Tel Awiw noir – fragment izraelskiej rzeczywistości

Kolejna książka, do której aż chce się wracać (pod warunkiem, że jest się opętanym wielbicielem Tel Avivu).

Tym razem zbiór opowiadań. Trudna sprawa, bo napisać dobre opowiadanie to wielka sztuka. Zagospodarowanie niewielkiej objętościowo formy, stworzenie spójnej, zwartej historii, która zaintryguje czytelnika, zapadnie w pamięć, to wyzwanie. Niewielu autorów potrafi oddać to narastanie, gęstnienie opowieści. Opowiadanie bowiem zawiera w sobie wiele pułapek, nie tylko formalnych, ale przede wszystkim takich, które najlepiej czują się w szufladce „inwencja i kreatywność” czy też „polot i smak”.

„Tel Awiw noir” spełnia oczekiwania. Zbiór jest wspaniały dzięki głównemu bohaterowi – miastu, ale także poprzez autorów poszczególnych opowiadań, kryje się tutaj bowiem kilka pereł, zaś największą wartością tej książki jest tak zwane tu i teraz – miasto, jego atmosfera i ludzie.

Podział na trzy części: Spotkania, Alienacje, Zwłoki mówi wszystko o tematyce, nie mówi jednak nic o wyobraźni autorów, którzy niejednokrotnie dają popis inwencji i fantazji.

Już pierwsze z nich: Maseczka do spania (autorstwa Gadiego Tauba) zaskakuje i przykuwa uwagę. To historia dziewczyny o pseudonimie Debi, która ogłasza swe usługi w pisemku dla mężczyzn spragnionych masażu. Narrator opowieści to zarazem wydawca ogłoszeń, jak i człowiek zafascynowany dziewczyną. Opisuje jej kolejne doświadczenia, związki z szemranymi środowiskami, które w kulminacyjnym momencie zaskoczą czytelnika, pozostawiając go w dość nieoczywistym nastroju.

Tematyka poszczególnych utworów jest bardzo zróżnicowana. Do parku (autorstwa Dikli Kejdar) to pełna niedopowiedzeń historia pracownicy marketu, która źle odczytuje rzeczywistość. W efekcie pomyłek w odszyfrowywaniu sytuacji, jakie się jej przytrafiają, ląduje w ciemnym miejskim parku pełnym imigrantów z Afryki. Leniwa narracja, półsłówka są mocnymi akcentami opowiadania.

Zapada też w pamięć Sa’ida Dobrego (pióra Antonia Ungara) – szybka, niemal sprawozdawcza, podana zupełnie bez emocji historia życia pewnego izraelskiego mafiosa.

Moim ulubionym opowiadaniem pozostaje Błyskawica (Silje Bekeng). Jest to skromna, prosta historia żony pewnego cenionego ekspata, której życie płynie na towarzyszeniu mężowi. Od pewnego czasu odnosi ona wrażenie, że ktoś włamuje się do mieszkania i pozostawia tam ledwie zauważalne sygnały, czytelne tylko dla niej. Raz są to kwiaty w wazonie, innym razem ptaszek origami postawiony na komodzie, poprzestawiane przedmioty, pocztówka z rodzinnym stron przyklejona do lodówki. Coraz śmielsze poczynania włamywacza/podglądacza prowadzą do nieoczekiwanego finału. Bardzo ciekawa narracyjnie historia, która znakomicie nadaje się na monolog, bądź opowieść towarzyską: poprzez stopniowane napięcie, styl oraz proste środki wyrazu jest ona bardzo nośna.

Na finał pozostaje opowiadanie Kereta pod tytułem Alergie, gdzie jak zwykle daje popis swoich umiejętności, humoru, wyczucie absurdu i ten niewyobrażalny dystans, z jakim patrzy na świat i ludzi. Keret jak zwykle w formie, jak zwykle celny i dalekowzroczny. Klasa sama w sobie. W zasadzie pozostałe opowiadania nie są aż tak dobre jak te wymienione powyżej, jednak każde pokazuje fragment izraelskiej rzeczywistości, operując innym językiem, znaczeniami, pomysłami na fabułę. Świetny (poznawczo) zbiór, który dodatkowo wyróżnia się kilkoma naprawdę dobrymi opowiadaniami. Nic tylko czytać!

„Tel Awiw noir” – red. Etgar Keret, Asaf Gawron, tłumaczenie: Agnieszka Maciejowska, Zofia Stanisławska-Kocińska i inni, seria: Strefa cienia, wydawnictwo: Claroscuro, 2015

Katarzyna Batarowska