Na wczorajszym posiedzeniu w sejmie dziennikarka Ewa Stankiewicz raczyła określić przeciwników wpisywania do projektu nowej ustawy medialnej paragrafu o wartościach chrześcijańskich mianem “pełniących obowiązki Polaka”, wprost nawiązując do ich faktycznego czy tylko domniemanego żydostwa.
Co prawda z sejmowej trybuny w III RP padały już argumenty antysemickie, np. podczas debaty nad dyrektorowaniem przez Andę Rottenberg warszawską ‘Zachętą’, ale dotąd nikt nie odwoływał się wprost do pochodzenia przodków, a więc w gruncie rzeczy do krwi. Bodaj ostatni raz robiono to tak otwarcie za czasów Władysława Gomułki i kampanii Marca 68, osobliwe więc, że pani Stankiewicz, tak chętnie odwołująca się do antykomunizmu, czerpie pełnymi garściami z antysemickiego dorobku Polski Ludowej. A jej samej można odpowiedzieć tyle (robię to we własnym imieniu, ale sądzę, że parę osób mnie poprze):
Szanowna Pani Redaktor,
być może pełnię obowiązki Polaka, ale jeśli tak, to Pani pełni obowiązki urzędniczki Rassenamtu.
Bez wyrazów szacunku,
Piotr Paziński
