Izraelczyk aresztowany za plucie na polskiego ambasadora w Tel Awiwie

Marek Magierowski wręcza listy uwierzytelniające prezydentowi Reuwenowi Riwlinowi, 2.08.2018; fot. @mmagierowski/Twitter

Polski ambasador, Marek Magierowski, poinformował, że został we wtorek zaatakowany na ulicy w pobliżu polskiej ambasady w Tel Awiwie. 65-letni mężczyzna, który napluł na ambasadora, został szybko zatrzymany i złożył wyjaśnienia.

Sprawca miał krzyczeć na ambasadora i napluć na niego. Magierowski z tych okrzyków zrozumiał tylko “polski, polski”, ale udało mu się zrobić zdjęcia napastnika i jego auta. Dzięki temu policja szybko zidentyfikowała mężczyznę.

Premier Mateusz Morawiecki nazwał atak “rasistowskim” i “ksenofobicznym”. Polskie MSZ wezwało ambasador Annę Azari do złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Rzecznik izraelskiego MSZ wyraził “najpełniejsze współczucie dla ambasadora Magierowskiego i szok z powodu ataku”. Zapewnił też, że sprawa stanowi priorytet dla strony izraelskiej, której zależy na zapewnieniu bezpieczeństwa wszystkim dyplomatom.

Podejrzany o atak na Magierowskiego to 65-letni Arik Lederman. Jego adwokat poinformował sąd, że mężczyzna udał się do polskiej ambasady, by zapytać o mienie pozostawione w Polsce po wojnie. Twierdzi, że strażnik ambasady skierował w jego stronę antyżydowską obelgę, a kierowca ambasadora trąbił na niego, gdy przechodził obok. To miało wyprowadzić Izraelczyka z równowagi.

Sąd w Tel Awiwie zwolnił podejrzanego z aresztu, uznając, że sprawa nie jest skomplikowana, a mężczyzna nie będzie utrudniał śledztwa. “Nie ma wątpliwości, że napaść i plucie na dyplomatę są godne pogardy i sprawiają, że sprawca przynosi wstyd reszcie obywateli Izraela” – uznał sędzia Alaa Masarwa.