Russocice. Macewy wróciły na cmentarz

Russocice, fot. Chemdat Cohen-Shraga

Cmentarz gminy żydowskiej we Władysławowie został uporządkowany i upamiętniony. Inicjatorem prac był miejscowy artysta.

Władysławów to wieś w województwie wielkopolskim. Żydzi mieszkali w niej na pewno już od końca XVIII wieku. Była to niewielka społeczność, w 1921 r. licząca 293 osoby. W 1941 r. większość z nich Niemcy zamordowali w Chełmnie nad Nerem.

O ich obecności przypominał zdewastowany cmentarz, położony w pobliskiej wsi Russocice. Był niszczony w czasie wojny, a zapewne również po jej zakończeniu. W latach 80. kilka nagrobków zabezpieczono w Muzeum Okręgowym w Koninie. Na cmentarzu pozostały tylko trzy zapadnięte w ziemię macewy oraz głaz z tablicą informacyjną, ustawiony przez pracowników konińskiego muzeum.

W 2017 r. jeden z mieszkańców wsi zgłosił chęć przekazania kilkunastu żydowskich nagrobków, utwardzających jego podwórze. Sprawą zainteresował się artysta-rzeźbiarz Marcin Boczek.

Russocice, fot. Marcin Boczek

Marcin Boczek postanowił, że nagrobki muszą wrócić na cmentarz. Zamówił formę w kształcie macewy z zaokrąglonym zwieńczeniem. Zalewał ją betonem, a w nim – niczym puzzle – łączył rozbite fragmenty płyt nagrobnych. Pracownicy Muzeum POLIN pomogli mu w odczytaniu inskrypcji.

W działania włączyli się inni, między innymi były zastępca wójta Piotr Szewczyński, Urząd Gminy Władysławów i Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Władysławowskiej. Część prac sfinansowano z funduszy unijnych.

Zachwaszczony teren cmentarza został uporządkowany. Ustawiono na nim połączone przez Marcina Boczka macewy, a przy każdej z nich tabliczkę z informacją w języku polskim o zmarłej osobie oraz tablicę upamiętniającą cmentarz i lokalną społeczność żydowską.

Niestety, nie udało się odzyskać nagrobków z muzeum w Koninie. Kilka lat temu przewieziono je razem z nagrobkami z innych wielkopolskich cmentarzy do Chełmna nad Nerem. Dziś trudno ustalić, które z nich pochodzą z Russocic.

W czwartek, 3 października 2019 r. odbyła się uroczystość otwarcia odrestaurowanego cmentarza. Specjalnie na nią z Izraela przyjechały dzieci i wnuki Feli Tobiak – prawdopodobnie jedynej ocalałej Żydówki z Władysławowa.

Pytany o motywację, Marcin Boczek odpowiada krótko i skromnie: „Zrobiłem to z obowiązku moralnego”.

To kolejny z cmentarzy żydowskich w Polsce, otoczonych opieką przez obecnych mieszkańców.

X