Polscy sprawcy żydowskiego nieszczęścia mogli spać spokojnie

https://www.timesofisrael.com/polands-envoy-recognizes-individual-holocaust-crimes-firmly-rejects-complicity/

Ambasador Polski w Izraelu jest świetnym PR-owcem. Imponuje tym, że chciało mu się nauczyć hebrajskiego. Niestety, nie chce mu się uczyć historii i w związku z tym po raz kolejny powtarza utarte rządowe frazesy o tym, co wydarzyło się w naszym kraju w czasie II wojny światowej.

Marek Magierowski udzielił wywiadu portalowi “Times of Israel“. W swoich wypowiedziach, dotyczących wojennej przeszłości, zdecydowanie odrzuca sformułowanie “polski współudział”, argumentując, że nie było celowej współpracy z reżimem nazistowskim.

Polskie państwo nie zawarło żadnego paktu z Niemcami, ale nie oznacza to, że taka współpraca nie występowała na poziomie zwykłych obywateli. Mieszkańcy miast, miasteczek i wsi z jakiegoś powodu nie tylko nie ukrywali skazanych na śmierć Żydów, ale też nierzadko pomagali w ich wyłapywaniu, denuncjowali, donosili, a w końcu sami łapali lub nawet mordowali. Polscy politycy chętnie przypominają w takiej chwili, że za pomoc Żydom groziła wówczas kara śmierci. Ale przecież identyczna kara była za słuchanie radioodbiornika, uczestnictwo w ruchu oporu, kolportaż zakazanej prasy, ukrywanie bydła nieoznakowanego, czy fałszowanie dokumentów urzędowych. Tu Polacy ryzykowali znacznie chętniej oraz znacznie rzadziej w tych przypadkach donosili.

Dlaczego tak było? Magierowski przypomina (utrwaloną w PRL narrację), że w czasie wojny zginęło 6 mln polskich obywateli, z których połowę stanowili Żydzi. Taki sposób przedstawiania historii ma ukazać Polaków, jako główne ofiary – najbardziej liczne i najwięcej cierpiące. Cierpienie każdego człowieka jest tragiczne, jednak polscy Żydzi nie ginęli dlatego że mieli polskie obywatelstwo. Nie miało ono żadnego znaczenia – również przed wojną. Ginęli, bo byli Żydami i tylko to miało wówczas znaczenie. Przed 1939 r., gdy żadne wojska niemieckie nie stacjonowały na terytorium Polski, Żydzi byli stopniowo wykluczani z kolejnych sfer działalności społecznej. Demolowano ich sklepy, wyrzucano z uniwersytetów, uniemożliwiano wykonywanie niektórych zawodów, bito, szykanowano, a niekiedy zabijano. Również dlatego że byli Żydami – ludźmi uznanymi za obcych, z całą pewnością nie za Polaków. Nie zaliczano ich do wspólnoty, do której dziś na siłę próbuje ich wcisnąć Magierowski i reszta polskich polityków.

Zdecydowana większość Żydów, w międzywojennych badaniach prowadzonych przez Urząd Statystyczny, gdy miała podać swoją narodowość, nie wybierała polskiej, ale żydowską. Żyli więc jako Żydzi i ginęli jako Żydzi, a próba wpisania ich w polskość ociera się o rewizjonizm historyczny.

Magierowski przyznaje, że niektórzy Polacy popełniali zbrodnie w czasie wojny. Zaraz jednak dodaje – powołując się na prezydenta, Andrzeja Dudę – że tym samym “wykluczali się z polskiej społeczności”. I znów nie jest to prawda, o czym sądzę, że ambasador doskonale wie, lecz sprawowany urząd nie pozwala mu mówić inaczej. Polacy, którzy wydawali, a nawet zabijali Żydów, nie byli potępiani przez swoich sąsiadów, krewnych i znajomych ani w czasie wojny, ani po niej. Mało tego! Byli przez nich często chronieni, a ocaleni, chcący zeznawać przeciwko nim, byli przez nich zastraszani. Polscy sprawcy żydowskiego nieszczęścia mogli spać spokojnie.

Do dziś nie wyjaśniono wszystkich mordów dokonanych przez Polaków na Żydach. To dlatego że kolejne pokolenia, mieszkające w małych i większych miejscowościach, kryją niewygodną prawdę. Nie chronią w ten sposób sprawców, którzy dawno już nie żyją. Chronią własną potrzebę dobrego samopoczucia. I wiedzą, że w polskich politykach znajdą w tym wsparcie.

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.