Historyczne przeinaczenia Andrzeja Dudy

Andrzej Duda w Muzeum Historii Żydów Polskich, 3.03.2016

Andrzej Duda uczcił dziś Narodowy Dzień Polaków Ratujących Żydów. Wykazał się z tej okazji typową dla siebie ignorancją z dziedziny historii, chociaż – muszę to odnotować – w jednym obszarze nastąpił pewien postęp.

Gdy Duda mówił o tym, że najwięcej Polaków ma drzewka w Yad Vashem, co jest koronnym argumentem na wszystko każdego polskiego polityka, dodał zaraz, iż byliśmy „jednym z tych nielicznych narodów, który był zagrożony śmiercią za pomoc Żydom”. Do tej pory prawicowa narracja mówiła o tym, że Polska była jedyny krajem, a Polacy jedynym narodem, któremu groziła kara śmierci. Nieustające pisanie – również na naszym portalu – że jest to nieprawda wreszcie przynosi jakieś efekty. Dlaczego warto docenić ten postęp?

Bo w styczniu tego roku jedna z organizacji pisała w swoich materiałach: „Polska Była jedynym krajem w okupowanej Europie w którym Niemcy wprowadzili karę śmierci za pomoc Żydom”. „Polakom groziła kara najcięższa – śmierci. W żadnym innym okupowanym przez Niemcy kraju nie było tak okrutnych represji wobec osób, które pomagały żydowskim współobywatelom” – pisano kilka tygodni temu w kwartalniku “Pamięć i Tożsamość” dotowanym przez polski MSZ. Natomiast w listopadzie 2019 r. Mateusz Morawiecki podał, że “Polska była jedynym okupowanym przez nazistów krajem, w którym za ukrywanie Żydów (…) groziła kara śmierci”.

Mamy więc wreszcie postęp i dlatego warto to odnotować.

Reszta wypowiedzi płynących z Krakowskiego Przedmieścia to nadal historyczne przeinaczenia. Wojciech Kolarski w nagraniu dostępnym na stronie prezydent.pl powiedział: “w wyniku obławy niemiecka żandarmeria zamordowała rodzinę Ulmów”. Nawet polska Wikipedia podaje, że przyczyną nie była żadna „obława”, ale donos granatowego policjanta Włodzimierza Lesia, który poinformował Niemców o działalności Ulmów i ukrywanych przez nich Żydach.

„Naród żydowski przetrwał m.in. dzięki temu wielkiemu poświęceniu tych, którzy wykazali się niezwykłym człowieczeństwem. (…) To było bohaterstwo osobiste, ale też bohaterstwo całych zgromadzeń, całych rodzin” – mówił dzisiaj Andrzej Duda. To prawda, że Polacy pomagający Żydom byli bohaterami. Ale warto pamiętać, że przez swoich sąsiadów i znajomych nie byli w ten sposób traktowani. Sprawiedliwi ukrywali się nie tylko przed Niemcami, ale też innymi Polakami, bojąc się, że mogliby zostać przez nich wydani. Niemcy nie jeździli po małych wsiach w poszukiwaniu Żydów. Pojawiali się tam wtedy, gdy otrzymali odpowiednie informacje od donosicieli. Sąsiedzkie wścibstwo było więc podstawowym problemem, z którym musieli się mierzyć.

„Cieszę się, że jest coraz więcej świadectw i miejsc pamięci” – zaznaczył Duda. No tak, polska polityka historyczna na tym właśnie polega, żeby produkować jak najwięcej upamiętnień polskiej dzielności i odwagi, by stawiać jak najwięcej pomników, bo to sprawia wrażenie powszechności szlachetnych działań. W rzeczywistości były one wyjątkiem.

„Mamy prawo to pokazywać, zwłaszcza w sytuacji, gdy jesteśmy często w sposób niesprawiedliwy oskarżani. Bo przecież wiemy, że to też się dzieje” – grzmiał Duda. Zwracając się do osób, które pomagały Żydom dodał: „Wyobrażam sobie, jak to musi państwa ranić, tych którzy uczestniczyli w tym wielkim dziele i to ryzyko wtedy ponieśli. Jak bardzo muszą ranić oskarżenia kierowane w kierunku Polaków jako narodu, który w większości swojej był narodem ludzi przyzwoitych, czy wręcz ludzi bohaterskich, jak pokazują państwa przykłady”.

Najpierw Duda wykorzystuje szlachetnych ludzi i ich historie, dając do zrozumienia, że skoro istnieli dobrzy ludzie, to wszelkie relacje o szmalcownikach ranią ich uczucia. Potem nagle uogólnia tę sytuację do całego narodu. To już jest głębokie nieporozumienie. My, Polacy, nie byliśmy narodem Sprawiedliwych. Nie byliśmy też narodem szmalcowników. Postawy wobec Żydów były różne i możemy dyskutować o proporcjach, natomiast należy pamiętać, że Polaków, którzy zdecydowali się pomagać Żydom było najmniej.

„Polacy i Żydzi żyli obok siebie ale żyli razem. To było jedno społeczeństwo (…) była wspólnota” – mówił dziś Duda. Otóż ani przed wojną, ani w jej trakcie etniczni Polacy nie traktowali Żydów jako wspólnoty. W latach trzydziestych prowadzili aktywny bojkot żydowskiego handlu, wybijali szyby w sklepach i mieszkaniach, bili żydowskich sąsiadów. Działo się to nie tylko w małych miejscowościach, ale również w dużych miastach, gdzie na uczelniach stopniowo ograniczano liczbę żydowskich studentów oraz wprowadzano wobec nich szykany. Była to może wspólnota przemocy, oparta na relacjach oprawcy z ofiarą, ale z pewnością nie na braterstwie. Polska niechęć do Żydów przetrwała wojnę i dała o sobie znać również po niej, gdy kilka tysięcy ocaleńców zostało przez Polaków zamordowanych, bo ośmieliło się wrócić do własnych domów, po swój majątek.

Duda mówił, że „mamy prawo domagać się uczciwości i sprawiedliwości w przestrzeni światowej”. Zgadzam się. Zacznijmy jednak od siebie. Najpierw niech polskie władze i sponsorowane przez nie instytucje zaczną podchodzić uczciwie do naszej historii. Potem możemy na ten temat porozmawiać z resztą świata.

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.