Czy ostatni Żyd w Afganistanie wyjedzie do Izraela?

Zebulon Simantov w 2005, fot. Nasim Fekrat

Zebulon Simantov od kilku lat nazywany jest “ostatnim Żydem w Afganistanie”. Kilka miesięcy temu zapowiadał, że jesienią wyjedzie do Izraela, gdzie jego żona z córkami mieszkają od 1998 r. Obecnie jego los jest nieznany.

Simantov ma 62 lata. Urodził się w mieście Herat, gdzie kilkadziesiąt lat temu istniała niewielka społeczność żydowska. Pracował jako sprzedawca dywanów i restaurator w Kabulu. Jego żona jest Żydówką z Tadżykistanu. Chociaż kobieta od lat mieszka w Izraelu, Simantov nie chce się z nią rozwieść.

Dlaczego mężczyzna wciąż mieszka w Afganistanie? Dziennikarzom wyjaśniał, że chciał opiekować się opuszczoną synagogą w Kabulu. Jeśli wyjedzie, budynek zostanie zamknięty, kończąc trwającą 2 tys. lat obecność Żydów w tym kraju.

Simantov mówił mediom, że podczas poprzednich rządów talibów został przez nich uwięziony. Podjęto nawet próbę jego nawrócenia na islam.

Nie jest jasne, gdzie w tej chwili przebywa mężczyzna. Kilka organizacji żydowskich zaproponowało mu pomoc w opuszczeniu Afganistanu. Wszystkim odmówił. Biznesmen Moti Kahana – który również próbował pomóc Simnatovowi – poinformował media, że sprawa ma podłoże finansowe. Ostatni afgański Żyd miał domagać się pieniędzy. W ciągu ostatnich kilku lat żądał również pieniędzy od dziennikarzy, którzy chcieli zrobić z nim wywiad.

Izraelskie media nie podają danych osobowych żony Simantova. Wiadomo tylko, że mieszka w Holonie i próbowała uzyskać rozwód, jednak jej mąż nie wyraża na to zgody. Bez tego kobieta nie może ponownie wyjść za mąż. Jest to jeden z przykładów na nierówność traktowania płci w judaizmie ortodoksyjnym. Rabini w ostatnich latach próbują rozwiązać ten problem, bo dotyczy wielu par. Mężczyźni uparcie odmawiający rozwodów mogą nawet trafić do więzienia.

Jedną z teorii dlaczego Simantov nie chce opuścić Afganistanu, jest to, że w Izraelu musiałby odpowiedzieć za swoje zachowanie wobec żony. I w końcu się rozwieść. Sam zainteresowany nie komentuje tej sprawy.

Simantov miał też nienajlepsze stosunki z innym żyjącym w Kabulu Żydem, Ishakiem Lewim, który zmarł w 2005 r. Obaj mieszkali w przeciwległych końcach synagogi, spierali się ze sobą i… donosili na siebie talibom.

Nie wiadomo, jaki będzie teraz los Simantova. W mediach mówił wcześniej otwarcie o swojej pogardzie dla talibów. Chociaż ich rzecznik zapewnia, że mniejszości narodowe nie mają się czego obawiać, nie jest jasne, co się z nimi w nowej sytuacji stanie.

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!