Syreny na rocznicę powstania w getcie

Z pewnym zaskoczeniem obserwuję falę oburzenia, dotyczącą odmowy przez wojewodę mazowieckiego realizacji “nowatorskiego” pomysłu uruchomienia syren podczas obchodów rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim.

Pomysł nie jest wcale nowy.

Jeszcze w 2012 roku organizacje żydowskie zwracały się do ówczesnego wojewody z prośbą o uruchomienie syren. Warszawska gmina żydowska wystosowała wtedy oficjalne pismo w tej sprawie. Pamiętam dobrze, gdyż to ja podpisywałem ten list.

Wtedy, 6 lat temu, podczas spotkania z wojewodą, usłyszałem, że syreny uruchamiane są w ramach ustawowego testowania systemów alarmowych.

To samo wyjaśnienie, ta sama przyczyna.

Próbę uruchomienia syren powtórzyliśmy rok później, na „okrągłą” rocznicę powstania i wtedy też warszawski magistrat uruchomił 2 lub 3 syreny działające nieopodal muzeum Polin. Powstała również fejsbukowa grupa “Syreny dla uczczenia Powstania w getcie warszawskim”. W wirtualnej rzeczywistości istnieje po dziś dzień.

Decyzja aktualnego wojewody jest niczym więcej jak kontynuacją polityki poprzedniego.
Jak widać, najwyraźniej ponad politycznymi podziałami. W czasie tak już zaognionych relacji polsko-żydowskich czynienie z tej sprawy przedmiotu sporu politycznego nie pomoże ani naszej przeszłości, ani teraźniejszości.

Syreny, lub ich milczenie, w czasie rocznicy nie powinny być sygnałem trąb do ataku, lub zwarcia szeregów przed nadchodzącymi wyborami. To kwestia prostej przyzwoitości.

Apelowałbym do decydentów, by niezwłocznie w jakiejkolwiek formie, doprowadzili do podjęcia decyzji, która sprawi, że w Warszawie syreny zawyją by uczcić obie rocznice. Bez politycznych rozgrywek i medialnych przepychanek.

Teraz, w czasie najbliższej kwietniowej rocznicy.

Niech ich dźwięk wstrzyma nas w pół kroku, niech dla każdego warszawiaka będzie okazją do chwili zadumy nad historią naszego miasta. Jakże często tragiczną, jakże często bohaterską.

Niech syreny zawyją nie w ramach testów. Niech tak, jak chce tego aktualnie obowiązująca ustawa, będą dla nas sygnałem ostrzegawczym, bo stan zagrożenia to nie tylko wojna czy klęska żywiołowa.

A poza tym – przecież to Warszawa – miasto dwóch powstań. Jedyne takie w Polsce, jedyne w Europie. Warto o tym pamiętać

Piotr Kadlcik