Recenzja książki Karoliny Sulej “Rzeczy osobiste”

Zwrot w kierunku antropologii rzeczy trwa już w humanistyce od jakiegoś czasu. Odejście od perspektywy ludzkiego doświadczenia i skupienie uwagi na kulturze materialnej staje się sposobem na poszerzenie perspektywy spojrzenia na historię. Jest to przecież jednocześnie doświadczenie bliskie każdemu miłośnikowi muzeów, w których gromadzi się obiekty zaświadczające o konkretnym momencie w czasie – drobiazgi, które stanowiły kiedyś czyjąś codzienność. W ten właśnie sposób Karolina Sulej proponuje nam spojrzeć na obozy koncentracyjne i zagłady w latach II wojny światowej.

Taki zamysł nie wydaje się dziwny, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że jednym z pierwszych doświadczeń osób przywożonych do obozów, było pozbawienie ich przedmiotów i ubrań. Już spakowany do jednej walizki lub tobołków dobytek stanowił ograniczoną do minimum sferę prywatności. Karolina Sulej z uwagą przygląda się poszczególnym etapom transformacji nowoprzybyłych w nagie ofiary lub zuniformizowanych więźniów, którzy oddzieleni zostają nie tylko od bliskich, ale i od jakichkolwiek materialnych oznak dotychczasowego życia.

Wrażenie przeniesienia się do innej rzeczywistości potęgowały zabiegi takie jak golenie włosów, które szczególnie dla kobiet było często doświadczeniem traumatycznym. Podobnie rzecz się miała z pasiakami, których historię i „anatomię” opisuje autorka. Co ciekawe, pasiak, który dla pewnych osób był symbolem zniewolenia i odebrania tożsamości, dla innych pozostawał znakiem siły, która wynikała ze wspólnoty doświadczeń. Już to zróżnicowanie perspektyw pokazuje, jak ambiwalentny może być status przedmiotów, które dziś postrzegamy jednoznacznie.

Rzeczy odebrane Żydom gromadzone były potem w oddzielnych barakach (na przykład w tak zwanej Kanadzie w Birkenau), w których przeszukiwano je i sortowano. W okresach, gdy więźniowie nie otrzymywali pasiaków, część z tych ubrań wracała do drugiego obiegu, losowo rozdawana nowo przybyłym osobom. Tworzyło to najdziwniejsze kombinacje fasonów, materiałów, kolorów, potęgując poczucie śmieszności. Najczęściej nie pasowały też zupełnie rozmiarem – w warunkach obozowych to więźniowie musieli przystosować się do ubrań, nie odwrotnie.

Ciągły niedobór garderoby i przedmiotów niezbędnych do prozaicznych czynności związanych z higieną sprawiał również, że dostępne lub cudem zdobyte przedmioty siłą rzeczy pełniły wiele różnych funkcji. Z kolei niektóre z dawniej banalnych elementów życia w obozowej rzeczywistości stawały się skarbem. Taki status miały choćby grzebień i miska, które umożliwiały zachowanie minimalnej higieny. Byłe więźniarki zwracają też uwagę na to jak cotygodniowe rytuały, takie jak pranie bielizny, czy regularne czesanie, choć same w sobie bezcelowe (bielizna była tak samo brudna po praniu, a insekty natychmiast powracały), były kluczowe dla ich psychiki. Stanowiły walkę o własną podmiotowość i bunt przeciwko uznaniu statusu biernej ofiary.

„Rzeczy osobiste” nie są książką rewolucyjną. Wiele motywów zebranych przez Karolinę Sulej poznamy z mniej lub bardziej znanych w kulturze relacji obozowych. Jednak perspektywa uważnego skupienia się na chwilę na przedmiocie – jego charakterystycznych cechach, historii, wieloznaczeniowości pozwala dojrzeć bardziej ludzką i bliską perspektywę.

I to niezaprzeczalna siła tej książki.

Martyna Steckiewicz

Karolina Sulej, „Rzeczy osobiste. Opowieść o ubraniach w obozach koncentracyjnych i zagłady”, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, 2020

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!