Przewodniczący TSKŻ określa Marzec’68 jako „nie aż tak tragiczny”. Są pierwsze protesty

Dworzec Gdański w Warszawie

W tym roku przypada pięćdziesiąta rocznica wydarzeń Marca’68. W związku z tym organizowanych jest wiele spotkań i wydarzeń artystycznych. Część z nich odbywa się pod szyldem Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Przewodniczący tej organizacji, Artur Hofman, 5 marca wziął udział w konferencji prasowej, na której powiedział m.in.: „Wydarzenie, które było 50 lat temu nie było aż tak tragicznym. Było wydarzeniem, które właściwie interesuje tylko Polaków i tych Żydów, którzy emigrowali z Polski. Gdyby w 1968 czcić coś, co było w 1918, to przecież ile wydarzeń nastąpiło między 1918, a 1968 na świecie”.

W trakcie konferencji padło wezwanie do bojkotu wydarzeń z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. „Od czasów II wojny światowej nie powinniśmy stadnie się zachowywać” – odpowiedział Hofman. „W swojej historii Żydzi polscy uczestniczyli w pochodach pierwszomajowych wołając ‘Lenin, Stalin, Bierut!’. Jacyś Żydzi tam chodzili i jacyś tak wołali. Inni pewnie wtedy pluli przez lewe ramię na psa urok. W latach 80. byli Żydzi, którzy szli z Jaruzelskim pod pachę. Dzisiaj [jeżeli] ktoś mówi, że demokratycznie wybrany prezydent komuś przeszkadza, to ma prawo tak sobie sądzić, bo na tym polega demokracja. Proszę nie narzucać jednego sposobu myślenia wszystkim pozostałym. Uważam, że piękniejszą postacią w historii jest prezydent Duda, niż Jaruzelski czy Bierut”.

Wśród uczestników konferencji pojawiły się też komentarze dotyczące tego, że poszczególne wydarzenia rocznicowe organizowane są przez różne instytucje. Leo Kantor skrytykował z tego względu Muzeum Polin. „Jeśli nawet jest konkurencja, to przecież chcieliśmy kapitalizmu, i go mamy” – zauważył Hofman. „W konkurencji wygrywają lepsi. My jesteśmy najlepsi, najsmaczniejsi, najpiękniejsi”.

„Jest mi wstyd za głupie, a czasem wręcz antysemickie słowa Hofmana, które powiedział w tak ważnym momencie – na konferencji prasowej otwierającej obchody rocznicowe Marca’68” – pisze Jan Gebert, członek warszawskiej Gminy Żydowskiej. „Nie będę brał udziału w obchodach marcowych przygotowanych przez TSKŻ i was też do tego namawiam”.

List do Artura Hofmana napisał też Andrzej Krakowski, producent filmowy, scenarzysta, reżyser, emigrant marcowy. „W trakcie ‘wydarzeń marcowych’ miał Pan zaledwie dziewięć lat. Z perspektywy dziewięcioletniego dziecka wydarzenia tamtego okresu rzeczywiście mogły wydawać się ‘nie aż tak tragiczne’. Dzisiaj jest już Pan dorosłym człowiekiem. Chciałbym, żeby stanął Pan twarzą w twarz z jednym z przedstawicieli generacji Pana rodziców i powtórzył to zdanie. Nasi rodzice, którzy w wielkiej części stracili pierwsze rodziny w okresie Zagłady, po wojnie założyli drugie i nas wychowali, dobiegając sześćdziesiątki zostali zmuszeni do opuszczenia kraju, w którym się urodzili i któremu poświęcili swoją młodość. Tu zostawili swoje korzenie. Byli w wieku, w którym znalezienie pracy w obcym kraju i bez znajomości języka było w większości wypadków niemożliwe… Niech im Pan powie, że to nie było ‘aż tak tragiczne’. Niech Pan spojrzy w oczy rodzinom, których członkowie nie wytrzymali psychicznie poniżeń związanych z emigracją i odebrali sobie życie, gdyż były i takie przypadki, i powie im, że ‘bez przesady [nie było] aż tak tragicznie’” – napisał Krakowski.

Określenie Marca’68, jako „nie aż tak tragicznego” wydarzenia skrytykował też Jonathan Ornstein, dyrektor JCC Kraków. “Myślę, że to kolejne absurdalne stwierdzenie Artura Hofmana. Z każdym kolejnym takim przypadkiem zawstydza on nie tylko siebie, ale i organizację, którą reprezentuje”.