Pocztówki napisane w czasie wojny trafiły do potomków adresatów po 75 latach

Dwie pocztówki napisane w 1943 r. przez Ignaca Grunfelda z Bochni do rodziny w Rumunii w tym tygodniu trafiły do potomków adresatów w Jerozolimie.

W 1942 i 1943 r. węgierski Żyd, Ignac Meilech, próbował pomóc swoim braciom uciec przed nazistami. W tym czasie wysłał z Polski kilka pocztówek do swojej rodziny w Satu Mare, rumuńskim mieście zamieszkałym do dziś w dużej części przez Węgrów.

Ponieważ w tym czasie odbywały się masowe deportacje Żydów z terenów polskich, Grunfeld w ostatnim liście prosił rodzinę o pomoc w opuszczeniu kraju. List, wysłany do brata jego żony, Lazara Weisera, nigdy nie dotarł do adresata. Dwa miesiące po jego wysłaniu Grunfeld został zamordowany w Bochni.

Żona Grunfelda, ich troje dzieci, Lazar, jego dzieci i wnuki zostali deportowani do Auschwitz w maju 1944 r. Przeżyło tylko jedno z dzieci Grunfelda, Bruchie, jeden syn Lazara, który wyemigrował do stanów przed wojną i wnuk Lazara, Sigmund, który przeżył Auschwitz.

Sigmund zamieścił w bazie Jad Waszem prośbę o informacje na temat losu jego ciotki. W 2008 r. skontaktował się z nim kolekcjoner znaczków, Bruce Chadderton z Nowej Zelandii, który posiadał jedną z pocztówek wysłanych przez Grunfelda do dziadka Sigmunda.

“Moja ukochana Tini” – pisał do swojej żony Grunfeld, informując, że jest zdrowy ale “błaga”, by szybko pomogła mu zdobyć pozwolenie na opuszczenie okupowanej Polski.

Chadderton w ubiegłym tygodniu przybył do Jerozolimy i po raz pierwszy spotkał się z rodziną Sigmunda, której pokazał kolejną pocztówkę, jaką udało mu się odnaleźć. W ten sposób listy wreszcie, po 75 latach, znalazły się w rękach potomków adresatów.