“Samobójstwo Zygielbojma miało wstrząsnąć sumieniem świata, ale tak się nie stało”

“Mam poczucie utraconej szansy. Nie zdążyłyśmy zadać ojcu pytań, na które dziś jest już za późno” – mówiła Aveda Ayalon, bratanica Szmula Zygielbojma, w trakcie otwarcia wystawy poświęconej członkowi Rady Narodowej przy Rządzie RP na uchodźstwie.

Szmul Zygielbojm był politykiem i działaczem społecznym. Alarmował świat o dramatycznej sytuacji polskich Żydów. Ale świat nie chciał słuchać jego apeli. Po upadku Powstania w Getcie Warszawskim, zraniony obojętnością Zachodu, popełnił samobójstwo. W związku z 75. rocznicą tych wydarzeń, ŻIH zorganizował wystawę prezentującą życie i dokonania Zygielbojma. Ekspozycja będzie czynna do 22 lipca.

Minister Jarosław Sellin z MKiDN porównał samobójstwo Zygielbojma do czynu obrońców Masady. – W chrześcijaństwie samobójstwo nie jest aktem akceptowanym etycznie. Ale są sytuacje, gdy w sensie moralnym, to czyn ważny dla przyszłości. Tak było w przypadku Masady i Szmula Zygielbojma. To był wybitny polski i żydowski patriota – powiedział Sellin.

– Samobójstwo Zygielbojma miało wstrząsnąć sumieniem świata, ale tak się nie stało – mówi Zuzanna Benesz-Goldfinger, kuratorka wystawy. – Po śmierci został postacią zapomnianą. Dopiero 20 lat po pogrzebie prochy przeniesiono z Londynu do Nowego Jorku, a miejsce pochówku upamiętniono pomnikiem.

Do Warszawy na otwarcie wystawy przyjechały bratanice Zygielbojma. Ich ojciec, Fajwel, przez całe życie starał się upamiętnić dziedzictwo brata. – Dla naszego ojca w ciągu roku były dwie ważne daty: Jom HaSzoa, czyli Dzień Pamięci o Ofiarach Zagłady, oraz jorcajt Szmula, którego nazywał Arturem. Fajwel organizował wtedy wieczory upamiętniające. Pisał setki artykułów poświęconych bratu. Publikował je w gazetach jidyszowych, a następnie ukazywały się tłumaczenia na angielski – wspomina Aveda Ayalon. – W latach 70. w izraelskiej telewizji pokazywano serial “Filary ognia”. W odcinku poświęconym gettu warszawskiemu nie wspomniano o Szmulu. Później dowiedziałam się, że to dlatego iż był bundystą. Wówczas nie było zrozumienia dla ludzi, którzy nie byli syjonistami. Dziś taka sytuacja by się nie wydarzyła.

Szmul Zygielbojm od 1942 r. pełnił funkcję członka Rady Narodowej przy Rządzie RP na uchodźstwie w Londynie. 12 maja 1943 r. popełnił samobójstwo. Miał 48 lat. Sprzeciwiał się niesprawiedliwości społecznej i odrębnemu statutowi Żydów jako obywateli polskich.