Monika Krawczyk: “Każdy patrzy na przeszłość ze swojego punktu widzenia”

Monika KrawczykMonika Krawczyk odbiera nominację na stanowisko dyrektor ŻIH, 30.12.2020, fot. Danuta Matloch/MKiDN

Monika Krawczyk, która przez wiele lat zarządzała Fundacją Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, została nową dyrektorką Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma. Swoją kadencję rozpoczęła 1 stycznia, a nam udzieliła pierwszego wywiadu.

Katarzyna Markusz: Stowarzyszenie ŻIH kilka dni temu opublikowało oświadczenie, z którego wynika, że minister kultury nie konsultował z tą organizacją decyzji w sprawie powołania nowego dyrektora ŻIH. To sytuacja nietypowa, bo Stowarzyszenie jest z ŻIH nierozerwalnie związane. Czy nie daje Ci to złego startu w relacjach z tą organizacją?

MONIKA KRAWCZYK: Liczę na dobre relacje ze wszystkimi. Moją zasadą jest otwartość, apolityczność, życzliwość. Powinniśmy patrzeć na ludzi przez pryzmat ich dobrych intencji, skupiać się na ich pozytywnych stronach i traktować jak czystą kartę. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie, które pomogą Instytutowi i będą wpływać korzystnie na atmosferę pracy, stawiane przed nami zadania. Jestem przekonana, że współpraca ze Stowarzyszeniem będzie pozytywna. Wszystkim zależy na tym, aby Instytut był dobrym miejscem pracy i realizował swoją misję. Moją rolą jest zapewnienie materialno-organizacyjnych ram, aby można było tak działać.

Stowarzyszenie popierało kandydaturę prof. Anny Landau-Czajki na stanowisko dyrektorki ŻIH. Również Rada Programowa ŻIH widziała ją w tej roli. Czy minister Gliński – nominując inną osobę – chciał im zrobić na złość, pokazując, kto tu rządzi? To kolejna, po muzeum Polin, próba ministerialnej pacyfikacji państwowej placówki?

Nie są mi znane kulisy ministerialnych decyzji prowadzących do powoływania dyrektora ŻIH, czy sekwencja poszczególnych zdarzeń. Obiektywnie należy zauważyć, że Instytut jest państwową instytucją kultury i ustawową prerogatywą Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, jako jej organizatora, jest powoływanie dyrektora. Minister nie może scedować na inny podmiot swoich uprawnień w tym względzie, ponieważ ponosi pełną odpowiedzialność za całokształt funkcjonowania sfery kultury. Rozumiem, że i w tym przypadku skorzystał ze swoich uprawnień i powołał osobę, która daje gwarancje dobrego zarządzania, ma wiedzę fachową i szerokie kontakty, a jednocześnie jest neutralna. Decyzję prof. Glińskiego odczytuję jako gest zaufania wobec (niejednolitego przecież) środowiska żydowskiego. Uważam, że Minister kierował się wyłącznie dobrem instytucji i odpowiedzialnością za powierzone zadania.

Monika Krawczyk

Monika Krawczyk odbiera nominację na stanowisko dyrektor ŻIH, fot. Danuta Matloch/MKiDN

Twoją kandydaturę popierały TSKŻ i Chabad. Te same organizacje rekomendowały Alberta Stankowskiego na dyrektora muzeum „miłości polsko-żydowskiej”, czyli Muzeum Getta Warszawskiego. Obie też wydają się mieć dobre relacje z obecnym rządem, za to dość skomplikowane ze społecznością żydowską, czego przykładem jest sprawa Teatru Żydowskiego. Czy te rekomendacje miały dla Ciebie duże znaczenie?

Moją kandydaturę poparło 20 organizacji. Poza wymienionymi także Światowy Kongres Żydów, Wiesenthal Center, Światowa Organizacja Syjonistyczna (WZO), Fundacja Chasydów Leżajsk-Polska i inne. Bardzo cenię Chabad, który w tym momencie ma jedną z niewielu poważnych ofert dla religijnych Żydów w naszym kraju i pełni swoją misję z wielkim zaangażowaniem. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce jest z kolei największą i najważniejszą organizacją społeczną mniejszości żydowskiej w kraju i jest dla mnie ogromnym zaszczytem uzyskanie ich poparcia. Oprócz organizacji pozarządowych dobrym prognostykiem jest też pozytywna opinia wszystkich działających w ŻIH organizacji związkowych.

