Polska nie ma czystego sumienia

W Paryżu na budynku szkoły powszechnej przy Rue des Tournelles wisi tablica upamiętniająca żydowskich uczniów deportowanych z Francji przez nazistów przy aktywnym udziale rządu Vichy. Może nie jest to wszystko, co powinniśmy wiedzieć o losie tych dzieci, ale i tak więcej niż moglibyśmy spodziewać się w Polsce, która z własną historią ma gigantyczny problem.

W Izraelu przebywa właśnie pielgrzymka Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy pojechali tam przy wsparciu Urzędu ds. Kombatantów i Instytutu Pamięci Narodowej. Sprawiedliwi zostali tam uhonorowani przez Urząd ds. Kombatantów medalami Pro Patria za ofiarność i poświęcenie okazane w czasie wojny Żydom. Taki sam medal otrzymał wiceprezes IPN, Mateusz Szpytma, którego doceniono za upowszechnianie wiedzy o Sprawiedliwych. Grupa spotkała się też z prezydentem Izraela, Reuwenem Riwlinem. W medialnych relacjach zabrakło informacji, że Riwlin powiedział swoim gościom, iż “interpretowanie i pisanie historii musi należeć do historyków, a nie polityków, którzy mogą ją zniekształcać, by służyła takiemu lub innemu celowi”.

W Polsce – jak wiadomo – wszyscy znają się na wszystkim. Mamy wielu ekspertów od piłki nożnej, polityki, światowych konfliktów, a ostatnio również od historii. Mimo coraz szerszej rzeszy znawców tej tematyki, nie bylibyśmy w stanie umieszczać na budynkach pamiątkowych tablic podobnych do tej w Paryżu.Co prawda nie było w Polsce kolaborującego rządu, lecz byli ludzie, którzy swoim żydowskim współobywatelom wyrządzili ogromne zło. Nie jesteśmy jednak w stanie oddać się refleksji nad zbrodniami popełnionymi przez naszych przodków, a historycy zajmujący się trudnymi tematami z naszej przeszłości są przez państwowe instytucje co najmniej marginalizowani.

Wyrocznią w sprawach związanych z historią Polski stał się IPN – instytucja, która jest już dziś własną karykaturą, bo dąży nie do prawdy, ale do zaciemnienia tej prawdy w ramach włączania się w polską “politykę historyczną”. Pracownicy, mającego potężny budżet, Instytutu tworzą wręcz historię alternatywną, która ma nam-Polakom pomóc w dobrym samopoczuciu iść przez świat w aurze wiecznych bohaterów.

Nasi przodkowie nie byli bohaterami. Nie ratowali masowo Żydów. Tylko nieliczni Żydom pomagali, udzielali im schronienia, dawali kromkę chleba lub kubek wody. Sprawiedliwi bardziej niż Niemców obawiali się swoich polskich sąsiadów. Ci sąsiedzi nie byli żadnym marginesem społecznym – jak twierdzi współczesna polska propaganda. To byli zwykli ludzie, którzy widząc wchodzącego nocą do stodoły Żyda, zawiadamiali niemiecką policję. Sami nikogo nie zabili, więc uznawali, że mogą spać z czystym sumieniem.

Polska nie ma czystego sumienia. Im bardziej wstydliwe karty z naszej historii będziemy zasłaniać fałszywą “polityką historyczną”, tym bardziej będą nas one uwierać. Należy wreszcie powiedzieć prawdę, o którą do dzisiejszych mieszkańców Polski nikt nie ma pretensji. Nie odpowiadamy przecież za to, co działo się tu, na naszych ziemiach, gdy nas jeszcze nie było na świecie. Ale możemy przyznać, że o tym wiemy. Byłby to ogromny postęp. Mam (niewielką) nadzieję, że wciąż możliwy.

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.