Odnaleziono macewy ze zniszczonego cmentarza

Przez lata leżały pod warstwą darni. Teraz nagrobki z cmentarza żydowskiego w Szczecinie-Dąbiu posłużą jako źródło wiedzy o historii miasta.

Żydzi z Altdamm (obecnie szczecińskiej dzielnicy Dąbie) chowali swoich zmarłych na cmentarzu położonym przy dzisiejszych ulicach Kamieńskiej i Tczewskiej. W latach PRL na ich grobach wzniesiono budynki jednorodzinne.

Do niedawna uważano, że wszelkie ślady cmentarza uległy bezpowrotnemu zatarciu. Jednak pod koniec lipca miejscowych pasjonatów historii zelektryzowała wiadomość o odkryciu nagrobków z hebrajskimi inskrypcjami. Okazało się, że dziesiątki rozbitych macew leżą w pobliskim lesie pod warstwą ściółki.

Na ich trop wpadł dr Marek Łuczak – autor wielu publikacji o historii Szczecina, policjant, kompozytor i autor tekstów piosenek. Łuczak od kilku lat pracuje nad monografią dotyczącą dziejów szczecińskich cmentarzy i sztuki sepulkralnej.

„Miesiąc temu otrzymałem zdjęcia wykonane 10 lat temu w lesie w Dąbiu, na których były widoczne dwie macewy” – opowiada Marek Łuczak. – „Na miejscu pod płytką warstwą ziemi znaleźliśmy kilka fragmentów macew, ale innych od tych na zdjęciach. Inskrypcje jednoznacznie wskazywały na mieszkankę Dąbia Johannę Nathansohn, zmarłą w 1919 roku, co potwierdziło pochodzenie macew z cmentarza przy ul. Tczewskiej”.

W poszukiwania zaangażowało się kilkanaście osób. Po kilku wspólnych akcjach odnaleziono około 100 destruktów macew. To niewielkie fragmenty, na których widnieją pojedyncze wyrazy, jednak już teraz udaje się odczytywać część danych personalnych zmarłych. W tłumaczeniach z języka hebrajskiego pomaga m.in. Sławomir Pastuszka z Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Społecznicy tworzą dokumentację fotograficzną macew. Trafią one na komunalny Cmentarz Centralny, gdzie zbierane są nagrobki ze zlikwidowanych miejscowych cmentarzy, w tym żydowskiego przy ul. Ojca Beyzyma. Prace odbywają się w porozumieniu z Komisją Rabiniczną ds. Cmentarzy.

Nie wiadomo, kiedy i dlaczego nagrobki znalazły się w lesie. Marek Łuczak przypuszcza, że rozbito i wywieziono je podczas budowy jednego z domów mieszkalnych na cmentarzu żydowskich. Wyjaśnienia wymaga zresztą cała historia cmentarza i jego dewastacji.

„Odnalezienie jakiekolwiek nagrobka z tego cmentarza jest ważne zarówno dla historii, jak i zachowania pamięci o cmentarzu i spoczywających na nim ludziach” – podkreśla Marek Łuczak. – „Warto rozważyć stworzenie pomnika upamiętniającego żydowskich mieszkańców dawnego Altdamm, którzy w lutym 1940 roku zostali deportowani i w latach 1942-1944 ponieśli śmierć w obozach zagłady”.

Krzysztof Bielawski