Zuroff: Twierdzenie, że Polska pomagała w Holokauście jest nieprawdą

W sobotę izraelski premier, Benjamin Netanjahu, skrytykował nowelizację polskiej ustawy o IPN, zgodnie z którą będzie można karać za używanie terminu “polskie obozy śmierci”. Do sprawy odnieśli się izraelscy politycy. Efraim Zuroff, dyrektor Centrum Szymona Wiesenthala, krytycznie odniósł się do słów jednego z parlamentarzystów.

Jair Lapid, przewodniczący ugrupowania Jesz Atid, podjął twitterową dyskusję na temat zmian w polskim prawie z polską ambasadą. “Całkowicie potępiam polskie prawo, które próbuje zaprzeczyć polskiemu współudziałowi w Holokauście, który został zorganizowany przez Niemców, ale przecież setki tysięcy Żydów zostało zamordowanych nie spotkawszy żadnego niemieckiego żołnierza” – napisał w sobotę Lapid. “Były polskie obozy i żadne prawo nie może tego zmienić”.

Ambasada odpowiedziała na to: “Pańskie niepoprawne twierdzenia pokazują, jak bardzo potrzebna jest edukacja o Holokauście, nawet tutaj, w Izraelu”. Zdaniem ambasady, intencją projektu nie jest “wybielanie przeszłości”, ale “ochrona prawdy przed takimi oszczerstwami”.

“Jestem synem ocalonego z Holokaustu. Moja babka została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków. Nie potrzebuję od was edukacji o Zagładzie” – odpowiedział Lapid.

Efraim Zuroff podkreśla zaś, że obozy istniały na ziemiach polskich, ale nazywanie ich polskimi jest “mylące”. “Polscy obywatele mogli być odpowiedzialni za śmierć tysięcy Żydów, ale polskie państwo nie zostało włączone do hitlerowskiej machiny ludobójstwa. W związku z tym Polska jest rzeczywiście wyjątkiem wśród wielu innych krajów w okupowanej Europie”.

Jego zdaniem twierdzenie, że Polska pomagała w Holokauście jest również nieprawdziwe, ponieważ pod okupacją niemiecką nie było Polski. “Polska suwerenność przestała istnieć”.

Zuroff również nie zgadza się ze stwierdzeniem, że Polacy zamordowali setki tysięcy Żydów. “Nie wiem skąd Lapid ma te liczby”.

Dyrektor Centrum Szymona Wiesenthala podkreśla, że oskarżenia Lapida są obraźliwe dla wielu Polaków, ponieważ Niemcy zamordowali 3 miliony polskich Żydów, ale również i 3 miliony nieżydowskich Polaków. “Naziści uważali Polaków za podludzi” – przypomina.

Zdaniem Zuroffa te fakty usprawiedliwiają polski sprzeciw wobec terminu “polskie obozy”, chociaż on sam nie popiera karania za używanie tego sformułowania. “Polska nie była współwinna Holokaustowi, ale wielu Polaków było. Ten kraj był siedliskiem antysemityzmu przed wojną. Głupotą byłoby to ignorować”.

Zmiany w polskim prawie skrytykował też izraelski Instytut Jad Waszem, który uważa jednak, że Warszawa ma rację, sprzeciwiając się sformułowaniu “polskie obozy”, ponieważ “nie ma wątpliwości, że termin ten jest wypaczeniem historii, a obozy zagłady powstały w okupowanej przez nazistów Polsce”.

W sobotę komunikat w tej sprawie wydało też polskie MSZ. “Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP informuje, że zadaniem uchwalonej przez Sejm, po dwuletnich pracach legislacyjnych, nowelizacji ustawy jest wyeliminowanie – publicznych i wbrew faktom – zachowań polegających na przypisywaniu Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za popełnione przez Trzecią Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie. Wyrażało to m.in. używanie określeń „polskie obozy”. Przewidziana w poprawkach kara będzie dotyczyć precyzyjnie określonych sytuacji i ma służyć zapobieganiu świadomego szkalowania Polski. Ostateczna ocena danego przypadku będzie zależała od sądu. Zapisy nowelizacji nie ograniczają wolności badań, swobody dyskusji historycznych oraz działalności artystycznej”.

– Z całym szacunkiem, politycy izraelscy nie powinni stawać się cenzorami Polski przy każdej możliwej okazji. A ci, którzy powołują się na dziedzictwo Holocaustu, czy przypadkiem, nie zawdzięczają swojego istnienia temu, że rodzice zostali uratowani przez Sprawiedliwych? – skomentowała tę sprawę Monika Krawczyk, dyrektor generalna Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego.

Karaniu za “polskie obozy” sprzeciwia się również AJC. “Tego rodzaju przepisy są zarówno prowokacyjne, jak i niepotrzebne. To rozpęta debatę nad historyczną odpowiedzialnością” – uważa Agnieszka Markiewicz, dyrektor AJC Central Europe. “Edukacja, a nie prawo karne, jest niezbędna w budowaniu większej świadomości co do wszystkich faktów, dotyczących tego, co wydarzyło się w Polsce podczas II wojny światowej”. Zdaniem Markiewicz “chociaż pamiętamy odważnych Polaków, którzy ratowali Żydów, nie można ignorować roli niektórych Polaków mordujących Żydów”.