Recenzja powieści “Córka rzeźnika” Yaniva Iczkovitsa

Nakładem Wydawnictwa Poznańskiego ukazała się powieść izraelskiego pisarza Yaniva Iczkovitsa “Córka rzeźnika”. Jest to pierwsza wydana w Polsce książka autora, która zdążyła już zdobyć prestiżowe nagrody literackie: Wingate Literary Prize, Agnon Prize oraz Ramat Gan Prize. Znany z prowadzenia drobiazgowych badań do swoich książek autor zabiera nas w pełną zwrotów akcji podróż drogami XIX-wiecznej Grodzieńszczyzny w poszukiwaniu zaginionego męża.

Pierwszoplanowymi postaciami “Córki rzeźnika” na czele z tytułową bohaterką są tu jednak kobiety. Jak przyznaje sam autor, na pomysł akcji powieści wpadł przeglądając archiwalne numery prasy, w której natknął się na sekcję ogłoszeń kobiet poszukujących swoich mężów.

Problem agun, czyli opuszczonych kobiet które bez getu (listu rozwodowego) nie mogą ponownie wyjść za mąż, był w tym okresie szczególnie widoczny. Emigracja, nowe prądy intelektualne i religijne, a także konflikty zbrojne generowały dużą liczbę zaginionych bez wieści mężczyzn. Bohaterki powieści zaprzeczają jednak stereotypowi bezwolnej, czekającej na zmianę kobiety. Minda Szpajzman, która jako dziewczyna marzyła o tym, by pójść w ślady ojca i zostać rzezaczką to kobieta sprawcza, gotowa walczyć o dobro swojej opuszczonej przez męża siostry.

Nie mniej dramatyczne losy spotykały jednak w tym okresie historycznym młodych chłopców. Zasady poboru do armii carskiej zakładały obecność w niej także mniejszości żydowskiej. Gminy były zobowiązane do dostarczania odpowiedniej liczby rekrutów, a wybór padał zazwyczaj na tych znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji: biednych, sieroty, osoby znajdujące się na marginesie społeczności. Co więcej powrót do miasteczka po latach służby powiększał tylko niechęć i brak zaufania do byłych rekrutów. Taki los spotyka małomównego Żiżka, którego niezwykła historia mogłaby być rozdzielona na życiorysy przynajmniej kilku osób.

Bohaterowie powieści podróżują między sztetlem, a miastami: Grodnem, czy wreszcie docelowym Mińskiem. Dzięki temu możemy przyjrzeć się różnym przestrzeniom, w których funkcjonowała diaspora na tamtych terenach. Sztetl u Iczkovitsa przedstawiony jest bez nostalgicznego filtra. Pokazuje przegląd ludzkich charakterów i decyzji, a także różne odcienie miasteczkowych relacji społecznych, które z jednej strony umożliwiają przetrwanie jednostkom, z drugiej potrafią być duszące i ograniczające. Główni bohaterowie znajdują się gdzieś na peryferiach: jeszcze podlegając mechanizmom regulacji społecznej, ale już aktywnie sprzeciwiając się niesprawiedliwości i ograniczaniu wolności.

Istotną kwestią dla nastroju powieści jest język. Autor zdecydował się użyć gdzieniegdzie słów z języka jidysz, by przypomnieć, że to właśnie w nim porozumiewają na co dzień bohaterowie tej historii. Ciekawie skonstruował też sposób mówienia poszczególnych bohaterów, oddając potoczystość ich wypowiedzi i sprawiając, że zapadają nam jeszcze bardziej w pamięć. Tę odrębność zachowała także tłumaczka książki: Anna Halbersztat, która w rozmowie wokół “Córki rzeźnika” przyznała, że było to jedno z największych wyzwań podczas pracy nad polskim przekładem powieści.

W “Córce rzeźnika” usłyszymy echa klasyków opisujących XIX-wieczną Rosję. Zarówno żydowskich takich jak: Szolem Alejchem i Szmuel Agnon jak i rosyjskojęzycznych. Znajdziemy tam jednak także obrazy rodem z filmów Quentina Tarantino i zupełnie współczesnych filmów drogi. Ta mieszanka sprawa, że choć rozgrywająca się w przeszłości, opowieść Iczkovitsa zadaje ważne pytania o współczesność. Zarówno dawnych sztetli, jak i dzisiejszego Izraela.

Martyna Steckiewicz

Yaniv Iczkovits, “Córka rzeźnika”, przeł. Anna Halberszat, Wydawnictwo Poznańskie, 2021

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!