W serii „Rumuńskie Klimaty” ukazała się powieść Mihaila Sebastiana – powieściopisarza i autora dramatów, który w „Dzienniku 1935-1944” analizował narastające w Europie nastroje antysemickie. Funkcjonował w środowiskach intelektualnych Bukaresztu i Paryża, a jednak wszędzie pozostawał outsiderem. Podobnie zresztą jak bohater jego powieści wydanej w Rumunii w roku 1934, kiedy to wzbudziła gwałtowne reakcje, po których pisarz tłumaczył się potem esejem „Jak zostałem chuliganem”.
“Od dwóch tysięcy lat” to zapiski pamiętnikarskie bohatera, którego poznajemy w trakcie studiów. Rejestruje nasilające się nastroje nacjonalistyczne wymierzone szczególnie w grupę żydowskich studentów, którzy mimo podejmowanych form oporu, regularnie padają ofiarą przemocy. Antysemityzm lat 20-tych staje się punktem wyjścia dla przenikającego całą powieść fundamentalnego pytania: co to znaczy być Żydem?
Bo przede wszystkim jest to dla mnie powieść o tożsamości. O zerwaniu tradycyjnych struktur, wyrwaniu się z rodzinnej miejscowości i konstruowaniu siebie na nowo. Bohater przegląda się w postawach i wyborach innych. Na jego drodze staną: wyrwały syjonista, zaciekły marksista, Żyd Wieczny Tułacz, skromnie pobożna babcia, która historie biblijne czyta jak opowieści o sąsiadach, sprowadzając je do wymiaru codziennego. Wspólnie prezentują wielowymiarowość żydowskiego doświadczenia, która przez antysemickich prowodyrów zminimalizowana zostaje do hasła „Żyd”, a głównego bohatera uwiera jako niechciany bagaż „grzechu bycia Żydem”.
Charakterystyka tej galerii „interesujących typów” i poetyka ich opisów to moim zdaniem jedna z najmocniejszych stron prozy Sebastiana. Na drodze bohatera stanie także artysta, który ma kieszenie „pełne rozpoczętych wierszy i manifestów modernistycznych”. W rodzinie krąży natomiast opowieść o dziadku, który grubo po dziewięćdziesiątce rozdał cały swój majątek i z malutkim bagażem wyruszył samotnie do Jerozolimy, gdzie zmarł kilka miesięcy po przyjeździe. Wędrowny sprzedawca książek żyje otoczony tomami, z którymi rozmawia jak z bliskimi osobami. Jako miłośnik literatury jidysz posiada przekłady klasyki literatury europejskiej na „żargon” jak określa go bohater, nie rozumiejąc po co ktoś wydaje jeszcze w ogóle (mamy lata 20-te!) książki w jidysz.
Ta konfrontacja z różnymi odcieniami tożsamości żydowskiej prowadzi go coraz bardziej do wniosku, że bycie Żydem to nade wszystko doświadczenie samotne. Uciekając od intelektualnej wzniosłości i religijnej mistyki, próbuje zwrócić się ku codzienności: zwyczajnym czynnościom, konkretowi przedmiotów. Stara się pozostawać połączonym z duchem epoki: jej wrażliwością, niepokojami, by w ten sposób czujnie wypatrywać początków rewolucji społecznej. Czy mu się to jednak uda?
Martyna Steckiewicz
Mihail Sebastian “Od dwóch tysięcy lat”, przeł. Dominik Małecki, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2020