Albert Stankowski pracował zarówno z Tobą w FODŻ, jak i z prof. Dariuszem Stolą w Polinie. Z obiema instytucjami rozstał się – powiedzmy – w dość chłodny sposób. Widzisz teraz możliwość waszej współpracy? A może konieczność?

Cieszę się, że powstaje Muzeum Getta Warszawskiego. To idea, która wykiełkowała właśnie w ŻIH. Fenomen getta jest w ogromnym stopniu interesujący – z pewnością wart szerokiego przedstawienia i będzie elementem dopełniającym istniejące upamiętnienie cierpienia ludności żydowskiej Warszawy. Miasto zainwestowało w oznaczenie granic getta, a w ramach Polin istnieje wystawa na ten temat. Ich skala jednak nie oddaje całości historycznego uwarunkowania i kontekstu. Muzeum poruszy też tematykę gett zorganizowanych przez niemieckich okupantów w innych miejscowościach. Osobiście uważam, że ta placówka jest bardzo ważna i czekam z niecierpliwością na otwarcie wystawy. Deklaruję chęć współpracy ze wszystkimi zainteresowanymi instytucjami i organizacjami.

Twoją kandydaturę poparły wszystkie związki zawodowe w ŻIH. W ostatnich latach w tej instytucji z prawami pracowników nie obchodzono się najlepiej. Był przypadek zwolnienia znakomitej badaczki, podejrzenie stosowania mobbingu wobec innej pracownicy, czy odchodzenie z pracy kolejnych osób, które z taką atmosferą nie mogły sobie poradzić. Jak masz zamiar, jako dyrektorka, przeciwdziałać takim sytuacjom?

Jestem zwolenniczką ABC dobrego zarządzania: uważam, że pracownicy to najważniejszy zasób instytucji i partnerzy dyrekcji a nie rywale. Możemy się od siebie wzajemnie uczyć, wspierać, inspirować i polegać na sobie. Cieszę się, że związki zawodowe mi zaufały i to odczucie jest odwzajemnione. Liczę na pełną współpracę również z osobami niezrzeszonymi. Uważam, że rozwiązywanie bieżących problemów powinno odbywać się z pełnym poszanowaniu praw pracowniczych i na drodze dialogu. Przez 15 lat mojego zarządzania Fundacją Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego kierowałam się tymi zasadami i nigdy się nie zawiodłam.

Z wykształcenia jesteś prawniczką, nie historyczką. Posiadasz dorobek naukowy w dziedzinie historii?

Nie tylko prawniczką, ale wręcz adwokatem – to duża różnica kompetencyjna! Posiadam dorobek naukowy również w dziedzinie historii: w ramach projektu Żydowskiego Instytutu Historycznego pod kierunkiem prof. F. Tycha – „Długofalowe skutki Zagłady”, wspólnie z UMSC w Lublinie (2010); Yad Vashem – The International Institute for Holocaust Research, “The Aftermath of the Holocaust in Poland, 1944–2010 “The Effect of the Legal Status of Jewish Property in Post-War Poland on Polish-Jewish Relations” (2013). Opracowałam też, i jestem autorką albumów „Ochrona Dziedzictwa Żydowskiego w Polsce” (t. 1 – 2012, t. 2 – 2017). Współpracowałam też publicystycznie z Forum Żydów Polskich, Miesięcznikiem „Midrasz”, Biuletynem GWŻ w Warszawie „Kolbojnik”. W 2018 r. rozpoczęłam studia doktoranckie w tej dziedzinie.

MKiDN podało, że Twój program działania na najbliższą kadencję powstał przy współpracy z naukowcami i wykładowcami akademickimi. Czy możesz podać ich nazwiska?

