Jacek Leociak: Muzeum Polin “wyskakuje z majtek”

fot. screenshot pudelek.pl

Muzeum Historii Żydów Polskich – POLIN, prowadzone gospodarską ręką dyrektora prof. dr hab. Dariusza Stoli, robi wszystko, by nam udowodnić, że jest naprawdę „Muzeum Życia”. Powiedziałbym nawet, że „wychodzi ze skóry”, aby nam to udowodnić. Jednak w tym wypadku bardziej adekwatne byłoby użycie innego frazeologizmu: „wyskakuje z majtek”.

Otóż Muzeum POLIN gościło ostatnio finałową galę konkursu „Viva! Photo Awards 2015”. W imponujących wnętrzach zaprojektowanych przez Rainera Mahlamäkiego swoje wdzięki prezentowała m.in. Dorota Rabczewska, znana fanom jako „Doda”. Jak wiemy, przegrała ona proces w Trybunale Konstytucyjnym o obrazę uczuć religijnych (chodziło o bezpretensjonalną opinię o Biblii, którą – wg Rabczewskiej – napisali „kolesie napruci winem i palący jakieś zioła”). Rabczewska może mówić o dużym szczęściu. Trybunał Konstytucyjny, który się niebawem uformuje, z pewnością nie byłby już dla niej taki łagodny (co to jest głupie 5 tyś. zł.).

Okazuje się, że Doda nadal rozwija i pogłębia swoje biblijne zainteresowania. Dowiadujemy się bowiem, że ta nader popularna i znana ze swoich wdzięków piosenkarka zdejmowała majtki (nie ma już przecież ich pod sukienką) w Muzeum, które prezentowane jest z dumą jako unikatowe w skali całego świata miejsce opowieści o 1000 lat historii Żydów polskich na „tej ziemi”. Jestem niezmiernie ciekawy, w jakiej galerii wystawy stałej POLIN Doda zdjęła majtki? Może już na samy początku, w Galerii “Las” – co byłoby jakoś zrozumiałe. A może w galerii nazwanej w sposób niezwykle kuszący i obiecujący „Pierwsze spotkania”? Nie przypuszczam, by miała czelność zrobić to w „Paradisus Judeorum”, nie mówiąc już o galerii „Zagłada”, chociaż w tym wypadku mogłoby to stanowić pewien orzeźwiający impuls dla zmęczonych zwiedzających.

Tak czy inaczej – należy przyklasnąć Dyrekcji POLIN – inicjatywa sprowadzenia w mury Muzeum finałowej gali „Vivy” jest ze wszech miar słuszna i godna podziwu. Przecież w ten sposób realizuje się podstawowe przesłanie tej instytucji kultury – Życie! Życie! Życie! „Viva” w języku łacińskim znaczy „niech żyje!” Mało kto jednak wie, że w języku esperanto „viva” to „żywy”, „żyjący”, ale także „żwawy”. W ten oto sposób „żwawa” dyrekcja łączy misję edukacyjną (Zamenhof jako twórca esperanto i patron ulicy, która przed wojną przebiegała pod gmachem Muzeum) z postawą pro life i promocją osiągnięć polskiego „dream fashion” .

Czekam niecierpliwie, czym Dyrekcja Muzeum-Polin uraczy nas w przyszłości.

Jacek Leociak