Prokuratora znów umorzyła śledztwo w sprawie wypowiedzi Międlara

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku 22 września umorzyła śledztwo przeciwko Jackowi Międlarowi. W słowach o “pasywnym żydowskim motłochu”, radości “ze Wspólnoty Chrystusa wolnej od gejowskiego i talmudycznego (…) kąkolu”, czy “bękartach talmudycznych imperialistów” prokurator Andrzej Purymski nie dopatrzył się złamania prawa.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Międlar nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.

W trakcie śledztwa sporządzono dwie opinie biegłych. Pierwszą napisały specjalistki z zakresu językoznawstwa – Janina Fras i Barbara Kawecka, drugą – biegły teolog, kulturoznawca i medioznawca, Witold Kawecki.

“W kontekście okoliczności związanych z problematyką śledztwa oraz z faktem, iż osobą podejrzaną jest były kapłan katolicki, uznano, iż gwarancję prawidłowej oceny rozpatrywanych w toku postępowania zdarzeń daje opinia sporządzona przez Witolda Kaweckiego” – podkreślił prokurator w decyzji o umorzeniu śledztwa. “Uzasadnieniem takiej decyzji jest fakt, iż wskazany biegły jest profesorem nauk teologicznych, kulturoznawcą oraz medioznawcą, co w warunkach niniejszego śledztwa daje możliwość szerszej i kompletniejszej oceny prawno-karnej analizowanych wydarzeń w sprawie”.

Co z tej oceny wynikło?

16 kwietnia 2016 r. w Białymstoku Międlar powiedział: “Ciemiężyciele i otumaniony, pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni”, “zero tolerancji dla żydowskiego tchórzostwa”.

Głosząc kazanie w Białymstoku, Międlar był jeszcze księdzem, a zdarzenie odbywało się w czasie wielkanocnym. Dzięki tym okolicznościom użyta przez niego “figura retoryczna” jest “dopuszczalna i używana w kanonie kaznodziejskim”.

“Konstrukcja ta wiąże się z użyciem przez podejrzanego metafor i przenośni ewangelicznych, na podstawie których próbuje zmotywować i zmobilizować do działania odbiorców kazania, co należy uznać za akceptowalną w całościowym kontekście formę przekazu” – czytamy w piśmie prokuratury, informującym o umorzeniu śledztwa.

Prokuratura jednocześnie uznała, że publikacje Międlara w pismach “Gazeta Warszawska” i “Polska Niepodległa” chociaż “charakteryzują się w pewnych fragmentach zbytnimi uogólnieniami, uprzedzeniami oraz agresją słowną, mieszczą się w szeroko pojętej wolności publicystycznej dopuszczalnej w debacie publicznej”. Jednocześnie prokurator uznał wpisy byłego księdza na twitterze za “dopuszczalną polemikę światopoglądową.

Co takiego napisał był ksiądz? “Dziękuję Bogu, że nie mam w sobie nic z talmudycznej, żydowskiej, oportunistycznej postawy”, “talmudyczni rasiści żydowscy oraz gejowscy lobbyści”, “talmudyczni Żydzi z obrzydliwością wypowiadają się o polskim nacjonalizmie, stojącym na straży dziedzictwa, z którego wyrastamy” itp.

Hasło “raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę” prokuratura uznała za “hasło antykomunistyczne”, a nie nakłanianie do popełnienia czynu zabronionego.

“Odnosząc się do wypowiedzi zatytułowanych: ‘Żydzi, żydzi… znowu żydzi. A w tle Waszczykowski, AJC i złodziejka kosmetyków’ oraz ‘Próby obalenia faktu zmartwychwstania – żydopropaganda’, opublikowanych w różnym okresie za pośrednictwem rozmaitych serwisów, należy zauważyć, że powyższe teksty stanowią potwierdzenie wzmożonego zainteresowania Jacka Międlara kwestiami historycznymi, teologicznymi i żydowskimi. Przedmiot poruszanych zagadnień nadaje wypowiedzi charakter katechetycznego przekazu, wynikającego zapewne z faktu sprawowania w przeszłości posługi kapłańskiej przez ich autora. Podnoszone w treści wystąpień teorie oraz krytyka i niechęć do pewnych postaw i zachowań, mieszczą się w dopuszczalnej, szeroko pojętej konwencji publicznego wyrażania własnych przekonań, jak również możliwości polemiki z poglądami innych osób” – uważa prokuratura.

Sygnatura sprawy: PO I Ds 45.2020