O książce “Ford. Reżyser” Michała Danielewicza

Skryty, a jednocześnie niezwykle popularny i kontrowersyjny. Jak wyglądało życie jednego z najważniejszych reżyserów przed i powojennego kina w Polsce – Aleksandra Forda? Po pełnej białych plam i przemilczeń biografii reżysera prowadzi nas Michał Danielewicz, autor książki “Ford. Reżyser”.

Nie jest pewna nawet data urodzenia. W różnych miejscach pojawiają się 1907 lub 1908 rok. Potem wiele przemieszczeń: Łódź, Warszawa, Mińsk, Nowosybirsk, a po nagonce antysemickiej w 1968 roku: Kopenhaga i Floryda. Oprócz tego trudne dziś do rozwikłana relacje osobiste, nieliczni bliscy przyjaciele. Ciężko na tej chwiejnej podstawie zbudować wyraźny portret. Właściwie wydaje się, że jedno co pewne w tym życiorysie, to filmy, które stworzył.

Przed wojną zasłynął między innymi obrazami: “Legion ulicy”, “Droga młodych”, “Ludzie Wisły”. Młodego reżysera interesowały przede wszystkim problemy społeczne. Ze szczególną troską patrzył na historie dzieci z ubogich rodzin. Czyli wyraźna kontra do blichtru i romansowych intryg kina głównego nurtu, którego reżyserskim symbolem stał się Michał Waszyński. Do tego Ford śmiało wprowadzał nietypowe rozwiązania: ujęcia kręcone w plenerach czy udział amatorów, przez co jego filmy pozbawione były typowej dla kina tamtych lat teatralności gry aktorskiej.

W czasie wojny uciekł na Wschód. Nie przestawał jednak pracować – kręcił reportaże dla Armii Czerwonej, a tuż po wojnie jako pierwszy podjął w filmie temat obozów koncentracyjnych, gdy wraz z oddziałem Armii Berlinga wszedł na teren wyzwolonego obozu na Majdanku w lipcu 1944 roku.

Po wojnie utrzymuje swoją wysoką pozycję, konkurując tym razem (choć czasem też współpracując) z Wandą Jakubowską. Jednak, jak pokazuje Michał Danielewicz, jednocześnie oddala się od pokolenia nowych twórców, którzy z większą śmiałością i odwagą podejmowali tematy aktualne w Polsce przełomu lat 50-tych i 60-tych. Śledząc historie powstawania kolejnych filmów (w tym powojennej “Ulicy Granicznej” czy “Krzyżaków”), widzimy także zmiany zachodzące w polityce i w branży. To fascynujące obserwować, jak reagował na nie Ford, i jakie w ich obliczu decyzje artystyczne podejmował. Mimo bliskich stosunków z oficjelami PRL, udawało mu się bowiem często postawić na swoim i podążać własną ścieżką.

A jednak po lekturze pozostaje niedosyt. Za dużo jest czasem tła, za mało Forda. Jakby mignął gdzieś w przelocie i zniknął w natłoku kwiecistych metafor. Jego obraz pozostaje rozmyty w sprzecznych czasem opiniach i wspomnieniach dawnych spotkań, których treści jego rozmówcy nie mogą sobie dziś przypomnieć. Może po prostu jego życiorys powinien zostać przełożony na język innego medium? Może o Aleksandrze Fordzie trzeba opowiedzieć za pomocą filmu, w którego moc tak bardzo wierzył?

Michał Danielewicz, “Ford. Reżyser”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019

Martyna Steckiewicz