Nowa ustawa o IPN nie zmieni świata na lepsze

Ostatnia nowelizacja nowelizacji ustawy o IPN sprawiła, że badacze i publicyści za mówienie o ciemnych stronach polskiej historii nie pójdą już do więzienia. Za to będą musieli, w przypadku przegranego procesu z kimś ich słowami oburzonym, płacić odszkodowania. To nie jest żadne ustępstwo ze strony polskiego rządu, ani wycofanie się ze złej ustawy. To zamach na wolność słowa – o dziwo chwalony przez Departament Stanu USA, kraju gdzie tę wolność ceni się najbardziej.

Fałszowanie polskiej historii trwa już od dawna i wcale nie jest wynalazkiem partii Prawo i Sprawiedliwość. W podręczniku do historii, z którego w ubiegłym roku uczył się mój syn, w części poświęconej postawom Polaków wobec Zagłady autorzy informują młodzież o Żegocie, Irenie Sendlerowej i rodzinie Ulmów, sprawiając wrażenie, że taka była wówczas norma społeczna. Pojawia się tam słowo “szmalcownik”, ale z natychmiastowym wyjaśnieniem, że takie przypadki były karane przez Państwo Podziemne śmiercią. Czy Polacy w czasie wojny zabijali Żydów? Twórcy podręcznika przyznają, że tak, ale zdarzyło się to tylko raz i to w Jedwabnem.

Niedawno premier powiedział, że w 1968 r. nie było Polski. A czy dziś możemy mieć pewność, że istnieje i nikt tego za kilka lat nie podważy?

Najbardziej jaskrawym symbolem stopniowego wymazywania żydowskiej przeszłości z naszych przestrzeni jest dla mnie grób masowy w mojej rodzinnej miejscowości. Po likwidacji getta Niemcy pozostawili przy życiu grupę młodych i w miarę silnych Żydów, których wykorzystywali do prac porządkowych. Następnie zabrali ich za ul. Piękną, kazali wykopać dół i zastrzelili. Źródła podają, że było tam od kilkudziesięciu do 300 Żydów. Po wojnie ocaleni, którzy wrócili do miasta, w miejscu masowego grobu położyli skromną betonową płytę. Kilka lat później ktoś umieścił na niej inskrypcję „ofiarom faszyzmu”.

W 1956 r. przedstawiciele TSKŻ pisali do władz miasta, że „dwaj obywatele założyli zagrody przylegające do masowego grobu 400 ofiar ludobójców hitlerowskich i że nad samym grobem znajduje się obora oraz że teren obok grobu zaśmiecony jest nieczystościami”.

Nie wiem, czy TSKŻ otrzymało odpowiedź, ale wiem, że w latach 90. działka z tym grobem masowym została sprzedana prywatnemu właścicielowi, który postawił tam swój dom.

Nowa ustawa o IPN nie zmieni świata na lepsze. Wręcz przeciwnie. Zamknie usta, albo przynajmniej spróbuje to zrobić, tym, którzy zechcą mówić prawdę. Bo prawdę w sądzie udowadnia się długo i w wyczerpującym procesie. Nie każdego na to stać. W ten sposób dojdzie do tego, że kłamliwe podręczniki staną się oficjalną wykładnią i jedyną możliwą do posiadania wersją wydarzeń. Polska przegra, bo będzie miała kolejne pokolenie wychowane na fałszu. „Ciemny lud to kupi”, a co ma zrobić ten, który ciemnym być nie chce?



About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka, zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów, prowadząca badania dotyczące społeczności żydowskiej w Sokołowie Podlaskim. Redaktor naczelna Jewish.pl.