„Gdy się jest nacjonalistą, łatwo zostać też zbrodniarzem”

„Dzieci Getta” to książka wzruszająca, napisana z troską o rozmówców, z empatią do ich przeżyć wojennych. To ciekawa i potrzebna lektura, ale jej rola nie może kończyć się na chwilowym poruszeniu czytelnika. Kiedy autorka pyta swoich bohaterów o przesłanie, Marian Kalwary mówi: „Dziś niezwykle ważne jest to, by zatrzymać rosnący w siłę neofaszyzm, który bardzo szybko się odrasta i w Europie, i w Polsce. Pobłażanie wszelkim ruchom nacjonalistycznym prowadzi do tragedii zwykłych ludzi”. Czy te słowa usłyszy patron książki – telewizja TVN24, w której studiach nacjonaliści są częstymi gośćmi, traktowanymi jakby byli zwykłymi politykami?

Książka Magdy Łucyan to rozmowy z osobami, które jako dzieci przeżyły Holokaust. Krystyna Budnicka, Marian Kalwary, Katarzyna Meloch, Józef Lipman, Zofia Lubińska-Rosset opowiadają o swoim przedwojennym życiu, rodzinnym szczęściu, dziecięcych zabawach. Mówią o beztrosce zwyczajnego życia, jakie spotkało wielu z nas. Odnajdujemy się w podobnych, dziecięcych sprawach i problemach. To, co różni te historie od naszych życiorysów, to wojna, której celem było wymordowanie wszystkich Żydów.

Przeżyli czasami cudem, czasami dzięki nadludzkim staraniom kogoś z rodziny. Co ich łączy? Pochodzili z niereligijnych, mniej lub bardziej zasymilowanych rodzin, mówili w domu po polsku. Jidysz bywał językiem, którego uczyli się dopiero na ulicach getta. Autorka w ich opowieści wplata warstwę faktograficzną. Słucha jednak swoich rozmówców cierpliwie i z czułością. Daje im przestrzeń, by mogli powiedzieć to, co jest dla nich ważne. Nie naciska, gdy historia staje się zbyt bolesna.

„Dzieci Getta” to ważna lektura, bo przypomina nam, że niebezpieczeństwa sprzed kilkudziesięciu lat wcale nie zniknęły. Nienawiść nakierowana na różne mniejszości wciąż istnieje, wciąż jest wykorzystywana politycznie, wciąż stanowi platformę, na której nacjonaliści budują swoją popularność. Bycie nacjonalistą, homofobem, antysemitą, rasistą nie stanowi żadnej przeszkody w rozwijaniu kariery politycznej. Nie jest też powodem do wstydu. Nienawiść coraz częściej się opłaca.

Mainstreamowe media zapraszają nacjonalistów – nie tylko polityków, ale też przedstawicieli tego typu organizacji, finansowanych (o zgrozo!) coraz częściej z państwowych funduszy. Zapraszają i pytają o gospodarkę, o historię, o… piłkę nożną. Traktują ich tak, jakby byli zwykłymi uczestnikami życia społecznego, a nie tymi, którzy chcą je zniszczyć. Robią tak, bo to się opłaca. Kontrowersyjne wypowiedzi przyciągną widzów, którzy zajrzą na stronę internetową, zobaczą przy okazji reklamy, w efekcie dadzą zarobić takiemu medium. Samym nacjonalistom też się to opłaca, bo wzmacnia ich rozpoznawalność i buduje pozycję polityczną.

„Nacjonalizm jest niezwykle populistyczny, a przez to niezwykle chwytliwy. Łączenie nacjonalizmu z patriotyzmem stało się w niektórych kręgach normą. Według mnie jest to coś nieprawdopodobnie idiotycznego! To są zupełnie inne pojęcia! Patriotą należy być, ale gdy się jest nacjonalistą, łatwo zostać też zbrodniarzem” – kończy swoje przesłanie Marian Kalwary.

Ktoś powie: ale ta książka jest nie o tym! Ta książka jest o historii sprzed kilkudziesięciu lat!

Jesteście pewni?

 

Katarzyna Markusz

 

Magda Łucyan „Dzieci Getta. Ostatni świadkowie Zagłady”, wyd. Znak

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.