Po 79 latach szczątki ofiary Zagłady trafiły na cmentarz żydowski

Fot. Marian Latocha

Na cmentarzu żydowskim w Tarnowie pochowano ekshumowane szczątki nastolatki zabitej w 1942 r. przez polskiego policjanta. O godny i bezpieczny pochówek zadbali miejscowi społecznicy.

Kiedy 12 sierpnia 1942 r. Niemcy przystąpili do eksterminacji żydowskich mieszkańców Kołaczyc, wśród wygnanych z domów ludzi były rodziny Pacherów i Korzenników. Oprawcy, obiecując im wolność, zażądali pieniędzy. Ruszyły po nie dwie nastolatki – Salomea Korzennik i Rachela Pacher. Obie udały się do odległej o 7 km wsi Sowina, gdzie w jednej ze stodół ukryte były rodzinne „kosztowności” Korzenników. Kiedy wracały, zatrzymał je granatowy policjant i przedwojenny oficer Wojska Polskiego Teodor Drzyzga, który okradł, zgwałcił i zastrzelił dziewczynki.

Tego samego dnia rodziny Salomei i Racheli zostały zamordowane w Krajowicach. Przeżył jedynie ojciec Salomei Edmund Korzennik. Dzięki niemu po wojnie grób dziewczynek oznakowano.

Ostatnio posesja z grobem znalazła się w rękach nowego właściciela, który ogrodził teren i utrudnił dostęp do mogiły. Jak stwierdziła Inga Marczyńska, artystka i edukatorska z pobliskiej Bieździedzy, miejsce pochówku nie przypominało grobu. Płyta nagrobna była zasypywana gruzem i śmieciami. Kontakt z właścicielem działki był utrudniony.

„Nie mogłam patrzeć na zamordowane i pochowane dzieci w dole szlamu i tej porażającej obojętności” – komentuje Inga Marczyńska.

Inga Marczyńska sprawą zainteresowała Fundację Rodziny Popielów „Centrum”, która prowadzi projekt „Ludzie, nie liczby”. Zapadła decyzja o przeniesieniu szczątków obu dziewczynek na cmentarz żydowski w Tarnowie. W działania zaangażowały się także: Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie, Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy oraz Instytut Pamięci Narodowej.

W tradycji żydowskiej ważna jest zasada nienaruszalności grobu. Unika się ekshumacji zwłok osób, które zginęły za wiarę (hebr. kidusz ha-Szem – „dla uświęcenia Imienia [Pana]”) i zostały pogrzebane w miejscu kaźni (w większości dotyczy to ofiar Zagłady). W tym przypadku zaistniała jednak przesłanka związana z ryzykiem zniszczenia grobu.

„Grób był w wodzie i to jest powód dlaczego pozwoliłem na ekshumację, której jestem cały czas przeciwko” – wyjaśnia rabin Michael Schudrich.

Fundacja Rodziny Popielów „Centrum” zaapelowała o zbiórkę funduszy na nowe macewy. Pieniądze wpłaciło kilkadziesiąt osób oraz Fundacja ORLEN w ramach programu „Czuwamy. Pamiętamy”. Nagrobki wykonał Edward Haluch.

We wtorek odbyła się ekshumacja. Udało się odnaleźć szczątki tylko jednej z ofiar. Zostały przewiezione na cmentarz żydowski i pochowane w nowym, bezpiecznym grobie. W ceremonii uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Kadisz odmówił rabin Michael Schudrich.

„Prace nie zostały zakończone. Mamy nadzieję, że druga z przyjaciółek wkrótce zostanie odnaleziona i pochowana na cmentarzu” – zapowiedział Dariusz Popiela z Fundacja Rodziny Popielów „Centrum”.

Był to również pierwszy od 28 lat pogrzeb na cmentarzu żydowskim w Tarnowie.

Krzysztof Bielawski

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!