyser filmu został zobowiązany przez ówczesną dyrektor Muzeum Stutthof do uzyskania akceptacji scenariusza, co miało nastąpić przed rozpoczęciem jego realizacji. “Reżyser z tego zobowiązania nie wywiązał się. Mimo to doprowadził do powstania filmu. Gdy okazało się co jest jego treścią, dyrektor Muzeum Stutthof zażądała zniszczenia całego materiału, uznając, że jest on profanacją Miejsca Pamięci. Artur Żmijewski zobowiązał się do zniszczenia filmu, jednakże, podobnie jak w przypadku obietnicy przedłożenia do akceptacji scenariusza, zobowiązania nie dotrzymał. Ówczesna dyrekcja Muzeum nie podjęła w sprawie filmu żadnych działań najwidoczniej uznając, że byłaby to dla niego niezasłużona reklama” – podkreśla Waldemar Szymański, rzecznik muzeum.

“Obecna dyrekcja Muzeum Stutthof jednoznacznie i zdecydowanie potępia tę produkcję Artura Żmijewskiego i uznaje ją za profanację Miejsca Pamięci. Tego typu ‘sztuka’ nie powinna być realizowana w żadnym byłym obozie koncentracyjnym” – zaznacza Szymański.