„Krew na macę”. Nienawistne legendy wciąż żywe

Obraz w kościele pw. Nawrócenia św. Pawła w Sandomierzu, fot. Krzysztof Bielawski

W niedzielę mija 75 lat od pogromu kieleckiego. Do jego wybuchu przyczyniła się między innymi tzw. legenda o krwi. Niestety, w Polsce jest ona wciąż obecna.

Kiedy w lipcu 1946 r. w Kielcach zaginął ośmioletni Henryk Błaszczyk, o jego „porwanie” posądzono Żydów, a mieszkańcy miasta zaczęli rozpowszechniać plotkę o rzekomym mordzie rytualnym. W konsekwencji doszło do pogromu. Przez kilka godzin w centrum miasta wzburzony tłum zamordował ponad 40 Żydów.

Mogłoby się wydawać, że w XXI w. do przeszłości należą średniowieczne legendy o rzekomym porywaniu przez Żydów chrześcijańskich dzieci, upuszczaniu z nich krwi do wyrobu macy i profanacjach hostii. Tak jednak nie jest. Krzewicielami tej nienawiści są niektóre kościoły.

Chyba najbardziej znanym miejscem związanym z tzw. legendą o krwi jest katedra sandomierska. Od trzystu lat wierni modlą się w niej pod obrazem przedstawiającym rzekomy mord na chrześcijańskim dziecku. O takie zabójstwa w XVII i XVIII w. byli oskarżani miejscowi Żydzi.

Konsekwencją pomówień były procesy zakończone wyrokami śmierci oraz tumulty uderzające we wszystkich Żydów. Dopiero w 2014 r. kościół zdecydował o umieszczeniu przy obrazie tablicy z napisem dementującym krwawą legendę.

Pomimo tego w Sandomierzu przeświadczenie o prawdziwości tych wydarzeń jest wciąż obecne. Od przewodnika po trasie podziemnej można usłyszeć, że miejscowy kat po raz ostatni spełnił swoją powinność ścinając trzech Żydów za „tak zwany mord rytualny”. W tym samym mieście na ekspozycji o filmie „Ziarno prawdy” napisano, że kryminał „oparty jest na historii rzekomego mordu rytualnego chrześcijańskiego dziecka przez sandomierskich Żydów, który p r a w d o p o d o b n i e miał miejsce w XVII wieku”. W konsekwencji część turystów – nie zagłębiając się w historię, rozważania semantyczne i logiczne – opuszcza Sandomierz z przeświadczeniem, że Żydzi rzeczywiście zabijali chrześcijańskie dzieci.

W Sandomierzu znajduje się jeszcze jeden kościół z malowidłami nawiązującymi do oskarżeń Żydów o mordowanie katolickich dzieci. To kościół pod wezwaniem Nawrócenia św. Pawła. Stalle w jego prezbiterium „zdobią” sceny, które okrucieństwem przyćmiewają obraz z katedry.

Malowideł w Sandomierzu władze kościelne postanowiły nie usuwać ze względu na ich zabytkowy charakter. Stanowią one swoisty pomnik ciemnoty, antyjudaizmu i antysemityzmu. Jednak w Poznaniu legenda o profanacji hostii przez Żydów jest nie tylko żywa, ale wręcz podsycana.

Według przekazów, w 1399 r. trzech poznańskich Żydów miało namówić chrześcijankę do wykradzenia z kościoła trzech hostii, a kiedy w domu przy ul. Żydowskiej zaczęli je nakłuwać nożami, z hostii miała trysnąć krew. W latach 1702-1704 w miejscu kamienicy przy ul. Żydowskiej zbudowano kościół Najświętszej Krwi Pana Jezusa. Jego sufit pokrywa rozległa polichromia przedstawiająca Żydów nakłuwających hostię, a wodzie bijącej z piwnicznej studni – w której według legendy Żydzi mieli topić hostie – przypisuje się cudowne właściwości.

Tę narrację obecni proboszczowie najwyraźniej uważają za prawdziwą i z zaangażowaniem wykorzystują ją do promowania kościoła. Na stronie internetowej kościoła średniowieczne pomówienia prezentuje się jako zdarzenia historyczne. Można z niej dowiedzieć się, że: „fakt profanacji oraz cudu eucharystycznego znajdują odzwierciedlenie w źródłach historycznych, m.in. w Rocznikach Jana Długosza”. Co prawda nie podaje się, że sprawcami mieli być Żydzi, jednak dla pielgrzymów ten istotny szczegół jest oczywisty – jak w znanej reklamie piwa bezalkoholowego.

Przekazy o rzekomym mordzie rytualnym nie są obce wyznawcom prawosławia na Białostocczyźnie za sprawą legendy o św. Gabrielu. Chłopiec o tym imieniu został zabity we wsi Zwierki w XVII w. O mord posądzono żydowskiego arendarza. Mimo jego uniewinnienia, w tzw. rytualny mord wciąż wierzą setki osób, w tym również młodych, licznie pielgrzymujących do cerkwi w Zwierkach. Współczesny kult św. Gabriela stał się tematem filmu Tomasza Wiśniewskiego „Kropla krwi”.

 

Przyczyną nienawiści był i jest przekaz o zabiciu Chrystusa przez Żydów. W kościele pod wezwaniem św. Antoniego w Ostrołęce od trzech wieków wierni modlą się pod obrazami ilustrującymi drogę krzyżową, opatrzonymi komentarzami o „wściekłości żydowskiej i „zawziętości żydów”, która „Pana stawja przed tyrana”. Jak dotąd żaden z ostrołęckich duchownych nie poczuł potrzeby – wzorując się na katedrze sandomierskiej – uzupełnienia malowideł informacjami łagodzącymi ten nienawistny przekaz.

Obraz w kościele w Ostrołęce, fot. Krzysztof Bielawski

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!