Program działania został w całości stworzony przeze mnie, a w poszczególnych zagadnieniach konsultowałam swoje przemyślenia z ekspertami. Cieszę się, że w części dotyczącej sfery naukowej, udało mi się pozyskać do współpracy przy kształtowaniu programu wybitnych przedstawicieli nauki polskiej. Nie chciałabym podawać nazwisk, gdyż na tym etapie jest to przedwczesne i mogłoby spowodować niepotrzebną rywalizację. Mam nadzieję na budowę zgranego zespołu i skupienie się kontynuacji misji Instytutu w oparciu o współpracujących z nim naukowców. Mam już umówione spotkania z badaczami zainteresowanymi przedstawieniem swoich projektów naukowych i wspólnym zastanowieniem się, jak możemy je rozwijać.

Co będzie teraz priorytetem w pracy ŻIH? Na czym Instytut się skupi? Na badaniach naukowych, wystawach, edukacji?

ŻIH jest państwową instytucją kultury. Historycznie, jego korzenie sięgają przedwojennego Instytutu Nauk Judaistycznych, Centralnego Komitetu Żydów Polskich i Żydowskiego Instytutu Historycznego, który do 2008 r. był rzeczywiście instytutem naukowo-badawczym i stąd płynie przeświadczenie o wiodącej roli nauki. Należy uszanować ten dorobek i pozwolić na jego kontynuację na najlepszym światowym poziomie. W ŻIH zdeponowano ogromne archiwum, zbiory sztuki, pamiątki historyczne, funkcjonuje biblioteka, księgarnia, wystawa stała, dział genealogiczny pomagający ludziom z całego świata, edukacyjny, projektów kulturalnych (w tym wystawy czasowe, odczyty, etc.), działy dokumentacji dziedzictwa, digitalizacji zbiorów, wydawniczy, oraz dział naukowy. Formalnie nie można uprzywilejować żadnego z nich. Chciałabym, aby wszystkie stały się spójnym organizmem realizującym misję ŻIH, którą jest upowszechnianie wiedzy na temat tysiącletniej obecności Żydów na ziemiach polskich, stanowiąc zobowiązanie wobec pamięci o wymordowanym narodzie.

Zamierzasz przeprowadzić jakieś gruntowne reformy, czy raczej kontynuować sposób zarządzania tą instytucją przez swoich poprzedników?

Na pewno nie będę przeprowadzać zmian dla samych zmian. Zapoznam się z dotychczasowym funkcjonowaniem, postulatami związków zawodowych i jeśli coś będzie trzeba poprawić, to wspólnie ze współpracownikami będziemy reformować. Zależy mi na stworzeniu dobrej atmosfery pracy oraz usprawnienie efektywności zarządzania i fundraisingu.

Stosunki polsko-żydowskie są jak pole minowe. Wielu Polakom trudno zaakceptować fakt, że czasie wojny niechęć do Żydów była powszechniejsza niż udzielana im pomoc. Do tego dochodzi obsesja różnych instytucji na punkcie sformułowania „polskie obozy”, co doprowadziło do fatalnej próby nowelizacji ustawy o IPN dwa lata temu. Jak oceniasz ówczesne działania rządu polskiego i jakie stanowisko zajęłabyś, gdyby podobna awantura wybuchła dzisiaj?

Pojawiające się co jakiś czas napięcia na tle historycznym dotyczące stosunków polsko-żydowskich są wynikiem wrażliwości obu stron i nie budzi to mojego zdziwienia, ponieważ pamięć o czasach II wojny światowej i okupacji niemieckiej w Polsce jest w społeczeństwie polskim i żydowskim nadal żywa. Jest bardzo wiele niezabliźnionych ran, niedopowiedzianych zdarzeń, zaniechanych narracji. Badania historyczne i dokumentowanie wspomnień z tamtego okresu są niezwykle istotne. Mam wielką nadzieję, że nie dojdzie już do takich nieporozumień. Właściwą reakcją jest zawsze szukanie pojednania. Opinii publicznej należy przedstawiać prawdę, dając jednocześnie możliwość wypowiedzenia się wszystkim. Dialog na równych prawach jest nadzieją na porozumienie.

