Początki badań nad Holokaustem w Polsce i we Francji były tematem dyskusji panelowej zorganizowanej przez Żydowski Instytut Historyczny 17 stycznia. Wzięli w niej udział: Jacques Fredj – dyrektor Memorial de la Shoah, dr Audrey Kichelewski – pracowniczka naukowa IRICE, dr Piotr Cywiński – dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, dr Katarzyna Person i dr Agnieszka Żółkiewska. Spotkanie prowadził prof. Andrzej Żbikowski.
Archiwum Ringelbluma, które znajduje się w ŻIH, to bezcenna kolekcja i jedno z najważniejszych źródeł dokumentów tworzonych w czasie wojny. Grupa Oneg Szabat, kierowana przez Emanuela Ringelbluma, zajmowała się w czasie wojny nie tylko zbieraniem informacji, ale też ich opracowywaniem i przekazywaniem odbiorcom.
Zdaniem Katarzyny Person szczególną uwagę należy zwrócić m.in. na dokumenty zbierane od wysiedleńców lub uchodźców, którzy przybyli do warszawskiego getta – Ci ludzie nie mieli nic. Byli pierwszymi ofiarami głodu. Te relacje to jedyne ślady ich obecności na ziemi lub istnienia skupisk, z których pochodzili – zaznacza badaczka.
Ciekawą grupę stanowią również relacje osób, które wróciły do Warszawy po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Znalazły się tam opisy żydowskich losów pod okupacją sowiecką.
Istotne są także relacje z okresu między wybuchem wojny, a zamknięciem getta. – To, co wtedy się działo, zostało przyćmione przez późniejsze wydarzenia. W Archiwum Ringelbluma określa się ten okres jako “nieustający pogrom” – podkreśla Katarzyna Person. – Ten pogrom nie dotyczył tylko stosunku Niemców do Żydów, ale też Polaków do Żydów. Panowało przyzwolenie na przemoc. Powszechne były rozboje, rabunki, pobicia. Wiosną 1940 r. nastąpiła kulminacja przemocy antysemickiej w Warszawie. Ten czas w relacjach późniejszych “zginął”. Archiwum Ringelbluma pozwala nam ten czas jakby odzyskać i na nowo badać.
ŻIH stał się kontynuacją Żydowskiej Komisji Historycznej, która powstała w 1944 r. w Lublinie, skupiając się na dokumentacji i upamiętnianiu. Gromadzono, porządkowano i opracowywano dokumenty dotyczące poszczególnych gett, niemieckich urządów, gestapo, podziemnych organizacji, ale też obrazy, obiekty synagogalne oraz książki. Spisano ponad trzy tysiące relacji ocalonych. – Celem relacji było ujawnienie i osądzenie zbrodni niemieckich – mówi Agnieszka Żółkiewska. – Komisja werbowała świadków i przekazywała materiał dowodowy. Bez udziału komisji prawdopodobnie nie doszłoby do wielu procesów.
We Francji powojenne relacje ocalonych często łączyły się z potrzebą poczucia sprawiedliwości – dania świadectwa, by mogło ono ewentualnie posłużyć w sądzie, jako dowód. Stąd wzięły się księgi pamięci i ceremonie upamiętniające społeczność żydowską. Ich historię przedstawiła Audrey Kichelewski, pracowniczka naukowa IRICE.
Francuski Memorial de la Shoah powstał w 1943 r. w Grenoble, a jego założycielem był Isaac Schneersohn, który porzucił religijne życie, zgolił pejsy i stał się przemysłowcem. Udało mu się zebrać czterdziestu przedstawicieli różnych organizacji żydowskich, które działały obok siebie, ale nie razem. – Te organizacje chciały odbudować życie żydowskie. Zależało im przede wszystkim na tym, by Żydzi po wojnie mogli odnaleźć swe miejsce w społeczeństwie francuskim – zaznacza Jacques Fredj, dyrektor Memorial de la Shoah. – Początki naszej instytucji to nie historycy i archiwiści, ale ludzie, którzy żyli historią Szoa, rozgrywającą się na ich oczach.
W przypadku Muzeum Auschwitz-Birkenau pierwszą intencją tej instytucji nie było zbieranie dokumentów lub opisywanie historii. Ale i tak te relacje się pojawiały. Były to początkowo listy więźniów, którzy opisywali poszczególne zdarzenia z obozowego życia, celem złożenia ich w sądzie. Następnie te dokumenty przesyłano do Auschwitz. W dużej mierze byli to więźniowie polscy. Z czasem pojawiły się obszerniejsze wspomnienia. W ten sposób zebrano ponad sto tomów listów oraz 300 tomów wspomnień. – Wraz z upływem czasu zmienia się przydatność źródłowa tych dokumentów – mówi Piotr Cywiński, dyrektor muzeum Auschwitz. – W listach są suche fakty. One z czasem się rozmywają, ustępując miejsca emocjom. To ciekawa i do końca niezbadana ewolucja.
18 stycznia Memorial de la Shoah zawarł umowę o współpracy z Żydowskim Instytutem Historycznym oraz Muzeum Polin. Dotyczy ona wymiany doświadczeń, udostępniania archiwów oraz edukacji.
