„Jeszcze żyjemy” Kalmana Segala

Niedawno nakładem wydawnictwa Austeria, ukazała się kolejna powieść Kalmana Segala zatytułowana „Jeszcze żyjemy”. To wyjątkowo mocna, sięgająca do głębi traumatycznych, okołowojennych doświadczeń wypowiedź autora. Opus magnum wydane pośmiertnie, odnalezione przez córkę pisarza i poety, Itę Segal.

Pochodzący z Sanoka Kalman Segal zasłynął w latach 60-tych popularnymi, chętnie wydawanymi min. przez wydawnictwo Czytelnik, powieściami. „Wygumkowany” przez system po wyjeździe do Izraela, dziś odkrywany jest na nowo także jako prekursor formalnych innowacji (mikropowieść „Błękitna kawiarnia”), pisarz-filozof, zapraszający do głębokiej i szeroko zakrojonej refleksji historiozoficznej i etycznej, który – jak wielu polskich Żydów – po doświadczeniach II Wojny Światowej a potem antysemickiej fali, stawia także pytania o tożsamość.

Powieść „Jeszcze żyjemy” to przestrzeń wielu mikrohistorii, opowiadanych z różnych perspektyw, przez różnych narratorów. Ten wielogłos przypomina archiwum, w którym zarejestrowane indywidualne historie stają się świadectwem pokolenia, narodu, a w końcu także ludzkości.

Przebywający od roku 1970 na emigracji w Izraelu, Segal prowadził wywiady min. z Żydami z Borysławia, którzy dzielili się z nim swoimi wojennymi doświadczeniami. Zawarte więc w książce ludzkie losy nie są jedynie literacką fikcją, ale zuniwersalizowanymi, zanonimizowanymi ludzkimi prawdami. Obok tematu Holokaustu pojawia się w książce także problem współczesnego Izraela, kształtowania się młodego państwa, które nie uniknęło przemocy.

Przytaczane przez Segala rozmowy z różnymi mieszkańcami tego terenu często ogniskują się wokół tematu krzywdy. Segal zdaje się poszukiwać odpowiedzi na pytania: skąd się bierze zło? Dlaczego ludzie nie są w stanie żyć razem? Wszystkie te głosy dają w sumie zapis potwornej XX-wiecznej traumy, ale stanowią także element wielkiej opowieści, która toczy się poprzez wieki, sprawiając że nieustannie gdzieś zło znajduje swoje miejsce i tryumfuje, a jedni ludzie krzywdzą drugich, choć przecież wszyscy pragniemy dobra i szczęścia.

W poprzednich swoich książkach, min. w „Opowiadaniach z zabitego miasteczka”, wielu cyklach opowiadań, czy w powieści „Śmierć archiwariusza”, Segal starał się udowodnić, że nawet pozornie zły, negatywny bohater, nosi w sobie jakiś okruch dobra. Brzmiało to nieraz może i naiwnie, ale dodawało otuchy i sprawiało, że świat widziany oczami pisarza zdawał się mimo wszystko dobrym miejscem. W „Jeszcze żyjemy” Segal ostatecznie porzuca to życzeniowe, idealistyczne myślenie, ów ocalający zdruzgotaną psychikę fantazmat i mierzy się z prawdą o złu, którego nic nie tłumaczy, dla którego nie ma przeciwwagi w dobru, które jako destrukcyjna potęga co i raz bierze górę nad światem.

Dlatego lektura tej książki nie jest łatwa. Wsłuchując się w kolejne opowieści truchlejemy, stając wobec cierpienia, które nie da o sobie zapomnieć. Segal myśli także o przyszłości żydowskiej traumy. „Kiedy umrze ostatni człowiek, który był więźniem Oświęcimia, i kiedy umrze ostatni hitlerowiec, który zabijał, który kazał zabijać, który uczestniczył w zabójstwie, wtedy Wielka Zbrodnia stanie się już tylko Przeszłością, tylko rozdziałem historii” [str. 440].

Relacja do Holokaustu jest dla Segala doświadczeniem kluczowym, tożsamościowym. Przed wojną zdystansowany do tradycyjnego, religijnego domu, starał się pokonać ograniczenia wynikające z ubóstwa i dyskryminacji. W komunizmie upatrywał szansy na równość i braterstwo ludzi. Pisał po polsku, czytał po polsku i chciał żyć w świecie równych szans. Mimo wielu doświadczeń, niemożności ukończenia szkoły, pozostawał idealistą.

Kiedy nadeszła wojna, jak wielu Żydów z okolic pogranicza, przekroczył linię Sanu, szukając po sowieckiej stronie bezpieczeństwa. Trafił na Kołymę, gdzie w tragicznych warunkach, przeżył wojnę (ten czas i miejsce opisał w serii znakomitych, łagrowych opowiadań; niektóre z nich przeczytać można na stronie www.kalmansegal.pl). Jego nieobecność w czasie, gdy rozgrywały się losy jego braci i sióstr, kiedy ważyły się losy świata, stała się dla niego wielkim zobowiązaniem. Z niego właśnie rodzi się potrzeba, by udzielić głosu tym, którym głos odebrano wraz z życiem w komorach gazowych, podczas rozstrzeliwań, w gettach i obozach.

„Jest tak, jakbym stał nad grobem ogromnym, milionowym i z niezliczonych tłumów wywoływał cień jednego ze zmarłych, o którym przekazano mi kilka szczegółów, kilka strzępów portretu, skorupy wspomnień. Chcę złożyć je tak, żeby stanowiły całość” [str. 327]. Książka Segala to wielki żydowski epos, pisany z rozmachem, wielogłosowo, przełamany metanarracjami wprowadzającymi w opowieść element autoanalizy.

Zasadniczym tematem książki jest pamięć, jej substancja, zadanie i praca, która doprowadzić może do przejścia procesu żałoby, albo pozostanie jątrzącą się raną. Pamiętanie i zobowiązanie, jakie podejmuje Segal sprawiają, że jego żydowska tożsamość staje się ogromnym niejednoznacznym balastem, z którym do końca musi się mierzyć. Zraniona pamięć jest ciężką chorobą, trucizną, która wsącza się w codzienność, podcina skrzydła i determinuje przyszłość. Radość, miłość, życie wzięte są niejako w cudzysłów przez cień zranionej pamięci. „Jeszcze żyjemy” to bolesna lektura, z którą jednak koniecznie trzeba się skonfrontować.

Joanna Sarnecka

„Jeszcze żyjemy” Kalman Segal, wyd. Austeria

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!