Gniewoszów. Upamiętnienie powojennego mordu

Upamiętnienie zbrodni w Gniewoszowie 9.07.2019, fot. Magazyn Żydowski Chidusz

Tablica na cmentarzu w Gniewoszowie w woj. mazowieckim przypomina o pięciu Żydach zabitych we wsi kilka tygodni po wojnie.

Zbrodni dokonano we wrześniu 1945 r. Sprawcy nad ranem napadli na dom, w którym po wojnie zamieszkało kilkoro Żydów. Zastrzelili Pinchasa i Szejndel Goldsteinów, Eliachu Kirszenbauma, Chaję Liebhaber i Chawę Boymeil.

Według Joanny Tokarskiej-Bakir sprawcami zbrodni byli: Józef Kumorek (MO), Czesław Kubak, Wrotkowski i inni. 4 października 1945 r. do prezesa Komitetu Żydowskiego w Gniewoszowie NSZ skierowało odezwę, że wszyscy Żydzi mają opuścić miasteczko w ciągu dwóch dni. 8 października 15 członków NSZ napadło na miasteczko i zabiło wszystkich Żydów, którzy w nim pozostali*.

Świadkiem tego wydarzenia była pani Pelagia, która do Gniewoszowa trafiła w czasie wojny. W 1945 r. jej dom znajdował się tuż obok budynku, w którym popełniono morderstwo. Obraz zabitych do dziś tkwi w jej pamięci.

W 2015 r., w rozmowie z Michałem Bojanowskim z magazynu „Chidusz” pani Pelagia mówiła: „Było około piątej, szóstej rano. Otworzyłam drzwi od podwórka, w przedpokoju leżał Eli i Pini Wajnberg. Do dzisiaj pamiętam, jakby wczoraj było. Gulki wyszły od kuli, jeszcze się nie schowały. Musieli ich z tyłu głowy. Bo mieli po dwa strzały w okolicach skroni. Jeszcze nie wsiąkło. Jeszcze była gulka, w czaszce widocznie krew już zastygnięta (…). Inne trupy po prawej stronie leżały. Musieli ich po śmierci ruszać”.

Pelagia nie widziała i nie zna sprawców. Wie jedynie, że pochodzili „ze wsi w stronę Puław”. Upływ lat sprawił też, że kobieta nie pamiętała wszystkich imion i nazwisk, dodatkowo błędnie nazywając Goldsteinów Wajnbergami.

W 2014 r. Pelagia zwróciła się do kilku instytucji z prośbą o odnalezienie członków rodziny zamordowanych. Poszukiwania nie dały rezultatu.

Jednak o zbrodni pamiętali potomkowie zabitych, a przede wszystkim Yaakov Goldstein – syn Pinchasa i Szejndli, wysłany dwa dni przed mordem do Łodzi. To dzięki nim, przy wsparciu ze strony Fundacji Koret i Fundacji Taubego, przy wejściu na cmentarz żydowski zawisła tablica z nazwiskami zamordowanych. Grobów ofiar nie udało się odnaleźć.

Tablicę odsłonięto uroczyście we wtorek, 9 lipca, z udziałem Yaakova Goldsteina, kilkunastu potomków gniewoszowskich Żydów, przedstawicieli organizacji żydowskich z Krakowa i Warszawy oraz kilku mieszkańców wsi.

Niewielki Gniewoszów znalazł się wśród miejscowości, w których po wojnie doszło do mordów na ocalałych Żydach. Co więcej, jest jednym z nielicznych miejsc, gdzie zbrodnię upamiętniono. Mieszkańcy wsi będą teraz musieli zmierzyć się z trudną przeszłością. Konieczny jest wyważony dialog i edukacja.

X

*Źródło: artykuł: Fun der prowinc, “Dos Naje Lebn”, nr 17, 28 IX 1945; J. Tokarska-Bakir, Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, t. 1, Warszawa 2018, s. 493. Dziękuję za te informacje Alinie Skibińskiej.