Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej, organizowany przez instytucje kulturalne Świdwina, odbył się w tym roku po raz 57. Nagrody przyznano utworom poetyckim i reporterskim. W tej drugiej kategorii zwyciężyła Dalia Mikulska, autorka tekstu “Zakładnicy Izraela” opublikowanego w magazynie “Pismo”. Rodzina protestuje przeciwko takiej decyzji, która obraża pamięć patronów konkursu. “Możecie Państwo nagradzać kogo i za co chcecie, ale nie wolno Wam tego robić pod patronatem ludzi, którzy, sformułuję to delikatnie, czuliby się źle firmując dzieła, które po prostu wzmacniają nienawiść, niezależnie od intencji autorki i jurorów” – czytamy w liście do jurorów konkursu.
Do organizatorów konkursu na początku maja zwróciła się Helena Datner. “Anna Kamieńska i Jan Śpiewak byli moimi teściami. Ja jestem badaczką historii Żydów i historii antysemityzmu. Protestuję przeciwko przyznaniu nagrody w konkursie (…) reportażowi Zakładnicy Izraela. (…) Reportaż Dalii Mikulskiej napisany jest wedle wszelkich reguł, które w ciągu ostatnich dwóch lat obowiązują w myśleniu o Izraelu. Społeczny przymus pisania w określony sposób o Izraelu i Palestynie oraz jego powszechność przypomina rodzaj paniki moralnej. Ten nowy paradygmat ma już szeroką literaturę krytyczną, pominę więc w tym miejscu jego analizę, choć chętnie wskażę, w razie potrzeby, niektóre przynajmniej jej pozycje” – zaznacza Helena Datner.
Badaczka zwraca uwagę, że w ostatnim czasie powstała szkoła reportażu, która skupia się na przytaczaniu racji tylko jednej, nieżydowskiej strony, cytuje źródła informacji związane z jedną stroną konfliktu, abstrahuje od kontekstu historycznego opisywanych zdarzeń. “Podstawową cechą nowego (choć w istocie starego) sposobu pisania o Izraelu jest całkowite pomijanie racji żydowskich, żydowskich doświadczeń historycznych, dalszych i bliższych” – uważa Helena Datner. “To jest istota opisywanej sytuacji. Żydowskie doświadczenia nie mają żadnego znaczenia, racje moralne i historyczne, a także związane w reportażu z konkretną sytuacją, leżą tylko po jednej stronie, jak w bajce o żelaznym wilku. Jurorzy, przyznając nagrodę za tekst o takiej charakterystyce, potwierdzają opisany paradygmat, więcej, ich decyzja jest jego integralną częścią”.
“Autorka być może nie musi zadawać sobie pytania o konsekwencje takiego pisania, społeczna odpowiedzialność za słowo to melodia przeszłości, ale – jurorzy?” – kontynuuje Helena Datner. “U zarania konkursu imienia, początkowo, Jana Śpiewaka, później także Anny Kamieńskiej, jego przedmiotem była wyłącznie poezja. Potem rozszerzono formułę i stał się nim także reportaż. Można oczywiście też pytać, jaki związek z nazwiskami obojga poetów ma nagrodzona praca, ale jedno jest pewne: nie znacie Państwo poezji Jana Śpiewaka, nie znacie jego drogi życia, jego doświadczenia żydowskiego, które zostawiło w nim ślad tak głęboki, że stało się ono najważniejszą treścią jego twórczości. Możecie Państwo nagradzać kogo i za co chcecie, ale nie wolno Wam tego robić pod patronatem ludzi, którzy, sformułuję to delikatnie, czuliby się źle firmując dzieła, które po prostu wzmacniają nienawiść, niezależnie od intencji autorki i jurorów”.
“Państwa werdykt w konkursie na reportaż obraża pamięć Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej, przez co dotyka i krzywdzi naszą rodzinę. Domagam się więc natychmiastowego usunięcia ich nazwisk z nazwy konkursu” – kończy swój list Helena Datner.
