Rocznica mordu w Jedwabnem

Mieszkańcy Jedwabnego, parafianie z Jasienicy, przedstawiciele społeczności żydowskiej, przedstawiciele MSZ z dyrektorem Sebastianem Rejakiem oraz Kancelarii Premiera, przedstawiciele białostockiego IPN, członkowie Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, Alicja Schnepf – Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, delegacja z Białorusi na czele z Prezesem Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Grodnie Borysem Baruchem Kwiatkouskim i Dyrektorem Przedstawicielstwa Programu Dialogu Żydowsko-Chrześcijańskiego “Shomer International” na Białorusi Eugeniuszem A. Kolodzinem oraz członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kultury Żydowskiej na czele z prezesem Zbigniewem Siwińskim i wiceprezesem, reżyserem Dariuszem Szada-Borzyszkowskim – to osoby, które dziś, 10 lipca 2014, wzięły udział w uroczystościach upamiętniających zamordowanych żydowskich mieszkańców Jedwabnego, Radziłowa, Wąsoszy i Szczuczyna.

„Spotykamy się tu po raz kolejny,” mówiła przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, Anna Chipczyńska. „To jest miejsce, które wymaga szacunku, ciszy, skupienia. To moment wspólnej zadumy, modlitwy, upamiętnienia tego, co tutaj się wydarzyło w 1941 r. Ludzie ci byli przez lata nieopłakani, niepamiętani. Ale teraz opłakujemy i pamiętamy. To, co wydarzyło się w 1941 r. nadal wzbudza nasz ból i grozę. Trudno zapomnieć. Ten ból nadal jest. Ta cisza jest w rzeczywistości echem tego krzyku, krzyku ludzi zamordowanych. Możemy teraz tylko to echo usłyszeć.”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Powinniśmy pamiętać nie tylko o tragedii, jaka się tu wydarzyła, ale również o dzisiejszych mieszkańcach Jedwabnego,” podkreśla Piotr Kadlčík, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. „Dziś pojechaliśmy nie tylko do Jedwabnego, ale również do Radziłowa, Szczuczyna, do miejsc, w których takie same wydarzenia w tym samym czasie się rozegrały. Jedwabne stało się takim symbolem pewnej tragedii; metodą na mówienie sobie ‘w tym  miejscu zdarzyło się coś przerażającego, ale tylko tu’. Nasza modlitwa ma przypomnieć prawdziwy zakres nieszczęścia, które spotkało Żydów z małych miast i miasteczek. Powinniśmy współpracować z mieszkańcami tych miejscowości, nie tylko przy okazji rocznic. Warto zastanowić się nad tym co razem możemy zrobić dla naszej wspólnej historii.”

„Było dla nas zaszczytem wspólnie uczcić pamięć tych miejsc, wspólnie się modląc oraz znowu widzieć się z rabinem Michaelem Schudrichem i poznać nowe osoby działające w żydowskich organizacjach z Warszawy i nie tylko,” mówi Eugeniusz A. Kolodzin. „Chcemy przekazać to doświadczenie z Polski w prowadzeniu corocznych podobnych upamiętniających akcji i budować tolerancyjne społeczeństwo na Białorusi.”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podczas uroczystości modlitwę prowadzili rabin Michael Schudrich, rabin Stas Wojciechowicz, ksiądz Wojciech Lemański. Odczytano również w każdej z miejscowości nazwiska ofiar.

10 lipca 1941 r. kilkudziesięciu mieszkańców Jedwabnego zamordowało kilkuset swoich żydowskich sąsiadów. Większość ofiar została spalona żywcem w stodole.

7 lipca 1941 r. w Radziłowie Polacy zamordowali kilkuset Żydów, z czego ponad połowę spalono żywcem.

W tym samym czasie doszło również do pogromu Żydów w Wąsoszu. “5 lipca polska policja obstawiła miasteczko Wąsosz (powiat grajewski). Chuligani miejscowi szli od domu do domu, mordowali w domu i poza domem, kobiety gwałcili, ucinali piersi, małe dzieci rozbijali o mur, zabito też żony komandirów sowieckich, kilku urzędników sowieckich, trupom odcinano palce ze złotymi pierścieniami, ze szczęk wyrywano złote zęby. Gdy w domu zastali rodziców, to najpierw mordowali dzieci, a na końcu rodziców. Pogrom trwał trzy dni. Tyle czasu dali im Niemcy na mord i grabież. Wykopali doły na kolonii i tam zakopali zwłoki. Zginęło około 1.200 Żydów (przyszli z okolicy, bo normalnie było 800). Uratowało się tylko około 15.”

W sierpniu 1941 r. w gospodarstwie pod Szczuczynem dokonano zbrodni na Żydówkach. Kobiety zostały zgwałcone, a następnie zabite kijami, pałkami i motykami. Ich ciała zakopano na polu.

Katarzyna Markusz