Naczelny aszkenazyjski rabin Izraela, David Baruch Lau, przyjechał z wizytą do Polski. W środę wieczorem spotkał się z przedstawicielami społeczności żydowskiej w synagodze Nożyków w Warszawie. W uroczystości wzięli udział: naczelny rabin Polski Michael Schudrich, rabin Moshe Bloom, rabin Szalom Ber Stambler oraz Monika Krawczyk, dyrektor generalna Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego.
Rabin Lau wspominał swojego ojca, rabina Israela Meira Laua, który urodził się w 1937 w Piotrkowie Trybunalskim. W 1963 wziął udział w ceremonii upamiętniającej dwudziestą rocznicę wybuchu powstania w getcie. – Zaproszono wiele ważnych osób, w tym rabina Laua. W czasie uroczystości mówiono o Polakach i polskości, ale w żaden sposób nie wspomniano o Żydach – powiedział rabin David Lau. – Wtedy on postanowił coś zrobić. Sądząc, że w pobliżu nie ma żadnego Żyda, wyszedł przed szereg i zaczął odmawiać kadisz.
Wtedy rabin Israel Meir Lau usłyszał, odpowiadające mu głosy “amen”. Zobaczył, że na drzewach wokół siedzieli ludzie, którzy razem z nim się modlili. To wywołało w nim wzruszenie. Później rabin pojechał do Treblinki, gdzie zebrał prochy ofiar, które przewiózł do Izraela. To w Treblince został zamordowany jego ojciec, a dziadek rabina Davida Barucha Laua.
– Tak jak drzewa rosną i wydają owoce, tak z was, polskich Żydów, będa kiedyś owoce – miał powiedzieć rabin Israel Meir Lau do osób, które odmawiały z nim kadisz.
Rabin David Baruch Lau zaznaczył, że w synagodze Nożyków w środę wieczorem zobaczył te “owoce”, o których wspominał jego ojciec.
Rabin Lau z Warszawy pojechał do Rzeszowa. Odwiedzi również Łódź i Kraków.




