Muzeum Warszawskiego Getta to nowy projekt Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który budzi wiele kontrowersji wśród historyków i badaczy zajmujących się tematem Zagłady. O tym, jak jest postrzegany, rozmawiamy z prof. Havi Dreifuss, jedną z najważniejszych badaczek Holokaustu w Europie Wschodniej, kierującą w Jad Waszem Centrum Badań nad Holokaustem w Polsce, wykładającą na uniwersytecie w Tel Awiwie.
Otrzymałaś propozycję współpracy przy tworzeniu Muzeum Getta Warszawskiego, ale ją odrzuciłaś. Dlaczego? Czy nie sądzisz, że ten projekt jest potrzebny dla upamiętnienia tego elementu żydowskiej historii?
Upamiętnianie Holokaustu jest niezwykle istotne. W Polsce, a w szczególności w Warszawie, znajdują się ważne instytucje, które zajmują się tym tematem. Jednak nie jestem przekonana, że nowe muzeum będzie się na tym skupiać. Uwzględnienie żądania ministra Glińskiego, by instytucja ta zajęła się polsko-żydowskim braterstwem i solidarnością, jakie istniały między Żydami i Polakami przez 800 lat, tylko wzmocniło wrażenie, że jest to kolejne narzędzie polskiego rządu do przedstawienia zniekształconej narracji historycznej. Dlatego historycy – w Polsce i na całym świecie – do których muzeum zgłosiło się po pomoc, w tym ja, odmówili wzięcia udziału w tym projekcie. Dla nas wszystkich było jasne, że była to próba uzyskania międzynarodowej (i żydowskiej) aprobaty dla mylnej historycznej narracji i wzmocnienia walki polskiego reżimu z polskimi badaczami, którzy nie dostosowują się do tego dyktatu.
Minister kultury, Piotr Gliński, ogłaszając powstanie muzeum powiedział, że będzie ono opowiadać o wspólnej polsko-żydowskiej miłości. Czy myślisz, że historia warszawskiego getta to rzeczywiście historia mająca coś wspólnego z miłością?
Nie ma wątpliwości, że w getcie istniała miłość, ukazana nie tylko w ważnej książce Marka Edelmana “I była miłość w getcie”. Tam, gdzie przebywają ludzie, jest miłość. Jednak minister mówił o szczególnym rodzaju miłości – o braterstwie, które było bardzo jednostronne: Żydzi przetrzymywani w getcie widzieli swoją sytuację, jako część procesów zachodzących w okupowanej Polsce. Jednak okupowana Polska – Państwo Podziemne, Delegatura, podziemie i polska społeczność – nie postrzegały ich jako takich. Tak więc nie jest to kwestia miłości, ale kwestia zobowiązania wobec historii.
Czy nowe muzeum współpracuje w jakikolwiek sposób z Jad Waszem? Jakie są relacje między obiema instytucjami?
To pytanie do Jad Waszem. Jestem jednak przekonana, że zbiory Instytutu w archiwum i każdym innym dziale są otwarte dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o Holokauście.
Rząd, który powołał to muzeum to ten sam rząd, który jest odpowiedzialny za nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, w której chciano karać więzieniem za mówienie o polskiej współodpowiedzialności za Holokaust. Te przepisy ostatecznie wycofano, ale premier Morawiecki zapewnił, że dziennikarze, którzy będą tak pisać mogą spodziewać się pozwów cywilnych. Czy w związku z tym, że ten rząd ma taki stosunek do historii, istnieje niebezpieczeństwo, że będzie chciał wpływać na kształt wystawy muzeum?
Tego właśnie się obawiamy. Należy pamiętać, że polski rząd deklaruje poparcie dla wolności badań, w praktyce jednak atakuje polskich badaczy zajmujących się tym okresem historii, dyskredytując ich uczciwość akademicką i popierając roszczenia prawne wobec niektórych z nich. Stwarza to groźną atmosferę dla naukowców i ich studentów.
“Polscy Żydzi, którzy zginęli podczas Holokaustu, zginęli jako polscy obywatele pochodzenia żydowskiego. I wierzę, że właściwym sposobem przedstawienia historii tego w Warszawie jest znalezienie sposobów na zintegrowanie tego z ogólnym obrazem miasta pod okupacją hitlerowską,” powiedział Daniel Blatman, główny historyk nowego muzeum, podczas konferencji prasowej 14 grudnia. Narracja o tym, że Żydzi byli przede wszystkim Polakami obowiązywała w okresie komunizmu. Dzięki temu ówczesna propaganda mogła mówić, że w czasie wojny zginęło 6 mln Polaków. Czy taka narracja nowego muzeum nie jest niebezpieczna?
