Narysować siebie. Komiksy drugiego i trzeciego pokolenia po Zagładzie

Art Spiegelman, Michel Kichka, Jérémie Dres – dzieli ich geografia, lata urodzenia i losy rodzin. Łączy to, że zmagania ze swoją żydowską tożsamością i pamięcią o traumatycznej przeszłości przodków postanowili przedstawić za pomocą rysunków komiksowych. Każdy z nich jednak dokona tego na swój własny sposób.

Od okresu sporów o dopuszczenie jakichkolwiek opisów czy artystycznych przedstawień wspomnień z okresu Holokaustu minęło już sporo czasu. Wystarczająco, by zaobserwować znaczny wzrost ilości tekstów kultury dotyczących tego okresu. Towarzyszy im coraz intensywniejszy rozwój badań naukowych, których efektem są publikacje zachowanych materiałów archiwalnych. Na tle pozostałych form narracji na ten temat, komiksy tworzone przez artystów drugiego i trzeciego pokolenia po Zagładzie wydają się jednak wyjątkowe i to z kilku powodów.

Momentem kluczowym i jednocześnie rozpoczynającym długą i ostrą dyskusję na temat pomysłu stworzenia komiksu o tematyce zagładowej, była oczywiście powieść graficzna Arta Spiegelmana Maus. Opowieść ocalałego. Z jednej strony autorowi zarzucano sięganie po medium wciąż powszechnie uważane za niepoważne i niestosowne. Jednocześnie z większą niż do tej pory mocą wybrzmiały argumenty, które pozwoliły te stereotypy przełamać i upowszechnić przekonanie o nowych możliwościach komiksu. Kontrowersje wzbudziło oczywiście nie tylko same medium, ale też stylistyka, którą Spiegelman wybrał dla opowieści pokazującej losy swojego ojca, a więc przede wszystkim wykorzystanie wizerunków zwierząt dla oznaczenia poszczególnych grup etnicznych.

Z dzisiejszej perspektywy, kiedy burza ta przycichła i Maus stał się komiksem ikonicznym, torującym drogę kolejnym „poważnym” tematom przedstawionym w komiksowych kadrach, można skupić się na innej jeszcze oryginalności tej formy narracji o Zagładzie. Decydując się bowiem na jednoczesne zestawienie wspomnień ojca ze swoimi własnymi, Spiegelman stworzył dwugłos, który pozwolił mu z jednej strony przekazać nieopowiedzianą wcześniej historię, a z drugiej poddać ją (krytycznej czasem) refleksji. W efekcie, choć głównym wątkiem wydaje się nam być po prostu akcja tocząca się w przeszłości, czasem stylizowana przez Władka Spiegelmana na opowieść przygodową, jednocześnie obserwujemy efekty, jakie wydarzenia te pozostawiły w jego psychice i zachowaniu. Co więcej, dzięki komiksowi możemy przekonać się jak wpłynęły one także na samego Arta Spiegelmana – reprezentanta drugiego pokolenia po Zagładzie i jednocześnie drugiego pokolenia żydowskich migrantów do Stanów Zjednoczonych. Na zacierającą się pamięć wydarzeń nakłada się w ten sposób postpamięć wspomnień przeniesionych z ojca na syna, a nam przedstawionych przecież właśnie z subiektywnej perspektywy artystycznej tego ostatniego.

Dla belgijskiego twórcy Michela Kichki, autora opowiadania graficznego Drugie pokolenie. Czego nie powiedziałem mojemu ojcu, Maus stanowił ważną inspirację. Tu także mamy do czynienia z opowieścią przedstawiciela drugiego pokolenia po Zagładzie, którego rodzina wyemigrowała z Polski do Belgii – nie po wojnie jednak, a w latach 20. Charakterystyczną cechą dla emigrantów z tego okresu był negatywny stosunek do opuszczanego kraju, który wzmacniał tendencję do całkowitego odseparowania się od przeszłości – szczególnie w momencie, gdy na świat przychodzili potomkowie.

Historia Michela Kichki jest dobrym tego przykładem. Wychowany w niemal świeckim domu, nie znał szczegółów historii swojej rodziny sprzed wojny. Ta wojenna, także była przed dziećmi ukrywana, choć nie do końca. Rodzice mieli różne doświadczenia: ojciec wraz z rodziną został deportowany do Auschwitz, podczas gdy matka zdołała uciec do Szwajcarii, gdzie przetrwała całą wojnę. Co charakterystyczne dla dialogu między generacjami, ojciec nigdy nie opowiedział swoim dzieciom o tym jak przetrwał. Fragmenty tej historii pojawiały się jednak w codziennych rozmowach i narzekaniach ojca, przez co dzieci (nie zawsze tego świadomie) mimowolnie ją chłonęły. Zawsze był to jednak odbiór bierny – w rodzinie nieprzyjęte było pytać o przeszłość ojca wprost, a jednocześnie czuć było silną dysproporcję pomiędzy doświadczeniem wojennym rodziców.

