“Symbol odpowiedzialności za los Żydów”

Ferenc Török, fot. Żydowskie Motywy / Facebook https://www.facebook.com/jewishmotifs/

Jego film “1945” zdobył Nagrodę Publiczności podczas 14. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Żydowskie Motywy. Opowieść o powracających do węgierskiego miasta po wojnie Żydach budzi zainteresowanie na całym świecie. Czy Węgrzy poradzili sobie z przeszłością i potrafią o niej mówić? Rozmawiamy o tym z reżyserem Ferencem Törökiem.

Skąd ten temat? Dlaczego zdecydowałeś się zrobić film o ocalonych wracających po wojnie do swojego małego miasta?

To długa historia, która zaczęła się 12 lat temu. Przeczytałem opowiadanie mojego przyjaciela, Gábora T. Szántó, “Powrót do domu”. Zadzwoniłem do niego i zaczęliśmy pracować nad scenariuszem. Ta historia miała na mnie duży wpływ. Odkryłem, co się w tamtych czasach stało, jak to było możliwe. Wszystko dzięki nie książce historycznej, ale opowieści rodzinnej. To zdarzenie fikcyjne, oczywiście, ale mogło mieć miejsce w każdej węgierskiej wiosce. To uniwersalna historia.

W okresie komunizmu dowiedzieliśmy się wiele o wojnie, ale w 1945 r. nie było już okupacji. Kraj był wolny. Dyktatura komunistyczna zaczęła się w 1948 r. Co działo się między 1945, a 1948 na Węgrzech? W czasie wojny straciliśmy milion obywateli, w tym 600 tysięcy Żydów, szczególnie tych zamieszkałych na wsi.

W niektórych państwach, szczególnie na Węgrzech, ale też we Francji, czy Holandii, ze schizofrenią kolaboracji, niektórzy chcą pokazać obraz kraju niewinnych ofiar wielkich mocarstw. Odpowiedzialność jest bardziej skomplikowana.

Czy dzieci w węgierskich szkołach poznają cały obraz wojennej historii? Uczą się o tym, że przedstawiciele ich kraju, kolaborowali z Niemcami?

Mój syn ma 19 lat i w ubiegłym tygodniu zdawał egzamin maturalny z historii. Wychował się z rodzinie z korzeniami węgierskimi, żydowskimi i chrześcijańskimi. Ma dość dobrą wiedzę na ten temat, ale w szkole pomija się pewne fakty, liczby i dane. I tak teraz jest znacznie lepiej, niż za moich czasów. Teraz życie żydowskie w Budapeszcie kwitnie w porównaniu do czasu komunizmu. Obecnie na Węgrzech mieszka około 200 tys. Żydów.

A co z dawną żydowską własnością? Czy to jest problem na Węgrzech?

Nie. Mój film nie jest o odzyskiwaniu własności. Myśląc o niej, przechodzimy do myślenia o Bogu, emocjach, naszych rodzinach i wspomnieniach. To jest realizm.

W Polsce wciąż są ludzie, którzy jeszcze dziś obawiają się powrotu spadkobierców dawnych żydowskich właścicieli, którzy mogliby odebrać im domy.

To się nie zdarza na Węgrzech. Tego zagadnienia raczej nie ma. To zresztą pytanie do prawników. My opowiadamy historię dla szerokiej publiczności.

A węgierski rząd? Jest otwarty na rozmowę o historii?

90 procent budżetu naszego filmu pochodzi ze środków publicznych. Nie było żadnej cenzury, prób wywoływania wpływu na sposób opowiadania tej historii, czy chęci zamieszczania jakiegoś oficjalnego przekazu. Film nie jest sprawą polityczną.

Po “Synie Szawła” i Nagrodzie Nobla dla Imre Kertésza węgierski mainstream, intelektualiści uznali ten temat za ważny. To nie tylko opowieść, ale nasze połączenie ze światową historią. Musimy pokazać węgierską i żydowską perspektywę tamtego okresu.

“Syn Szawła” zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Babcia mojej żony przeżyła Auschwitz. Obejrzeliśmy ten film razem, kiedy przygotowaliśmy się do kręcenia “1945”. Pomysł na ten film był wyjątkowy. To coś więcej niż sztuka.

A co Węgrzy myślą o Twoim filmie?

Mieliśmy dużą widownię na Węgrzech i w innych krajach. Ludzie dyskutują na temat pokazanego przez nas okresu historycznego na Facebooku i w mediach. Telewizje też podejmują ten temat. To zainteresowanie zaczęło się już po filmie “Syn Szawła”. To nowa perspektywa i nowe możliwości dla filmowców. Nasz film nie jest ostatnim na ten temat na Węgrzech. Już powstają kolejne.

W ostatnich miesiącach przez Polskę przetoczyła się debata na temat wojennej przeszłości. Część osób chce, by Polacy byli postrzegani wyłącznie jako niewinne ofiary. Czy podobna sytuacja ma miejsce na Węgrzech?

Nie. 4 lata temu w Budapeszcie odsłonięto rzeźbę, na której był niemiecki orzeł i węgierska niewinna dziewica. Wtedy rozgorzała dyskusja. Ludzie zaczęli przynosić kamienie, zdjęcia, drobne przedmioty, które kładli obok tego pomnika. Miało to pokazać prawdę zakłamaną przez rzeźbę. Do dziś ten monument żyje w ten sposób. To pozytywny przejaw zmian.

Innym upamiętnieniem są wyrzeźbione buty stojące nad brzegiem Dunaju w Budapeszcie. To symbol odpowiedzialności za los Żydów. Odpowiedzialności nie nazistów, ale węgierskich nazistów. Węgrzy mordowali Węgrów. Nie w obozach, ale w miejscach, gdzie razem mieszkali.

Rozmawiała Katarzyna Markusz

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka, zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów, prowadząca badania dotyczące społeczności żydowskiej w Sokołowie Podlaskim. Redaktor naczelna Jewish.pl.