Izraelczycy protestują przeciwko niezwołaniu nowego Knesetu

Kneset, fot. CC BY 2.0

Konwój samochodów z czarnymi flagami przejechał dziś do Jerozolimy, protestując przeciwko niezwołaniu nowego – wybranego w wyborach 2 marca – parlamentu. Protestujących popiera opozycja, a decyzję marszałka Knesetu o odroczeniu zwołania posiedzenia skrytykował prezydent Riwlin.

Ponad sto pojazdów dotarło dziś do stolicy Izraela, mimo wysiłków policji zmierzających do rozbicia i zablokowania konwoju protestacyjnego. Niektórzy z uczestników protestowali też pod parlamentem, gdzie doszło do przepychanek z policją i aresztowania pięciu osób.

Liderzy opozycji zarzucają policji działania niedemokratyczne. Organizatorzy protestu podkreślają, że chodzi im o uratowanie demokracji Izraela, która ich zdaniem jest zagrożona. Nowy Kneset nie został zwołany przez marszałka Juliego Edelsteina, który powołał się na konieczność walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa.

Benny Gantz z partii Niebiesko-Białej otrzymał od prezydenta Reuwena Riwlina mandat do próby stworzenia nowego rządu. Jeśli mu się uda, po wielu latach zdetronizuje na stanowisku premiera Benjamina Netanjahu.

Edelstein, który należy do partii Likud Benjamina Netanjahu, w środę ogłosił, że blokuje zwołanie posiedzenia plenarnego nowego Knesetu przynajmniej do przyszłego tygodnia. Wykorzystał do tego fakt, że obecnie – z powodu epidemii koronawirusa – w Izraelu zabronione są zgromadzenia powyżej 10 osób.

Od czasu wybuchu epidemii koronawirusa Izrael wprowadza coraz szersze ograniczenia. Izraelczycy, którzy przyjeżdżają do kraju muszą odbyć 14-dniową kwarantannę. Obcokrajowcy nie otrzymają pozwolenia na pobyt, nawet jeśli zapewnią sobie taką kwarantannę. Zamknięte są szkoły, kawiarnie, centra handlowe i wiele innych obiektów. We wtorek ministerstwo zdrowia zaleciło niewychodzenie z domu. Wyjątkiem jest konieczność pójścia do pracy, na niezbędne zakupy lub do apteki. Również we wtorek rząd zezwolił na śledzenie telefonów obywateli w celu zlokalizowania ewentualnych nosicieli wirusa. System ten pozwoli na wysłanie informacji do osoby, która w ciągu ostatnich dwóch tygodni znajdowała się w odległości dwóch metrów przez co najmniej 10 minut od osoby, u której wykryto wirusa. Sprawa legalności użycia takiego systemu jest kwestionowana obecnie przez część prawników.

Do czwartku rano w Izraelu potwierdzono 529 przypadków zarażenia koronawirusem.