Odeszła Elka Olszewicz – prawdopodobnie ostatni żydowski świadek pogromu w Szczuczynie

Elka Olszewicz z d. Sosnowska, 1946

W Buenos Aires zmarła Elka Olszewicz – ocalała z pogromu w Szczuczynie, ostatnia z grupy Żydów ukrywających się w czasie wojny w Janczewku koło Jedwabnego.

Elka (Elza, Etka) Sosnowska urodziła się 20 czerwca 1922 r. w Szczuczynie. W 1941 r. w rodzinnym sztetlu przeżyła pogrom.

„W nocy słyszeliśmy krzyki. To ja powiedziałam mojej matce: «Zdaje się, że biją Żydów». I w ten moment przyszła ta siostra Lejki Kubran. I ona mówi, że biją Żydów. Ja z moim ojcem i moją matką wyszliśmy do jednej kobiety, co ona mieszkała z nami. Polaczka. I powiedziałam, że ona dała wejść tam i ona nie chciała, żeby tam wejść. Ona się bała, ale tam rano jak się wstało, to było już dużo, dużo Żydów zabili. […] Ja nie widziałam, ja tylko słyszałam krzyki. I ja się schowałam z moimi rodzicami. Jak rano tylko wstali, powiedzieli, że już wszystkie zabili dużo Żydów, to ja uciekłam i więcej do Szczuczyna nigdy nie poszłam” – wspominała Elka Olszewicz w rozmowie ze Sławomirem Grünbergiem.

Elka Olszewicz z d. Sosnowska, 1946

W pogromie zginął ojciec Elki – młynarz Lejb Sosnowski. Elka trafiła do Łomży. Tam poznała swojego przyszłego męża Mosze Olszewicza, który razem z bratem Berkiem ocalał z pogromu w Jedwabnem.

Na początku listopada 1942 r. Niemcy przystąpili do deportacji Żydów z getta w Łomży do obozu tranzytowego w Zambrowie. Elka Sosnowska, Berek i Mosze Olszewiczowie uciekli do Janczewka – wsi oddalonej o 4 km od Jedwabnego. Wiedzieli, że w gospodarstwie należącym do Aleksandra i Antoniny Wyrzykowskich oraz Franciszka i Józefy Karwowskich przebywa ich znajomy Szmul Wasersztejn.

U Wyrzykowskich i Karwowskich schronienie znalazło ośmioro Żydów. Oprócz Elki Sosnowskiej, braci Olszewiczów i Szmula Wasersztejna pojawili się u nich Jankiel i Lea Kubrzańscy, Izrael Grądowski oraz jego kuzyn o nieznanym dziś nazwisku, który po pewnym czasie zmarł z wycieńczenia.

Olszewiczowie urządzili w gospodarstwie dwie kryjówki. Były to jamy wykopane pod kurnikiem i oborą. Przez ponad dwa lata leżeli w nich w ciemności, zmagając się z brakiem powietrza i wody, z robactwem, cieknącą gnojówką i jej wonią. Na szczęście mogli liczyć na prowiant, który bezinteresownie dostarczali im Wyrzykowscy.

Zagrożenie dla ukrywających się stanowili nie tylko Niemcy (w tym żandarmi, którzy okresowo kwaterowali u Wyrzykowskich), ale także okoliczni mieszkańcy. Prawdopodobnie w wyniku donosu pewnego dnia do Wyrzykowskich przyjechali Niemcy, bezskutecznie domagając się ujawnienia ukrywanych osób.

Elka Sosnowska, Mosze i Berek Olszewiczowie byli w Janczewku do stycznia 1945 r., kiedy wieś zajęła Armia Czerwona. Przez kilka tygodni mieszkali w Łomży. W marcu 1945 r. przyjęli pod swój dach Wyrzykowskich, pobitych tym razem przez tzw. „żołnierzy wyklętych” za pomoc udzieloną Żydom. Potem przenieśli się do Białegostoku, a następnie po tułaczce po obozach dla dipisów osiedli w Buenos Aires. Przed wyjazdem z Polski Elka i Mosze stanęli pod chupą.

Po emigracji Elka i Mosze Olszewiczowie utrzymywali kontakt z rodziną Wyrzykowskich, wystąpili do Yad Vashem o nadanie im medali Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Kiedy w 2000 r. ukazała się książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”, a IPN zajął się sprawą pogromów z 1941 r., Olszewiczowie byli jednymi z ostatnich świadków mordów w Szczuczynie i Jedwabnem.

Elka Olszewicz o swoich przeżyciach mówiła niechętnie. W 2001 r. udzieliła wywiadu Sławomirowi Grünbergowi, jednak rok później stanowczo nie zgodziła się na rozmowę z Anną Bikont.

Elka Olszewicz odeszła 10 listopada 2021 r. w wieku 99 lat. Została pochowana na cmentarzu żydowskim w La Tablada, tuż obok zmarłych wcześniej Berka i Moisesa Olszewiczów.

Krzysztof Bielawski

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!