Naukowcy o muzeum w Toruniu: „Humbug, przy którym afera Rywina to nic nieznaczący epizod”

muzeum Pamięć i Tożsamość, screen stronyMuzeum Pamięć i Tożsamość, screen ze strony http://muzeumpit.pl/

Rząd przeznaczy ponad 80 mln na Muzeum “Pamięć i Tożsamość” w Toruniu, prowadzone przez MKiDN z Fundacją Lux Veritatis. 60 mln kosztować ma opracowanie i realizacja wystawy stałej, a ponad 20 mln budowa siedziby muzeum. Poprosiliśmy znanych i cenionych historyków oraz historyczki, o ocenę tego projektu.

muzeum

Muzeum “Pamięć i Tożsamość”, mat. Fundacji Lux Veritatis

Ukryte informacje

Kwota przeznaczona na Muzeum “Pamięć i Tożsamość” jest wyższa niż ta, którą łącznie rząd wyda na cztery inne placówki związane z tematyką polsko-żydowską. Muzeum w Sobiborze otrzyma niewiele ponad 4 mln, na nową wystawę Muzeum Auschwitz dostanie wsparcie w wysokości 3,3 mln (dwie dotacje), natomiast Muzeum Polin może liczyć na 1,2 mln na przebudowę swoich pomieszczeń. Utworzenie Muzeum Getta Warszawskiego oraz zakup i montaż pierwszego wyposażenia kosztować ma jedynie 7,8 mln.

W Muzeum “Pamięć i Tożsamość” – jak czytamy na stronie internetowej tej placówki – „stworzony zostanie nowy paradygmat narracji historii Polski, który m.in. skonfrontuje bezsprzeczne dokonania z trudną prawdą przeszłości wyrażoną w krytycznych opiniach o nas, jako narodzie”. Niestety, sama strona nie mówi zbyt wiele o muzeum. Nie podaje wprost nazwiska dyrektora, ani Rady Programowej. O tym, że instytucją kieruje o. dr. Marian Sojka dowiadujemy się z wpisu na stronie MKiDN, relacjonującego wizytę ministra Glińskiego na placu budowy.

Niejasne kryteria

Prawicowa prasa czasami określa nowe muzeum jako „polskie Jad Waszem”. – To dobre porównanie – mówi nam prof. Dariusz Stola, były dyrektor Muzeum Polin. – Nie dlatego, że ta inicjatywa jest podobna do Jad Waszem, ale dlatego, że porównanie pokazuje czym one się różnią. Pomińmy to, że nie wiadomo co dokładnie toruńskie muzeum ma przedstawiać (pod hasłami pamięć i tożsamość można zmieścić prawie wszystko) i spójrzmy tylko na wątek Polaków, którzy ratowali Żydów.

Jak przypomina prof. Stola, Jad Waszem dokładnie bada zgłoszone wnioski o nadanie tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. – Ocenia je specjalna, niezależna komisja, której przewodniczy sędzia Sądu Najwyższego Izraela, zaś badanie ma określoną procedurę i jasne kryteria. Tymczasem o. Rydzyk nigdy nie ogłosił jakie są kryteria uznania kogoś za Ratującego, ani w jaki sposób i przez kogo odnośne zgłoszenia są weryfikowane. To oznacza, że albo te kryteria i zasady weryfikacji nie zostały określone, albo nie da się ich obronić przed krytyką i trzeba je przed opinią publiczną ukrywać.

Brak profesjonalizmu

Zdaniem Stoli taki sposób działania musi prowadzić do błędów. – Co w materii tak poważnej i delikatnej oznacza, że wcześniej czy później dojdzie do skandalu, bo uhonorowany zostanie ktoś, kto z pewnością na to nie zasłużył. To nie tylko skompromituje tak hojnie dziś dofinansowane toruńskie muzeum, ale rzuci cień podejrzeń na inne przypadki – tych, którzy na uhonorowanie zasługują, i w ogóle wystawi na pośmiewisko polskie starania, by upamiętnić bohaterów, którzy ratowali Żydów w latach wojny.

Zdaniem byłego dyrektora Muzeum Polin, brak transparentności w tej sprawie może być szkodliwy. – Można powiedzieć, że o. Rydzyk i jemu podobni od lat tę sprawę wstawiają na pośmiewisko, bo głoszą, że Polaków ratujących Żydów były dziesiątki, a nawet setki tysięcy, ale nigdy nie przedstawili na to dowodów – mówi prof. Stola. – Jeśli do tej pory, pomimo wielu lat rzekomych badań, nie podali kilkudziesięciotysięcznej listy nazwisk ani nie przyznali, że ich twierdzenia były bezpodstawne, to znaczy, że albo mówili co im ślina na język przyniesie, a badania pozorowali, albo też wierzą w to, co mówili ale nie potrafią przeprowadzić niezbędnych badań i wstydliwie to ukrywają. W obu wypadkach dowiedli, że się do tego zadania nie nadają.