Jeśli spojrzymy na podtytuł tego komiksu: Czego nie powiedziałem mojemu ojcu jeszcze lepiej widać wtedy, że komiks staje się rodzajem odpowiedzi w tej nie-rozmowie. Słysząc ten podtytuł po raz pierwszy, można odnieść wrażenie, że dotyczy on nieobecności, podczas gdy Henri Kichka (ojciec) nadal żyje. Michel odwołuje się więc nie do braku możliwości, ale raczej braku okoliczności, by wypowiedzieć swoją kwestię w tym międzypokoleniowym dialogu. Z jednej strony mamy więc wszystko to czego ojciec NIE powiedział Michelowi wprost, a z drugiej to, czego Michel nigdy nie mógł powiedzieć ojcu ponieważ rozmowa na ten temat była wciąż zablokowana. Wybiera do tego komiks, mimo wielu wątpliwości, ponieważ na co dzień zajmuje się przede wszystkim rysunkiem satyrycznym i tworzy komiksy dla dzieci. Spojrzenie na okładkę, na której widzimy Michela kroczącego z teczką pod pachą na gigantycznej czapce więźniarskiej w charakterystyczne pasy w otoczeniu drutów i bramy wjazdowej na teren obozu, może nasuwać jeszcze inne skojarzenie. Obok milczenia i niedopowiedzenia, pojawia się też nadzieja na stworzenie nowego rodzaju relacji, która związana jest zarówno z procesem dojrzewania syna, ale również artysty.

Na przykładzie tych dwóch komiksów widać już zmiany, opisane przez badaczy i badaczki, którzy zajmują się zarówno tematyką pamięci jak i traumy. W węższym rozumieniu – pamięci żydowskiej – koncentrowali się oni w ostatnich dziesięcioleciach naturalnie na pierwszym i drugim pokoleniu po Zagładzie. Dziś znajdujemy się natomiast w momencie przemiany generacyjnej – odchodzą ostatni świadkowie, do głosu dochodzi kolejne, trzecie pokolenie. I to jego przedstawicielem jest kolejny artysta: Jérémie Dres. Urodzony we Francji w latach 80-tych, wychował się w całkiem zasymilowanej rodzinie, gdzie zarówno tradycja aszkenazyjska jak i życie religijne sprowadzały się do kilku zwyczajów rodzinnych. Łącznikiem z przeszłością była dla niego babcia Thérèse, której rodzina emigrowała z Warszawy w latach 20. Z Polski (z Żelechowa) pochodził także dziadek Jérémiego, nie zdążyli się jednak poznać, ponieważ zmarł w latach 60.

W tym przypadku dialog między generacjami obejmował będzie pierwsze i trzecie pokolenie z niemal zupełnym pominięciem drugiego. W komiksie Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz nie pojawia się właściwie kwestia radzenia sobie z traumą czy post-traumą, na których koncentrowali się Spiegelman i Kichka. W efekcie ta historia koncentrować będzie się na zagadnieniach związanych z poczuciem tożsamości. Jérémie Dres wraz z bratem Martinem postanowił bowiem wyruszyć w kilkunastodniową podróż do Polski śladami swoich przodków, a komiks jest w zasadzie formą reportażu, w którym autor przedstawia nam scenki ze swojej wyprawy oraz rozmowy o współczesnym życiu żydowskim.

Nie miała być to jednak podróż sentymentalna – jako że dziadkowie mieli bardzo negatywny stosunek do Polski i Polaków, który przekazali kolejnym pokoleniom, w rodzinnych wyobrażeniach Polska utożsamiana była z “ziemią obozów”, antysemityzmem i zagrożeniem. Stąd też pojawia się tytułowe oświadczenie i myśl przewodnia wyjazdu, którą jest pominięcie wizyty w Muzeum Auschwitz-Birkenau, a w zamian za to zwiedzenie Warszawy, Żelechowa i Krakowa i poznanie współczesnego życia żydowskiego w Polsce. Ich podróż (choć pobieżną i niepozbawioną stereotypów) można określić jako rodzaj re-migracji, powrotu do korzeni, dla których motywacją było zaciekawienie i chęć skonfrontowania wyobrażeń z rzeczywistością.

Czym więc różnią się te komiksy od innych rodzajów narracji pozagładowych: literackich, filmowych, artystycznych?

Dzięki swoim skomplikowanym (wbrew przekonaniu o prostocie medium komiksu) i różnorodnym technikom narracyjnym wydaje się on być medium, które pozwala toczyć opowieść w zupełnie odmienny sposób. Dzięki temu, że kadry umieszczone są na stronie komiksowej obok siebie, autorzy mogą dowolnie łączyć i zestawiać ze sobą elementy, które w innych przypadkach mogłyby pozostać rozdzielone lub pominięte. Ich bohaterowie swobodnie przemieszczają się w różnych perspektywach czasowych i przestrzennych. Również nasz wzrok krążyć może po kadrach w dowolnej kolejności, znajdując nowe sensy i wzajemne zależności. Szczególnie, że dobór tematyki poszczególnych kadrów pozwala twórcom sugerować treści, bez konieczności wypowiadania ich wprost. Opowieść pozbawiona zostaje tym samym dosłowności, ale siła jej oddziaływania na odbiorcę nie musi wcale słabnąć. I nie słabnie.

Art Spiegelman, Maus. Opowieść ocalałego I i II, przeł. Piotr Bikont, Wydawnictwo Post, Kraków 2010.

Michel Kichka, Drugie pokolenie. Czego nie powiedziałem mojemu ojcu, przeł. Karolina Czerska, Wydawnictwo MOCAK, Kraków 2016.

Jérémie Dres, Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz, MF Studio, Warszawa 2013.

Martyna Steckiewicz