Oczywiście nie ma zgody na sformułowanie „polskie obozy”, ponieważ tu wszystko zostało już wyjaśnione i chyba nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o ośrodki zagłady zorganizowane przez Niemców na terytorium pozostającym pod władzą III Rzeszy w okresie ostatniej wojny. Ze swojej strony chciałabym być „ambasadorem”, mediatorem i liderem, mogącym – przy pomocy merytorycznej pracowników powierzonej mi instytucji i innych ludzi dialogu – wyjaśniać obu stronom (jeśli przyjmują postawy skrajne) zawiłości naszego wspólnego dziedzictwa.

W FODZ mieliśmy zwyczaj, po zakończonym projekcie upamiętnienia społeczności żydowskiej (w tym tragedii Holocaustu) i stosownej uroczystości, mówić, że „więcej nas łączy niż dzieli” i ustawiać się do wspólnego zdjęcia: Ocaleni i ich rodziny, mieszkańcy miejscowości (w tym niejednokrotnie Sprawiedliwi), włodarze i duchowieństwo, młodzież i starsi pamiętający okupację. To dawało poczucie pojednania i przywrócenia przerwanych więzi wspólnoty, dawało platformę do kontynuowania rozmowy. Często wcale nie łatwej, ale taki sposób daje wyniki dużo lepsze i trwalsze niż nakazy legislacyjne czy demonstracyjne milczenie.

Monika Krawczyk

Monika Krawczyk podczas rededykacji cmentarza żydowskiego w Rajgrodzie, 18.09.2014

Historia polsko-żydowska to pole do wielu manipulacji dokonywanych przez tzw. „politykę historyczną”, która pewne fakty z przeszłości wypacza. Zajmują się tym dotowane przez państwo instytucje, również prywatne, politycy oraz ambasadorowie. Większości odbiorców się to podoba, bo nie znają się na historii oraz nie są skłonni przyznać, że Polacy w czasie wojny przyczynili się do zabicia ok. 200 tys. Żydów. Czy w ŻIH pod Twoją dyrekcją będzie można prowadzić badania na ten temat?

Nie zgadzam się z tezą pytania i jego sformułowaniem. Zwłaszcza z sugestią, że dotowane przez państwo instytucje zajmują się manipulacją historyczną. Jest to krzywdzące i nie służy stosunkom polsko-żydowskim. Każdy patrzy na przeszłość ze swojego punktu widzenia i wyrabia sobie subiektywne spojrzenie. Nawet naukowcy nie są od tego wolni. Nie można licytować się na ilość ofiar po obu stronach, gdyż to do niczego dobrego nie prowadzi. Zwykli ludzie cierpieli po obu stronach i jest im należny szacunek. Powinniśmy skupiać się na tym, aby z przeszłości wyciągać wnioski i budować pozytywne lub poprawne relacje, a doświadczenia historyczne przekuwać na cele edukacyjne, z przesłaniem: nigdy więcej wojny! Chciałabym, aby ŻIH podejmował wszechstronne i przekrojowe tematy, ale z naturalnych względów, ponieważ tematyka II wojny światowej ogniskuje zainteresowanie badaczy, z pewnością powstanie więcej prac poświęconych temu okresowi, niż innym zagadnieniom.

Zaprosisz na wykład prof. Jana Tomasza Grossa?

Chciałabym przede wszystkim zaproponować współpracę licznym i wybitnym polskim badaczom oraz innym znanym historykom zagranicznym, których dorobek nie jest szerzej znany publicznie w naszym kraju. Harmonogram wykładowców zostanie ustalony na podstawie rekomendacji Działu Naukowego ŻIH i na tym bardzo wczesnym etapie nie jestem w stanie powiedzieć jakie one będą. W ramach programu upowszechniania wiedzy, przewiduję zarówno konferencje naukowe, jak i wykłady, spotkania i dyskusje popularnonaukowe. Będzie mi bardzo zależeć na tym, by odbywały się na równych prawach, aby przedstawić całe spektrum poglądów zakotwiczonych w stanie obecnej wiedzy.

Rozmawiała: Katarzyna Markusz

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.