“Relacje polsko-żydowskie nie były proste”. Upamiętnienie rocznicy odkrycia bunkra Krysia

Monika Krawczyk, dyrektor ŻIH, 8.03.2021

Emanuel Ringelblum, jego żona Judyta, syn Uri oraz 35 innych Żydów wraz z opiekującym się nimi Mieczysławem Wolskim i jego siostrzeńcem 7 marca 1944 r. zostali odkryci przez Polską Policję Kryminalną pod niemieckim dowództwem. Wszystkich przetransportowano na Pawiak, a kilka dni później rozstrzelano. Te wydarzenia upamiętnił dziś Żydowski Instytut Historyczny noszący imię Ringelbluma.

– To co jest ważne, to pamięć o bohaterach, którzy z narażeniem swojego życia zdecydowali się chronić ludzką godność, chronić drugiego człowieka i wyciągnęli pomocną dłoń – mówiła podczas uroczystości przy ul. Grójeckiej Monika Krawczyk, dyrektor ŻIH. – Ringelblum, będąc tutaj, pisał historię, kontynuował pracę dla archiwum, które sam założył. W ostatnich miesiącach pisał “Stosunki polsko-żydowskie w czasie II wojny światowej”.

Patron ŻIH dr Emanuel Ringelblum twórca Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego

Monika Krawczyk przeczytała też fragment ze wstępu do tej książki:

„Piszę tę pracę w schronie po stronie aryjskiej. Dwukrotnie zawdzięczam swe życie podczas obecnej wojny pomocy Polaków: raz zimą 1940 roku, gdy błogosławiona ręka Polski Podziemnej wyratowała mnie od niechybnej śmierci, drugi raz, gdy mnie ta sama ręka wyciągnęła z obozu pracy SS, gdzie czekała mnie śmierć od epidemii albo od kuli ukraińskiej czy SS-owskiej. Moja osoba jest konkretnym dowodem, że twierdzenie niektórych kół żydowskich, jakoby cała ludność polska cieszyła się ze zniszczenia Żydów polskich, jakoby nie było po aryjskiej stronie ludzi serca, którzy boleją i cierpią z powodu tragedii narodu żydowskiego w Polsce, jest dalekie od prawdy. Z drugiej strony koła polskie mogą czuć się dotknięte moimi wywodami, że Polska nie stała w dziedzinie ratowania Żydów na tym samym stopniu co Zachodnia Europa”.

– Szukając prawdy historycznej musimy myśleć o tym, jak ważne są relacje z drugim człowiekiem, jak ważna jest wyciągnięta dłoń. Jesteśmy ludźmi, jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami – podkreśliła Monika Krawczyk.

– Nie ma złych i dobrych narodów, być może nie ma złych i dobrych ludzi, ale z pewnością są złe i dobre czyny – mówiła Katarzyna Łęgiewicz, burmistrzyni Ochoty. – To miejsce pokazuje, jak mogą się przeplatać i wpływać na naszą rzeczywistość. Widzimy determinację grupy Ringelbluma, by dokumentować życie w getcie. Jest też wielka odwaga rodziny Wolskich, by pomóc drugiemu człowiekowi. I jest też wielka zdrada, donosicielstwo i zdolność wydania drugiego człowieka na pewną śmierć. Te czyny przeplatają się w tym miejscu.

Katarzyna Łęgiewicz przypomniała też, że dzisiejsza data związana jest z 99. rocznicą urodzin Władysława Bartoszewskiego. – Też przeżył wojnę, a potem wielokrotnie przypominał nam, że warto być przyzwoitym. Starajmy się żyć tak, byśmy zasłużyli na miano dobrych ludzi, jak rodzina Wolskich. W sąsiedztwie jest skwer, chcemy mu nadać imię rodziny Wolskich, byśmy lepiej pamiętali o dobru, które było w tym miejscu.

O historii bunkra Krysia mówił Andrzej Żbikowski z ŻIH. – W tym roku wyjdzie ostatni tom Archiwum Ringelbluma. Dzięki niemu i współpracownikom wiemy na czym polegało tragiczne doświadczenie bycie Żydem w czasie wojny. Będziemy o tym pamiętać. Parę miesięcy przed wybuchem powstania warszawskiego, które dałoby szanse na przeżycie, ktoś zdecydował się zadenuncjować ukrywanych tutaj Żydów.

– Relacje polsko-żydowskie nie były proste, łatwe. Po stronie polskiej przeważała niechęć, jeśli nie obojętność i dlatego tyle uwagi poświęcamy sprawiedliwym, którzy nie tylko ryzykowali życie, ale też wyklęcie ze społeczności polskiej, która nie była gotowa na pomoc, na współpracę – wyjaśnił Żbikowski.

– Pracujemy teraz nad multimedialną encyklopedią getta warszawskiego, gdzie dla wszystkich tych tematów jest miejsce. Chcemy przybliżyć kilka tysięcy mieszkańców getta. Nie tylko Ringelbluma, ale też szersze spektrum społeczne – zapewnił.

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!