Białystok coraz bliżej Jedwabnego

Policja zabezpieczająca Marsz Równości w Białymstoku, 20.07.2019; fot. @podlaskaPolicja/Twitter

Homofobia wcale nie różni się od antysemityzmu. To uprzedzenie, które nie ma żadnych logicznych podstaw. Dlatego wszyscy powinniśmy się takim postawom przeciwstawiać. Bo chcemy żyć w świecie bez nienawiści.

Niechęć do drugiego człowieka, który czymś się od nas różni, nie jest wytworem naszych czasów. Ostatnio jednak trudno ukryć, że przybiera na sile. Coraz więcej jest agresji w życiu codziennym, w wypowiedziach osób znanych, polityków, coraz więcej przemocowych rozwiązań w sporach. Nic dziwnego, bo coraz częściej – o dziwo – zdarza się, że osoby z pierwszych stron gazet przemoc usprawiedliwiają, nie widząc w niej nic złego.

To, co wydarzyło się w Białymstoku, agresywny atak na uczestników Marszu Równości, przeraża, ale nie dziwi. Skrajne postawy istniały zawsze i zawsze prowadziły do tragedii. Tak właśnie jest dzisiaj. Nienawiść wychodzi na powierzchnię, bo panuje przyzwolenie na nacjonalizm, homofobię, antysemityzm i rasizm.

Gdy jedna z gazet poinformowała, że wydrukuje homofobiczne naklejki, od razu skojarzyło mi się to z napisami umieszczanymi w latach trzydziestych na drogach wjazdowych do niemieckich miejscowości: „Strefa wolna od Żydów” lub „Miasto oczyszczone z Żydów”.

Gdy kipiący nienawiścią tłum zaatakował uczestników pokojowego marszu promującego tolerancję i równość, pomyślałam, że napastnicy mają pecha, że w Białymstoku nie było akurat jakiejś dużej grupy Niemców. Po latach mogliby na nich zrzucić odpowiedzialność za sobotnie wydarzenia. Tak jak to dziś robią z mordem w Jedwabnem.

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.