Niecałe cztery lata temu, w kwietniu 2018 r., gościłem w Charkowie na zaproszenie Centrum Badań nad Stosunkami Międzyetnicznymi we Wschodniej Europie Uniwersytetu Charkowskiego. Była to moja pierwsza wizyta we wschodniej Ukrainie. Moi gospodarze – Yuri Radczenko i Artem Charczenko, przemili młodzi badacze, oprowadzali mnie po tym ogromnym, niezwykle ciekawym mieście. Pomimo wszystko trudno jednak było zapomnieć, że niecałe sto kilometrów stamtąd, dzień w dzień, na linii demarkacyjnej między wojskami ukraińskimi i bandytami spod znaku Putina, giną żołnierze i cywile.
Przyjechałem do Charkowa aby wziąć udział w dwudniowej konferencji – warsztatach poświęconych ludobójstwu i deportacjom w Ukrainie w czasie II wojny światowej. W centrum naszej uwagi znajdował się Holokaust, ale dyskutowano też na inne, “pokrewne” tematy. Pamiętam ogromny entuzjazm młodych ukraińskich badaczy; ich niesłychanie ciekawe i nowatorskie metody badawcze, nowe źródła archiwalne, z których korzystali i odkrywcze tezy, które byli w stanie nam przedstawić. Wraz z moim kolegą Johnem Paulem Himką (z University of Alberta) służyliśmy jako komentatorzy wystąpień ukraińskich badaczy, naszych młodszych kolegów i koleżanek. Ze wzruszeniem wspominam ten wyjazd, ówczesne rozmowy, dyskusje – o przyszłości badań nad Zagładą na Ukrainie, o nowych, pasjonujących pytaniach, które krzyczą wręcz o rozwiązanie.
Marta Hawryszko mówiła o tragicznych losach kobiet w sowieckich więzieniach, Roman Shliakhtych badał tak bliskie mi archiwa sądowe, studiując procesy prowadzone przeciwko policjantom-kolaborantom – czyli dokładnie to samo, czym ja zajmowałem się w owym czasie w polskich archiwach. Krystyna Rutar mówiła o fotografiach holokaustowych jako źródle historycznym; Tatjana Małych – o Żydowskim Komitecie Antyfaszystowskim, Tatiana Fedoriv – o Holokauście w Zbarażu, a Olena Petrenko o eksterminacji pacjentów żydowskich w szpitalach psychiatrycznych podczas hitlerowskiej okupacji Ukrainy. Przez dwa dni dyskutowaliśmy, kreśliliśmy plany na przyszłość. Wyjeżdżałem z Charkowa z poczuciem wielkiej satysfakcji: byłem świadkiem narodzin nowej, ukraińskiej szkoły badań nad Zagładą. Sposób, w jaki młodzi ukraińscy badacze rzucali się na trudne tematy mógłby być przykładem dla ich polskich kolegów i koleżanek.
Wielu z tych ukraińskich badaczy “zaprzyjaźniło” się za mną w mediach społecznościowych, z niektórymi jestem w mailowym kontakcie.
A potem przyszła inwazja. Artem przeżył piekło w Charkowie pod bombami. Dziś chyba jest wraz z rodziną gdzieś pod Lwowem. Yuri Radczenko chyba jest nadal w Charkowie. Marta Hawryszko wraz z dzieckiem dotarła do Warszawy. Roman Shliakhtych po raz ostatni meldował się z oblężenia na Facebooku ponad tydzień temu, a Tatiana Fedoriv jest chyba w dalszym ciągu w Zbarażu.
Nie mogę przestać myśleć o tych młodych ukraińskich badaczach, dla których pojęcie “ludobójstwo” nagle nabrało bardzo osobistego wymiaru.
Jan Grabowski
