Prezydent Donald Trump już w czwartek zorganizował uroczystość chanukową w Białym Domu. Stało się to dzień po ogłoszeniu przez niego, że uznaje Jerozolimę za stolicę Izraela.
Trump w swoim przemówieniu mówił o “cudzie Machabeuszów” i o tym, że “znaleźli wystarczająco oliwy, by palić lampę tylko przez jedną noc”. Wkrótce jednak okazało się, że “lampa płonie jasno przez osiem dni, co było oznaką bożej obecności w tamtym miejscu, symbolem wiary i zdolności do odrodzenia narodu żydowskiego”.
W uroczystości wzięli udział: Melania Trump, Ivanka Trump, Jared Kushner oraz wnuki prezydenta, które zapaliły świece. Byli też obecni wiceprezydent Mike Pence z żoną oraz ortodoksyjny rabin Meir Soloveichik.
“Jestem dumny z tego, że moje wnuki – Arabella, Joseph i Theodore – dołączyły do nas dzisiaj, by świętować tradycję, którą mają co roku w swoim domu” – powiedział Trump.
Podczas uroczystości swoją historię przedstawiła Louise Lawrence-Israels, która w czasie wojny ukrywała się w Amsterdamie, a obecnie współpracuje z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie.
