Uciekinierka. O tropieniu śladów Zuzanny Ginczanki

Zacząć trzeba chyba od tego, że to nie jest książka o Zuzannie Ginczance. Tak, pojawiają się tam fakty z jej życiorysu, wiersze, wspomnienia tych, którzy jeszcze odrobinę pamiętają, przypuszczenia autora i innych fascynatów jej poezji. Jednak sednem najnowszej książki Jarosława Mikołajewskiego “Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki” jest jego osobiste przeżycie twórczości i osoby poetki.

Każdy miłośnik i miłośniczka jej twórczości ma z pewnością swoją własną historię natrafienia na pierwsze ślady poetki: zdobyte w antykwariatach tomiki wierszy, odkrycie książek prof. Izoldy Kiec i dr Agaty Araszkiewicz, gorączkowe rozmowy z przyjaciółmi na temat tych znalezisk. Dlatego w zapisie zamętu, jaki wprowadziła do życia Jarosława Mikołajewskiego odkryć można echa własnych przeżyć, kiedy jak pisze autor “kolorowa nitka Ginczanki (…) przetykała nasze świadome i pijackie brednie, radości i spacery”.

A jednocześnie opowieść ta jest ogromnie osobista. I mówi nam wiele o tym, jak przeżywamy nie tylko biografię i twórczość Ginczanki, ale jak odbieramy kulturę w ogóle. Poetka nie jest tu osobną planetą. Jarosław Mikołajewski z typową dla siebie wrażliwością odnajduje własną ścieżkę skojarzeń i połączeń, które prowadzą go do dawnych i współczesnych twórców pochodzących z różnych środowisk i obszarów geograficznych. I chyba najpiękniejszym echem obecności Zuzanny staje się anonimowa Syryjka napotkana przez niego na Lampedusie – bo Ginczanka, jak pisze autor, była i pozostaje uciekinierką. Uchodźczynią, która nie daje się złapać i jednoznacznie opisać. I choć jej życiorys zakończył się zupełnie przeciwnie, my nadal nie potrafimy nawet określić koloru jej oczu.

O słynnym i zawsze podkreślanym wyglądzie poetki Mikołajewski pisze: “Nie cierpię (…) mówienia o pięknie Ginczanki bez pamiętania, że jest to piękno przyszpilone na zdjęciu i zamordowane”. Piękno jako przekleństwo. Wygląd przedwojennej filmowej gwiazdy filmowej opisywany w wypowiedziach na jej temat wydaje się nieraz przyćmiewać bezpośredniość i moc wyrazu poezji. Bo przecież przede wszystkim była osobą niezależną, podejmującą nieoczywiste wybory, odważnie kierującą swoim życiem. Ta siła nadal poraża, a wiesze Zuzanny Ginczanki pozostają aktualne także w kontekście współczesnej sytuacji społeczno-politycznej.

Jarosław Mikołajewski, “Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki”, wyd. Dowody na Istnienie, 2019

Martyna Steckiewicz