Zbyt oczywisty, żeby o nim pisać? Relacja ze spotkania z Assafem Gavronem

Assaf Gavron podczas spotkania w Muzeum Polin, 7.10.2019

Jakie miejsce zajmuje w literaturze izraelskiej Tel Awiw? Jaka jest rola pisarza dziś? Między innymi na te pytania odpowiadał pisarz izraelski Assaf Gavron 7 października podczas spotkania prowadzonego przez Urszulę Rybicką w Muzeum Polin.

Mimo coraz większej ilości przekładów współczesnej prozy izraelskiej na język polski, Assaf Gavron nie jest jak do tej pory wyraźnie obecny na polskim rynku wydawniczym. Mamy jednak możliwość zapoznać się z jego prozą dzięki opowiadaniu zamieszczonemu we współredagowanym przez Gavrona z Etgarem Keretem tomie “Tel Awiw noir” (Wydawnictwo Claroscuro, 2015).

Mieszkający na co dzień w Tel Awiwie Gavron opowiadał podczas spotkania o swoim mieście, które choć znane jest z modernistycznej architektury w duchu szkoły Bauhausu, ma też, jak sam przyznaje, zupełnie niesympatyczne oblicza. A jednak może fascynować swoją różnorodnością: trochę jak hipsterski Londyn, a jednak wyraźnie zakorzeniony na Bliskim Wschodzie; czarujący plażami, a jednocześnie nieziemsko upalny; pełen gotowych do pomocy mieszkańców, ale i ludzi, którzy spróbują cię wykiwać przy pierwszej nadarzającej się okazji.

W literaturze chętniej na miejsce akcji wybierana jest Jerozolima – symboliczna, skomplikowana, pełna sprzeczności i emocji. Najmłodsze pokolenie pisarzy wyszukuje z kolei miasta i miasteczka na północy czy południu kraju. Swoich literackich portrecistów mają też oczywiście kibuce. Tel Awiw wydaje się zbyt banalny, nie pasuje do ciężaru prozy izraelskiej. Jest zbyt oczywisty, żeby o nim pisać – jak podsumowuje to Assaf Gavron. Nieco przewrotnie, biorąc pod uwagę, że dla niego to właśnie Tel Awiw stanowi najlepszy obraz izraelskiej teraźniejszości, gdzie odczytać można zarówno dawne marzenia założycieli państwa Izrael, jak i czuć puls współczesności – jej radosną, ale i zupełnie ciemną stronę.

Kim w tym wszystkim jest pisarz? Assaf Gavron nie twierdzi, że współczesna literatura ma być społecznym barometrem, ani nie łudzi się, że uda jej się wyraźnie wpłynąć na zmiany. Równie wartościowa jest według pisarza jej rola rozrywkowa. Jednak, skoro może już zabrać głos, stara się go użyć do wyrażenia tego, w co najmocniej wierzy. Pisze zaangażowane teksty o konflikcie i stosunkach palestyńsko-izraelskich, czasem od zupełnie nieoczywistej strony: jego esej zamieszczony w antologii “Kingdom of Olives and Ash: Writers Confront the Occupation” (redakcja: Michael Chabon i Ayelet Waldman) poświęcony był… trudnościom, z jakimi muszą się mierzyć palestyńscy piłkarze.

Pozostaje nam mieć nadzieję, że doczekamy się kolejnych przekładów prozy Assafa Gavrona. Oby jak najszybciej!

Martyna Steckiewicz