Nie wiem, czy jest to “niebezpieczne” dla nowego muzeum, które próbuje zmienić historyczną narrację, ale jest to z pewnością niebezpieczne dla historii, która została udokumentowana i zbadana. Blatman twierdzi, że jako jedyny przedstawia Żydów z warszawskiego getta jako “obywateli polskich”, potwierdzając tym samym jedno z historycznych zniekształceń obecnego polskiego rządu, który chętnie przygarnia martwych Żydów. Pomimo formalnego obywatelstwa, Żydzi polscy podczas Holokaustu (i przed nim) nie byli postrzegani jako przynależący do narodu polskiego, ani przez polski rząd na uchodźstwie, ani przez polską delegaturę i ruchy skupione w podziemiu, a zwłaszcza przez szerokie kręgi polskiego społeczeństwa.
Ta obcość, a nawet wrogość, wobec Żydów, stworzyła dziwną rzeczywistość w okupowanej Polsce, gdzie można było walczyć dzielnie przeciwko nazistowskiemu okupantowi, a jednocześnie uczestniczyć w mordowaniu Żydów. Z tej polityki wynikała również potrzeba, aby polscy Sprawiedliwi ukrywali swoje imponujące działania przed otoczeniem, które często postrzegało te działania, jako zdradę Polski. Niestety, prof. Blatman zamierza pozwolić polskiemu reżimowi na to, by ofiary Holokaustu po ich śmierci zamienić na polskich obywateli.
Dyrektor Muzeum Getta Warszawskiego został na to stanowisko rekomendowany przez trzy żydowskie organizacje, między innymi Chabad, który wydaje się aktywnie udzielać przy tym muzeum. Organizacja związana z Chabadem przejęła też prowadzenie kontrowersyjnego Muzeum Holokaustu na Węgrzech, gdzie odpowiedzialność Węgrów za negatywne działania w czasie wojny zostanie prawdopodobnie całkowicie rozmyta. Czy te sytuacje można ze sobą porównać? Czy oba muzeum budzą taki sam niepokój o właściwe przedstawienie historii?
Są to dwa różne przypadki, które mają pewne podobieństwa. PiS, podobnie jak reżimy na Węgrzech i w innych krajach, promuje wyraźną “politykę historyczną”, która wprowadza zasadnicze zmiany w schematach pamięci, w których Żydzi i Holokaust mają szczególne miejsce. Z jednej strony władza pracuje nad dokumentowaniem, badaniami i upamiętnianiem Żydów zamordowanych przez Niemców; z drugiej strony, w imię “zachowania renomy narodu polskiego” działa przeciwko każdej próbie zbadania losów Żydów, którzy zginęli podczas Holokaustu z powodu zaangażowania Polaków, czy to przez wydawanie, czy mordowanie. W tym duchu rząd przypisuje wszystkim Polakom szlachetne uczynki polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy działali w praktyce wbrew przyjętym normom polskiego społeczeństwa.
Z Muzeum Getta Warszawskiego nie współpracuje nikt z Centrum Badań nad Zagładą Żydów – najlepszej polskiej instytucji zajmującej się tą tematyką. Pracują tam natomiast ludzie, którzy na jakimś etapie swojej kariery popadali w konflikt z Muzeum Polin lub Żydowskim Instytutem Historycznym. Czy w związku z tym to nowe muzeum będzie mogło w ogóle z sukcesem funkcjonować? Jakie są opinie o tej placówce wśród zagranicznych ekspertów zajmujących się tematyką Holokaustu?
Powinniśmy poczekać i się przekonać. Na razie mamy tylko bardzo problematyczne deklaracje ministra Glińskiego i prof. Blatmana.
Załóżmy, że do otwarcia muzeum dojdzie zgodnie z planem w 2023 r. Przyjedziesz wtedy do Warszawy, by je obejrzeć?
Mam nadzieję, że wszelkie przyszłe muzea, które zostaną otwarte w Polsce lub w jakimkolwiek innym miejscu, będą mogły przedstawić historię ze wszystkimi jej zawiłościami – łącznie z tym muzeum.
Rozmawiała Katarzyna Markusz
