Były szef Mosadu o największych zagrożeniach dla Izraela

Były szef Mosadu, Tamir Pardo, powiedział w poniedziałek, że największym zagrożeniem dla Izraela nie są rakiety Hamasu czy Hezbollahu, ale wewnętrzne zawirowania.

Zapytany przez moderatora w czasie konferencji ekonomicznej, zorganizowanej przez gazetą Calcalist w Tel Awiwie, o to, które z trzech możliwych zagrożeń – sytuacja z Iranem, wewnętrzne podziały lub konflikt z Palestyńczykami – jest najbardziej istotne, Pardo wybrał dwa ostatnie. Były szef Mosadu podobnie wypowiadał się rok temu, gdy stwierdził, że Izrael zmierza do wojny domowej. Kilka miesięcy temu uznał, że brak rozwiązania konfliktu z Palestyńczykami jest większym zagrożeniem niż spór z Iranem.

Zdaniem Pardo poszczególne państwa nie doceniają możliwości, jakie daje wojna cybernetyczna. Podkreślił, że wojna w cyberprzestrzeni jest “gładka i cicha” oraz “może spowodować więcej szkód niż operacje specjalne oddziałów wojska”. Poszczególni użytkownicy sieci są podatni na luki w zabezpieczeniach swoich komputerów.

Mówiąc o wpływie złego zabezpieczenia sieci, Pardo powiedział, że jeden haker może potencjalnie doprowadzić do upadku firmy i utraty dziesiątek tysięcy miejsc pracy w ciągu jednej nocy.

Pardo powiedział też, że w przypadku Szin Bet, izraelskiej służby specjalnej, dziesięć lat temu tylko 4 procent pracowników zajmowało się cyberbezpieczeństwem. Obecnie jedna-czwarta pracowników jest zaangażowana w tę dziedzinę.