Odpowiedź na apel badaczki wystosowali członkowie jury konkursu: Stasia Budzisz, Artur Domosławski oraz Piotr Oleksy. Była ona krótka: “Uważamy, że reportaż Dalii Mikulskiej Palestyńczycy. Zakładnicy Izraela, opublikowany w miesięczniku Pismo, który opowiada o łamaniu praw Palestyńczyków w izraelskich aresztach i więzieniach spełnia wysokie kryteria merytoryczne i etyczne. Z tego właśnie powodu przyznaliśmy autorce I nagrodę w konkursie im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej, w jego części reporterskiej. Z przykrością przyjmujemy do wiadomości, że nasza decyzja i tekst nagrodzonej autorki budzą silne negatywne emocje, a także niesprawiedliwe oceny Pani Heleny Datner – nas z kolei zaskakuje, że nagrodzenie tekstu poświęconego łamaniu praw człowieka i brutalności okupacji budzi tak stanowczy sprzeciw cenionej badaczki”.
Helena Datner ustosunkowała się do tych twierdzeń w kolejnym liście do jurorów, na który już nie otrzymała odpowiedzi. “Prawo każdego człowieka, niezależnie od tego, co zrobił, do uczciwego procesu i godnego traktowania w więzieniu, jest prawem niezbywalnym. O nadużyciach czy zbrodniach popełnianych przez Izrael, o ile je popełnił, winien jednak czytelnik dowiadywać się ze źródeł dążących do obiektywizmu; te wymieniane w reportażu, ze względu na swoje usytuowanie, takimi nie są. Ponadto, jak Państwo, humaniści, doskonale wiedzą, wymowa tekstu zależy w dużym stopniu od kontekstu, w jakim się pojawia. O jednej związanej z tym kwestii pisałam w poprzedniej odsłonie mojego protestu” – zaznacza Helena Datner.
Badaczka następnie wnikliwie analizuje nagrodzony tekst. “Bohater reportażu Zakładnicy Izraela na pytanie Dalii Mikulskiej, czego palestyński ruch oporu nie powinien robić, odpowiada, że kiedy sprzeciwiasz się okupacji, to nikt nie ma prawa ci mówić, co ci wolno, a czego nie i snuje porównanie z sytuacją gwałconej dziewczyny, której nikt przecież nie może mówić, jak ma się bronić przed gwałcicielem. Mówi też, że 7 października (…) Hamas zaatakował przede wszystkim cele wojskowe. No dobrze, byli też cywile. Obraz całości wydarzeń nie jest jasny. Eksperci Al Jazeery „sugerują”, że brutalnie okaleczone, spalone, rozjechane pojazdami ciała mogły należeć do Palestyńczyków, czego dowodem jest nagrany telefonem krzyk po hebrajsku Przejedź go!. I tu następuje refleksja Autorki: Czy ofiara jest bojownikiem, czy cywilem? Te i wiele innych pytań pozostają bez odpowiedzi. Izraelczycy strzelają też do swoich, w kierunku pojazdów zabierających (sic!) zakładników do Gazy. Bohater reportażu dodaje, że ponieważ Izrael aresztuje i atakuje palestyńskich cywili, w tym dzieci, codziennie od dziesiątek lat, a większość schwytanych Izraelczyków służyła w armii i są rezerwistami, to nie widzi powodów, by zostali wypuszczeni, chyba że przy wymianie jeńców – pozostali przy życiu zakładnicy za 10 tysięcy palestyńskich więźniów.
“Reportaż Darii Mikulskiej, którego wagę podbija przyznana nagroda, zasila chór, który śpiewa przez ostatnie dwa lata również w Polsce piosenkę o strasznym Izraelu, chętnie i szeroko słuchaną. Lekarstwo na Izrael przewidziano tylko jedno: likwidację tego państwa. Niezależnie od intencji i motywacji Autorki reportażu oraz Jurorów, trzeba mieć oczy szeroko zamknięte, by nie widzieć, że skutkiem takiego myślenia jest skokowy wzrost nienawiści do Żydów. Obrona praw jednych poprzez odebranie praw innym” – pisze Helena Datner. “Dlatego nie wycofuję swego postulatu o zdjęcie imienia Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej z nazwy konkursu organizowanego od 57 lat w Świdwinie. Bronię ich prawa do posługiwania się ich imieniem w sprawach niebudzących zasadniczych wątpliwości moralnych”.
W maju nagrodzona Dalia Mikulska oraz jeden z jurorów Artur Domosławski podpisali petycję wzywającą MKiDN do zawieszenia współpracy z izraelskimi instytucjami oraz osobami fizycznymi, “które nie sprzeciwiają się polityce Izraela”.
