Muzeum Polin traci, minister zyskuje

Darczyńcy muzeum Polin wstrzymują wsparcie, bo nie wiedzą dlaczego ministerstwo kultury nie powołuje prof. Dariusza Stoli na stanowisko dyrektora. Stola wygrał konkurs, ale na decyzję ministra czeka już drugi miesiąc. MKiDN się nie spieszy, bo – zgodnie z prawem – nie musi.

Stola nie jest wymarzonym kandydatem Ministerstwa Kultury. Chociaż, jako historyk, nie budził kontrowersji żadnej ze stron sceny politycznej, to jako dyrektor Polin zorganizował wystawę dotyczącą rocznicy Marca’68. Znalazły się na niej współczesne przejawy antysemityzmu, w tym cytaty z internetowych wpisów osób związanych z mediami przychylnymi władzy.

Nie dziwi więc, że MKiDN nie przedłużyło Stoli kontraktu na kolejną kadencję. Ogłoszono natomiast konkurs na nowego dyrektora, do którego zgłosiły się dwie osoby. Komisja konkursowa wybrała prof. Stolę i przesłała protokoły ze swoich dwóch posiedzeń ministrowi Glińskiemu. Ten zapoznaje się z nimi już dwa miesiące. Nie wiadomo dlaczego trwa to tak długo, bo oba dokumenty mają łącznie cztery strony tekstu. W tym czasie rodzą się kolejne domysły i spekulacje dotyczące przyszłości Polin.

Pracownicy z pewnością nie czują się komfortowo, wykonując swoje obowiązki w stanie pewnego zawieszenia. Nie wiedzą, czy Stola zostanie powołany i kiedy. Nie wiedzą, czy zaakceptuje rozpoczęte przez nich projekty i zaplanowane wystawy. Nie wiedzą, czego się spodziewać po ministerstwie. Nie mają pewności nawet, czy nie pojawi się nagle jakiś inny kandydat na to stanowisko.

Ministerstwo, nie powołując Stoli, udowadnia części swojego elektoratu, że o nim pamięta. Pokazuje, kto tu rządzi i kto ma wpływ na rzeczywistość. Ryzykując kolejny polsko-żydowski konflikt, być może zdobywa kilka punktów przed jesiennymi wyborami.

W tym przypadku spodziewać można się wszystkiego. Odwrócenie się darczyńców nie jest korzystne dla muzeum, ale może okazać się pretekstem dla MKiDN do zwiększenia swego wpływu na placówkę, a być może też do przejęcia pełnej nad nią kontroli. Wywoływanie pożarów, by je później samemu ugasić, to manewr stosowany w polityce chętnie i często. W ten sposób jednak muzeum Polin staje się zakładnikiem bieżącej polityki. To zły znak nie tylko dla tej placówki, ale i dla wszystkich innych.

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.