Manipulacja świadomością historyczną

Sprawę tę komentuje krótko prof. Joanna Tokarska-Bakir. – 80 mln na kontrnarrację zaprzeczającą prawdzie historycznej pokazuje tylko prawdziwe intencje tego rządu.

– Panu Rydzykowi nie należy się żadna dotacja – uważa prof. Anna Wolff-Powęska, która przypomina o kontrowersjach ciągle pojawiających się wokół założyciela Radia Maryja i jego finansów. – Jego tzw. polityka historyczna to manipulacja świadomością historyczną, wspierająca politykę partii rządzącej i adresowana do osób słabo wykształconych, którym można wmówić każdą narrację.

Brak listy badaczy

Prof. Jerzy Kochanowski zauważa, że przeznaczono olbrzymią kwotę na coś, co nie ma jeszcze szczegółowego planu, scenariusza, nie było dyskutowane publicznie. – Tak wysoka dotacja na projekt, który nie wiadomo czym będzie powinna być może zostać skontrolowana przez odpowiednie służby.

– Muzeum nosi nazwę “Pamięć i tożsamość”, ale czyja jest to pamięć i tożsamość? – pyta prof. Kochanowski. – Dla kogo ma być to muzeum, kogo ma reprezentować? Obecnie wygląda na swego rodzaju worek, do którego można wrzucić to, co jest wygodne dla organizatorów. Kto zaaprobował plan i scenariusz tej placówki? Jestem ciekaw listy badaczy, którzy nad tym pracowali. Należy poddać publicznej ocenie to muzeum tak, jak inne placówki – Polin, czy Muzeum II Wojny Światowej. Teraz wydaje się pieniądze publiczne, a nikt nie wie, co mamy w zamian otrzymać i jedyną rekomendacją jest tu postać Tadeusza Rydzyka. I śmieszno i straszno!

Niepotrzebne i szkodliwe 

Prof. Szymon Rudnicki zwraca uwagę na to, że biorąc pod uwagę dotychczasowe działania Rydzyka, narracja nowego muzeum będzie zgodna z obecną linią partii rządzącej. – Określa się ją mianem „polityki historycznej”. Ale jest to oksymoron, czyli słowa sprzeczne ze sobą. Tam gdzie jest polityka, historię zastępuje mniej lub bardziej zawoalowane jej fałszowanie, polegające na nadmiernym uwypuklaniu jednych faktów, a przemilczaniu niewygodnych. Dodatkowo znając poglądy Rydzyka wiadomo w jakim kierunku to pójdzie. Takie muzeum jest nie tylko niepotrzebne, ale szkodliwe.

– Istotną częścią muzeum ma być galeria Polaków ratujących Żydów. Obawiam się, że i tu dojdzie do nadużyć, jak w wypadku Markowej – mówi prof. Rudnicki.

Zdaniem historyka, budowana placówka nie zasługuje na miano “polskiego Jad Waszem”. – Zadaniem Jad Waszem jest upamiętnienie Szoa. Muzeum Rydzyka stawia sobie odmienne cele. Nie mówiąc o zakresie chronologicznym. Gdyby miało być „polskim Jad Waszem”, złośliwie można by powiedzieć, że stawia sobie za cel przedstawienie tysiącletniej martyrologii Polaków. Nawet gdyby miało upamiętnić tylko ich cierpienia podczas wojny, użycie pojęcia „polskie Jad Waszem” byłoby nadużyciem. Szoa jest przypadkiem jednostkowym. Dla innych zjawisk używamy pojęć genocyd lub ludobójstwo.

Kompetencje bliskie zeru

– Gdybym miał wyrazić swoją ocenę o tym transferze państwowych pieniędzy do prywatnego interesu Tadeusza Rydzyka, to musiałbym ją zapisać gwiazdkami. I z pewnością osiem byłoby zdecydowanie za mało – przyznaje prof. Marcin Zaremba. – Jest to humbug, przy którym afera Rywina to nic nieznaczący epizod.

Historyk kompetencje Rydzyka do upamiętniania ofiar Holocaustu ocenia „jako bliskie zeru bezwzględnemu”. – Mam tylko nadzieję, że kiedyś członkowie Rady Ministrów trafią przed sąd za podjęcie tej decyzji.

Katarzyna Markusz

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.