Recenzja książki Yishaia Sarida „Potwór pamięci”

Od książek poruszających temat pamięci o Zagładzie uginają się półki. Zarówno tych stricte naukowych, drobiazgowo badających mechanizmy i dynamikę procesu pamiętania, jak i popowych przedstawień żydowskiej przeszłości powracającej dziś jako widma, zombie, czy postaci przefiltrowane przez poetykę komiksu. Dlaczego więc warto sięgnąć akurat po wydanego niedawno „Potwora pamięci”?

Powieść utrzymana jest w konwencji listu skierowanego do prezesa Instytutu Yad Vashem. Narratora poznajemy jako młodego naukowca, który stoi przed wyborem tematyki swoich dalszych badań. Po nieudanej próbie kariery w dyplomacji jego wybór pada ostatecznie na historię Zagłady. Jednocześnie podejmuje też współpracę z Yad Vashem – najpierw w roli przewodnika po wystawie, później wyjeżdża do Polski, by oprowadzać po miejscach pamięci izraelskie grupy młodzieży.

Praca z nastolatkami, których wizyty w Polsce mają z góry przewidziany przebieg, nie są łatwym kawałkiem chleba: „Byłem dobrym chłopcem, bardzo starałem się przedrzeć przez te dżinsy i legginsy, przez loki i tatuaże, ciężkie płaszcze, szybki slang” – wyznaje. Podejmuje więc wytrwale swoją rolę „agenta pamięci”, jak sam o sobie mówi, widząc jednocześnie jak niewielkie zainteresowanie wzbudzają jego wykłady. A także jak szybko gaszone jest przez nauczycieli każde odstępstwo od scenariusza. Powtarzana dziesiątki razy narracja i przewidywalność zachowań nastolatków którzy owinięci w biało-niebieskie flagi w określonych miejscach rytualnie śpiewają hymn Izraela, stają się w oczach bohatera schematycznie odgrywanym spektaklem pamięci. Orientuje się też, że dość często w inscenizacjach tych brakuje ofiar – proces pamięci rozgrywa się między oprawcami, a tymi, którzy przetrwali i demonstrują dziś swoją siłę i jedność.

Małe pęknięcia w oficjalnej wersji upamiętniania dostrzega przysłuchując się młodzieży w ich nieformalnych rozmowach, czy bezwiednych reakcjach, na przykład wrytych przez ucznia w baraku kobiecym słów „śmierć lewakom”. Wychwytując te paradoksy jest jednak daleki od narzekań na „tą dzisiejszą młodzież”. W ich zachowaniu widzi raczej wiele z tego, co trapi także dorosłych, a co powstrzymują hamulce społeczne. I co każe na nowo, uczciwie zastanowić się nad relacją nas-współczesnych z tamtymi czasami.

Yishai Sarid dwutorowo prowadzi linie pamięci: zapisywaną przez bohatera w postaci rozprawy doktorskiej oraz tę rozgrywającą się w działaniu, pod wpływem fizycznej obecności na terenie byłych obozów zagłady. Początkowo bohater do obu podchodzi bez emocji. Jego wykłady są sumiennym streszczeniem przebiegu wydarzeń, który z równą precyzją opisał w rozprawie doktorskiej. Z czasem jednak, kiedy fakty zaczynają przenikać się z przestrzenią i (nie)realnością tych miejsc, pamięć staje się coraz cięższa. Dopiero wtedy da się usłyszeć echa głosów z przeszłości rozbrzmiewające cały czas gdzieś w sobiborskich lasach.

Czy powtarzając historię wiele razy, jak zaklęcie, można sprawić, że stanie się ona realna, czy raczej wywoła zobojętnienie? Jak bardzo możemy zbliżyć się do ofiar – my, przedstawiciele drugiego, trzeciego pokolenia po Zagładzie? I czy jesteśmy w ogóle na to gotowi? Yishai Sarid zadaje wiele takich niewygodnych pytań, na które odpowiedzi musimy poszukać na własną rękę.

Yishai Sarid „Potwór pamięci” Joanna Stocker-Sobelman, Michał Sobelman, Wydawnictwo KEW, 2021

Martyna Steckiewicz

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!